english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Wielkanoc

Kazanie na Wielkanoc - 8 kwietnia 2007 r.
 
11.Ale Maria stała zewnątrz grobu i płakała. A płacząc nachyliła się do grobu 12.i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego u głowy, a drugiego nóg, gdzie leżało ciało Jezusa. 13.A ci rzekli do niej: Niewiasto! Czemu płaczesz? Rzecze im: Wzięli Pana mego, a nie wiem, gdzie go położyli. 14.A gdy to powiedziała, obróciła się za siebie i ujrzała Jezusa stojącego, a nie wiedziała, że to Jezus. 15.Rzekł jej Jezus: Niewiasto! Czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona, mniemając, że to jest ogrodnik, rzekła mu: Panie! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę. 16.Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu! 17.Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. 18.I przyszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom, że widziała Pana i że jej to powiedział.
Ewangelia św. Jana 20,10-18
 
bp Tadeusz SzurmanPoranek wielkanocny budzi nas w nowej rzeczywistości. Śmierci nie dano zrobić z nami, co tylko chciała i co potrafiła. Bóg ją ustanowił i ten sam Bóg może dać jej kres. W Wielki Piątek w śmierci Syna Bożego umarł grzech i umarła też sama śmierć. Wprawdzie dalej śmierć na ziemi dokonuje w nas swe straszliwe dzieło, to jednak przez zmartwychwstanie Chrystusa śmierć zaznała śmierci, czyli nie może już nic zmienić, nie odbierze człowiekowi wieczności, nie sprawi, aby Bóg przestał być Bogiem, naszą pomocą i Zbawicielem. Ona już od czasu śmierci Chrystusa w ogóle niewiele może, gdyż jej władza nie sięga nieba.
 
Ta nowa rzeczywistość pustego grobu budziła najpierw zdumienie, niedowierzanie a nawet niepokój. Dzisiejsza ewangelia rozpoczyna się od łez: „Maria Magdalena stała na zewnątrz grobu i płakała”. W pozostałych jest podobnie. Niewiasty widząc anioła prędko odeszły od grobu z bojaźnią, a Ewangelista Marek powiada, że wręcz uciekły, „ogarnął je bowiem lęk i zdumienie i nic nie mówiły, bo się bały”. U Łukasza podane są nawet powody takiej postawy: „słowa te wydawały im się niczym baśnie, i nie dawali im wiary”. Podobnie i uczniowie. Do jednych Jezus w drodze do Emaus musiał powiedzieć: „O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko co powiedzieli prorocy”, do drugich musiał sam przyjść, bo z bojaźni przez Żydami zebrali się przy zamkniętych drzwiach.
 
Pod tym względem niewiele się zmieniło. Wiara i niewiara nieraz dalej stają do dziś naprzeciw siebie, jak stały przy grobie Chrystusa. Jedyną rzeczą, którą możemy uczynić to sięgnąć do najstarszych świadectw opisujących wielkanocne wydarzenia na kartach Biblii. Tylko samo Boże Słowo może nas utwierdzić w wielkanocnej wierze.
 
Przyjrzyjmy się więc dzisiaj dokładniej relacji apostoła Jana o Marii Magdalenie. Ewangelista Jan historię wielkanocną rozpoczyna również od relacji wątpiącej kobiety, której świadectwo w judaizmie dodatkowo miało niewielką wartość. Jeśliby dzieło zmartwychwstania miałoby być przez apostołów sprefabrykowane, nigdy by relacji nie rozpoczęto od takich wiadomości. Więc ten opis i wszystkie inne, które różnią się między sobą, potwierdzają o dziwo autentyczność zmartwychwstania. Jest rzeczą wszak niemożliwą, aby w zetknięciu z tak ważnym i niespotykanym wydarzeniem mógł powstać jeden wiarygodny opis. Jednorodność zapisu u wszystkich uczestników tego zjawiska byłaby raczej sztuczna i można by jej było postawić zarzut, że ewangeliści umówili się co do sposobu zapisu relacji o zmartwychwstaniu.
 
Maria Magdalena powróciła do pustego grobu z zamiarem odprawienia lamentacji nad zmarłym. Płacząc dostrzegła dwóch aniołów. Było to znakiem, że Jezus został przeniesiony do swej chwały, gdyż aniołowie są wysłannikami nieba. Maria Magdalena jednak dalej myśli jeszcze kategoriami ziemskimi. Aniołów bierze za ogrodników i pusty grób kojarzy tylko z wykradzeniem ciała. Ogrodnictwo to najstarszy zawód – Adam miał być ogrodnikiem. Jezus, drugi Adam również został wzięty tylko za ogrodnika. Maria dalej patrzy tylko na Chrystusa jako na swego przyjaciela i doradcę, nauczyciela i mistrza. Kiedy leżał w grobie pogrzebane zostały jej wszelkie nadzieje i wszelka wiara. Światłość zgasła, źródło żywej wody wyschło. Może jedynie wyznać: „Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion...”
 
Niezrozumienie zmartwychwstania jest rzeczywistością ziemskich skojarzeń i związków myślowych. Mało tego, w obliczu doświadczeń, przemijania i śmierci tak często więdną nasze ludzkie radości, upadają marzenia, twardo uciskają ciężary życia. Niejeden wykopaliśmy już grób naszej wierze, nadziei, gdy przyszła niewdzięczność ludzi, zazdrość bliźnich, gdy wyczerpały się nasze siły, zanika zdrowie, zbliża się śmierć. Zmartwychwstały może jednak takie spojrzenie przezwyciężyć.
 
Nastała wszak Wielkanoc. Ciemność wielkopiątkowa mija bezpowrotnie, a na jej miejsce wschodzi światłość wielkanocna z ponadczasową wieścią: „Jezus żyje”. Jezus daje się w tym momencie poznać tym, którym wiara otwiera oczy, a nie tym, którzy szukają prawdy w sposób ludzki. Jedno słowo samego Chrystusa: „Mario” i nagle zmienia wszystko. Maria odpowiada: „Rabbuni” i zaczyna się wiara wielkanocna. Żywe Słowo Jezusa sprawia, że pieśń żałobna zmienia się w pieśń triumfu, ciemność zostaje przezwyciężona przez światłość. Jej ludzki sposób myślenia, dopuszczający jedynie możliwość odnalezienie ciała zostaje przezwyciężony pewnością, że jej ukochany Mistrz zmartwychwstał, należy do innej Bożej sfery, w której już nie należy go nawet dotykać.
 
Czy w obliczu zmartwychwstania mogą nas jeszcze trapić zwątpienia, zmartwienia i życiowe troski? Jeśli je jeszcze posiadamy to powiedzmy sobie: „Jezus żyje”. Chrystus wszystko wykonał za nas. Jego zmartwychwstanie jest potwierdzeniem i zaakceptowaniem przez Ojca – zbawczego dzieła Syna. Teraz każdego z nas dotyczy zwiastowanie: „Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem – moim jesteś” (Iz 43,1). Nasz reformator nad późniejszym godłem luteranizmu napisał: „Christus vivit! - Chrystus żyje”. W obliczu zmartwychwstania, gdy świat pogrąża się w chaosie wołajmy: „Jezus żyje”, gdy przyjdą doświadczenia śpiewajmy: „Jezus żyje”, gdy skrzywdzą nas ludzie i stracimy wiarę wołajmy przez łzy: „Jezus żyje”.
 
Maria otrzymała po zmartwychwstaniu i poznaniu swego Pana od razu ważne zadanie: „Idź do braci moich i powiedz im...” Jej zadaniem jest zwiastowanie dobrej nowiny, najpierw uczniom a później wszystkim innym. Ten nakaz stanowi najzaszczytniejsze zadanie w Kościele do dzisiaj. Kto by przypuszczał, że z celnika będzie ewangelista, z prześladowcy chrześcijan – apostoł, z marnego syna, jakim był Augustyn – Ojciec Kościoła, z mnicha żebraczego zakonu – bohater Reformacji. Oni wszyscy poznawszy zmartwychwstałego, przyłożyli rękę do pługa i poszli do braci. Wywyższony Chrystus dał nam życie, zadając śmierci śmierć, aby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. Z tą radosną wieścią przychodzę dzisiaj w Święta Wielkanocne do Was życząc Wam nadziei słowami fragmentu wiersza:
 
  ...Ukrzyżowany
     jak zbrodniarz
     uleczy Zmartwychwstaniem
  
     Idąc
     w stronę śmierci
     zostałeś wybrany
     do życia.
     
                     Amen.
 
bp Tadeusz Szurman, Katowice
Biskup Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce