english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Ostatnia Niedziela po Epifanii

Kazanie na Ostatnią Niedzielę po Epifanii - 13 stycznia 2008 r.
 
Gdyż oznajmiliśmy wam moc i powtórne przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, nie opierając się na zręcznie zmyślonych baśniach, lecz jako naoczni świadkowie jego wielkości. Wziął On bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki go doszedł głos od Majestatu chwały: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem. A my, będąc z nim na świętej górze, usłyszeliśmy ten głos, który pochodził z nieba. Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach.
 
2 List ap. Piotra 1,16-19
 
ks. Marcin PyszDrogie siostry i bracia w Panu naszym Jezusie Chrystusie.
 
Niedziela dzisiejsza kończy czas Epifanii, czas Objawienia Pańskiego, czas wyjątkowy dla każdego chrześcijanina, bo sam Bóg przychodzi do nas jako dziecię narodzone w Betlejem. W Chrystusie ukazuje się sam Bóg! Jemu oddajemy swoje serce, pragnąc aby Boża światłość ogrzała nasze życie. Nad tobą zabłyśnie Pan, a Jego chwała ukaże się nad tobą. To Izajaszowi wezwanie, które zarazem jest hasłem rozpoczętego tygodnia kieruje nasze myśli w stronę wywyższonego Jezusa Chrystusa, który przyniósł nam zbawczy dar łaski.
 
Apostoł Piotr w swoim drugim liście, który jest podstawą dzisiejszego rozważania, składa świadectwo swojego życia. Jezus Chrystus wziął cześć i chwałę Boga Ojca. Zaś zadaniem człowieka wierzącego jest trzymać się Go niczym pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w sercach. Jakże wielkie oddanie, wielką wiarę i zaufanie widzimy w tych słowach Apostoła. Wiarę opartą na doświadczonych chwilach w wędrówce z Synem Bożym. Stąd też odwołanie Apostoła do góry świętej, gdzie zestawia oglądanie chwały Jezusa z oglądaniem Bożej chwały przez Mojżesza na Górze Synaj.
 
Objawienie w Chrystusie potwierdziło objawienia proroków w Starym Testamencie. Ten nieoceniony dar miłości jaki Bóg okazał człowiekowi w Jezusie Chrystusie, jest naszą rękojmią. Jego mamy się trzymać, z Niego mamy czerpać i Jemu mamy być poddani. Gdy w naszym życiu zwyciężają słowa Jezusa, te które chcą nas nieustannie zmieniać i trzymać na fundamencie wiary, jakim jest Jezus Chrystus Boży Syn, wtedy też kroczymy w Bożej światłości.
 
Bóg oczekuje naszego zawsze gotowego i otwartego serca. Serca w którym zawsze powinny być głośne słowa: daj mi Boże czerpać z Twej miłości, pomóż mi otworzyć serce swoje na Twoją światłość. Tak często miotam się na tym świecie, tak często gubię się w codzienności, tak często tracę grunt pod nogami, tak często Cię zawodzę, ciągle nie jestem gotów, ciągle czegoś mi brak, dajesz mi tak kochanych ludzi, tylu dobrych ludzi, a mi ciągle za mało! Dajesz mi miłość, a ja ciągle chcę więcej! Ciężko nam pogodzić się, z tym co mamy.
 
Kiedy serce szaleje, jest pełne radości i nadziei, ciągle chcemy więcej, więcej spotkań, więcej bliskości. Czy człowiek czasem nie boi się, że coś straci, zanim to pozyska? Niechaj każdy z nas przypomni sobie te pierwsze chwile z ukochaną, ukochanym. Są to wyjątkowe chwile, czasami wystarczy tylko spojrzenie głęboko w oczy, dobre słowo, a potem to dręczące oczekiwanie na kolejne spotkanie. W tej właśnie niepewności, strachu, który tak często towarzyszy każdemu z nas przychodzi do nas Apostoł Piotr i mówi: trzymaj się Bożej światłości, a zaświta nowy dzień!
 
Pisząc to kazanie, droga siostro i bracie, przed sobą mam okno, za którym rośnie piękna brzoza, która wraz z najmniejszym powiewem wiatru porusza się na prawo, lewo, często się chyli. Zaś na oknie wisi witraż w kształcie krzyża. Który ani nie drgnie! Nie zastanawiam się, w którą stronę się odwróci, bo wiem że jest i będzie zawsze zwrócony do mnie. Ludzkie życie jest podobne do tej brzozy, często jest spychane przez „podmuchy” codzienności, często jest odwracane od celu swej wędrówki. Nie wygodnie jest iść pod wiatr! Jak często zataczamy koła w naszym życiu? Wracamy do ludzi, których zraniliśmy. Wracamy w końcu do Boga. I tu jest ten krzyż, który zawsze stoi i jest fundamentem. Krzyż, który stał się przebłaganiem i miejscem spłaty naszego długu. Krzyż jest dla nas ostoją.
 
Jedynie przez ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa dochodzimy do Bożej miłości. Dzięki której zawsze wiemy jak i którędy kroczyć. Ona jest światłością, której ten świat dać nam nie może. Jedno co trwa wiecznie to miłość Boża, która trwa mimo naszej zatwardziałości, mimo lenistwa, mimo ciągłego jej odpychania. Bóg trwa przy nas w swoim Słowie. Bóg trwa dla nas w swoim sakramencie. On jest wierny mimo naszej niewierności.
 
Więc z radością i dziękczynieniem przychodźmy do Boga każdego dnia i każdej godziny, a nasze życie niechaj będzie nieustanną modlitwą i nieustannym dziękczynieniem. Tego życzę wam i sobie, aby radosna nadzieja Chrystusowa prowadziła nas przez życie i dodawała sił na każdy dzień. Każdy poranek jest przecież inny, ale Chrystus jest jeden i trwa, dlatego pozwólmy mu się prowadzić. Idźmy z Chrystusem przez życie, ponieważ w Chrystusie ukazuje się sam Bóg! Amen.
  
ks. Marcin Pysz, wikariusz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Piszu,
Kapelan Ewangelicki Straży Granicznej