english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Kazanie bpa gen. Ryszarda Borskiego

Ratuj skazanych na śmierć,

jeśli możesz, zatrzymaj tych,

którzy potykają się, idąc na miejsce kaźni.

Jeśli powiesz: Nie wiedzieliśmy o tym!

Czy Ten, kto bada serca, nie dostrzeże?

Czy Ten, kto czuwa nad twoją duszą, nie wie?

Odpłaci On człowiekowi za wszystkie jego czyny.

Przypowieści Salomona (Księga Przysłów) 24,11-12
  
bp gen. Ryszard BorskiI. Nieadekwatny do jubileuszu tekst zwiastowania?
 
Drodzy Strażacy Państwowej, Ochotniczych i Zakładowych Straży Pożarnych!
 
Drodzy Gospodarze i Goście Ekumenicznego Spotkania Strażaków!
 
A cóż to za dziwny tekst biblijny, wybrany jako podstawa zwiastowania Słowa Bożego z okazji X Jubileuszowego Ekumenicznego Spotkania Strażaków na Śląsku? Tak może niejeden z was pomyślał, słuchając tych słów ze starotestamentowej Księgi Przysłów. To nie ma już w całej Biblii czegoś, co bardziej pasowałoby do dzisiejszego świątecznego, na dodatek jubileuszowego nastroju? A mało tam tekstów o wdzięczności, o radości, o świętowaniu, o chwaleniu Bogu przy każdej nadarzającej się okazji? Istotnie, przyznaję, te słowa, które mają być podstawą naszej świątecznej, biblijnej refleksji, wydają się być dalekie od charakteru i nastroju tej chwili, jaką obecna tu brać strażacka na Śląsku przeżywa w dniu dzisiejszym.

Autor tej mądrości stawia nam przed oczyma wyobraźni skazańców wleczonych na miejsce stracenia. Z wyczerpania i ze strachu przed śmiercią słaniają się oni na nogach i potykają na swojej ostatniej drodze. A do wszystkich, do których ten obraz dociera i przemawia, biblijny autor powiada: Jeśli możesz, zatrzymaj ich!

 
Ale właściwie, do kogo konkretnie skierowane jest to wezwanie? Czy jest to apel do sędziów, którzy wydali wyrok śmierci? Apel o to, aby ten wyrok jeszcze zmienili? Czy jest to apel do zgromadzonego w miejscu straceń tłumu, który przyszedł oglądać widowisko zadawania śmierci w majestacie prawa? Czy jest to apel do zwycięzców w walce, którzy kończą ją ostatnim aktem zemsty na swoich pokonanych przeciwnikach, prowadząc ich na stracenie? Czy jest to może apel do pokonanej, zastraszonej ludności, która wezwana zostaje do buntu przeciw zwycięzcom prowadzącym jeńców – dzielnych obrońców - na śmierć?

Mnie żadne z przytoczonych przypuszczeń i poszukiwań sensu tej biblijnej mądrości o ratowaniu skazanych nie satysfakcjonuje, bo każde z nich uderza w powszechnie akceptowany ówcześnie porządek świata: gdzie są sądy i winy, tam też są wyroki, także te ostateczne; gdzie są wojny i przegrani, tam też są konsekwencje – oczywiście na miarę ówczesnych reguł i norm postępowania wobec pokonanych w walce. Zwycięzca brał wszystko, nierzadko także życie zwyciężonych. Księga Przypowieści Salomona nie mogła nakazywać buntu wobec obowiązującego systemu prawa ani też wzywać do beznadziejnego oporu pokonanych wobec zwycięzców. A zatem, gdzie szukać prawdziwego sensu i prawdziwych adresatów tych słów:

 
Ratuj skazanych na śmierć,

jeśli możesz, zatrzymaj tych,

którzy potykają się, idąc na miejsce kaźni?

 
Nie buntowniczy i polityczny, lecz duchowy i praktyczny jest wymiar słów tej mądrości. Tam, gdzie ludziom zagraża śmierć, tam, gdzie ich własne wybory lub zewnętrzne okoliczności postawiły ich na drodze prowadzącej ku śmierci, jeśli możesz, zatrzymaj ich! W ten sposób dotarliśmy z tym starotestamentowym tekstem i do właściwego miejsca, i we właściwym czasie, i rozpatrujemy go we właściwym gronie odbiorców. Jeśli możesz, zatrzymaj idących na śmierć!
 
II. Śpieszyć na ratunek zagrożonym śmiercią
 
Drodzy Strażacy Państwowej, Ochotniczych i Zakładowych Straży Pożarnych!
 
Czyż nie jest to wpisane właśnie w waszą służbę, aby ratować przed śmiercią tych, których życie znalazło się w niebezpieczeństwie, czy to wskutek własnych błędów, fałszywych posunięć, braku wyobraźni, czy to wskutek niezależnych od nich zrządzeń losu, nieodpowiedzialnego działania innych ludzi lub wyroków surowej natury? Wszakże wasza służba tylko jeszcze dzieciom rysującym obrazek na zajęciach z plastyki może kojarzyć się ze statyczną postacią strażaka, w hełmie na głowie, z sikawką w ręku, na tle pożaru. Wasze dzisiejsze powołanie to szeroko pojęte ratownictwo, którego podstawowym celem jest ratowanie ludzkiego życia w zróżnicowanym obszarze wielu zagrożeń, zaś wszystko inne, czym także się zajmujecie, jest konsekwencją i dopełnieniem tego podstawowego zadania, jakim jest ratowanie ludzkiego życia.
 
To ratowanie ludzkiego życia związane jest w dzisiejszych czasach także z szerokim zakresem prac i zadań prewencyjnych. Choć nikt nie lubi być kontrolowany, a jeszcze bardziej nikt nie lubi być w ramach tych kontroli napominany lub karany, któż zliczy, ile istnień ludzkich uratowały właśnie te wasze działania prewencyjne: kontrolne, szkoleniowe, zapobiegawcze?

Śpieszyć na ratunek zagrożonym śmiercią! Zagrożonym bezpośrednio, w konkretnych zdarzeniach, a także zagrożonym potencjalnie, często nie mającym nawet świadomości niebezpieczeństwa. Zagrożonym wskutek własnych zaniedbań, zagrożonym wskutek działań innych ludzi, zagrożonym wskutek działania sił natury i zdarzeń losowych. To jest kwintesencja istnienia i działania służb ratowniczych, które w wielkiej części skupiają się dzisiaj pod szerokim parasolem instytucjonalnym Straży Pożarnej. Duchowo zaś, to czym się zajmujecie na co dzień, wpisuje się w słowa wezwania tej starotestamentowej mądrości: Jeśli możesz, zatrzymaj idących na śmierć! Jeśli możesz, uratuj ludzkie życie! Jeśli możesz, zawróć człowieka z drogi prowadzącej go ku śmierci! Jeśli możesz, zawróć człowieka z drogi, na której stanie się sprawcą zagrożenia dla życia innych ludzi! Jeśli tylko możesz!

 
III. Motywacje w ratowniczej służbie
 
Pozwólcie jednak, że was zapytam: Dlaczego właściwie to robicie? Czym się kierujecie? Co spowodowało i powoduje, że jesteście wierni tej profesji, temu powołaniu? Co wami powoduje, że w akcji niejednokrotnie narażacie własne życie, własne zdrowie, własną sprawność? Czy jest taka waluta zapłaty lub taka cena wdzięczności i szacunku, które społeczeństwo byłoby w stanie zapłacić za to wasze przekraczanie granicy zrozumiałej troski o własne życie, o własne zdrowie, o przyszłość własną i waszych rodzin, której to granicy wielu nigdy nie zdecydowałoby się przekroczyć?
 
Nie znam i nie mogę znać waszych indywidualnych odpowiedzi na te pytania ani też ich sumy. Myślę sobie jednak, że większość z was wykonuje tę służbę, czy to zawodowo, czy jako ochotnicy, z potrzeby serca, z wewnętrznej konieczności, z wewnętrznego imperatywu, aby być i działać tam, gdzie zagrożeni ludzie potrzebują waszej pomocy. Wybierając to powołanie i trwając w służbie zagrożonemu człowiekowi, odczuwaliście i odczuwacie odpowiedzialność za ludzkie życie, szczególnie zaś za życie zagrożone; odpowiedzialność, do której zachęca druga część prowadzącego nas dzisiaj słowa z Księgi Przypowieści Salomona:

Jeśli powiesz: Nie wiedzieliśmy o tym!

Czy Ten, kto bada serca, nie dostrzeże?

Czy Ten, kto czuwa nad twoją duszą, nie wie?

Odpłaci On człowiekowi za wszystkie jego czyny.

 
Narażać swego życia i zdrowia dla ratowania innych nie można inaczej, jak tylko w oparciu o posiadane ku temu głębokie motywacje, głębokie przekonanie, że tak właśnie trzeba, że tak właśnie być powinno, że jeżeli ktoś musi to robić, to dlaczego ja nie miałbym być tym kimś. Miałbym powiedzieć: Nic o tym nie wiem? To mnie nie dotyczy? Pożary, klęski żywiołowe, wypadki zdarzają się innym, nie mnie? Od tego jest państwo, nie ja?
 
Wy mieliście i macie inne spojrzenie na tę kwestię. Dokładnie takie, do jakiego zachęca autor rozważanych słów biblijnych. Odpowiedzialność za zagrożonego człowieka? Tak, to moja sprawa! To istotnie wasza wspólna sprawa – powołanie waszej strażackiej rodziny. Właśnie dlatego jesteście dzisiaj tutaj – jako uczestnicy waszego święta: X Jubileuszowego Ekumenicznego Spotkania Strażaków na Śląsku. Wybraliście tę drogę strażackiej służby drugiemu człowiekowi i na tej drodze trwacie.
 
IV. Chrystus najwyższym przykładem działania i poświęcenia w służbie

ratowania ludzkiego życia

 
Jesteście tutaj także po to, aby czerpać duchowe siły i motywacje do dalszego działania, do dalszego trwania w służbie zagrożonemu człowiekowi i jego życiu. Dlatego pragnę na koniec skierować wasze myśli ku największemu przykładowi troski o życie i przyszłość drugiego człowieka. Ku przykładowi najwyższego poświęcenia siebie, aby inni mogli cieszyć się pełnią życia, które nie przeminie. To nasz Pan, Jezus Chrystus, w trosce o całą ludzkość podążającą bez upamiętania i bez przebaczającej łaski Bożej ku śmierci, poświęcił samego siebie i całego siebie, aby zawrócić nas z tej drogi ku śmierci i przywrócić życiu, które ma przyszłość u Boga Ojca. To On zatrzymał nas, skazanych za nasze grzechy, biorąc nasz wyrok na siebie, a nas czyniąc usprawiedliwionymi z łaski przez wiarę w moc Jego ofiary za nas. To On pozostaje dla nas, chrześcijan, najwyższym wzorem, ostateczną motywacją i źródłem nowych sił w trosce, w staraniach i w działaniach, które służą życiu i przyszłości innych ludzi. Niech wiara w Niego i owoce tej wiary towarzyszą wam, Strażakom, w waszej dalszej służbie.
Jeśli możesz, zatrzymaj idących na śmierć!
 
Oto Słowo Boże. Amen.