english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Bieszczadzkie dzieci na Śląsku Cieszyńskim

- Za siedmioma górami...

- pod Czantorią.

- ...za siedmioma lasami... w jednej z wiślańskich dolin...

- w Jaworniku.

- ...przez cały tydzień od 2-9.08.2010 r. miał miejsce kolejny obóz dla dzieci i młodzieży z Bieszczad. W poniedziałkowe, prawdziwie sierpniowe popołudnie grupa 21 osób, w wieku 6-16 lat przyjechała, aby spędzić siedem niesamowitych dni na terenie Beskidu Śląskiego.
 
 
Każdy dzień zaczynał się od pobudki, która w miarę trwania obozu (trzeba to powiedzieć) była coraz cięższa. Następnie, aby podtrzymać kondycję obozowiczów, rozciągnąć ich oraz przygotować do górskich wycieczek – poranna gimnastyka, po której posiłki przygotowywane dla nas przez kucharki z parafii ewangelicko-augsburskiej w Wiśle Jaworniku były jeszcze smaczniejsze.
 
Jak wiadomo na świecie jest potrzebna równowaga, więc dbaliśmy nie tylko o ciało, lecz także o ducha, dlatego więc codziennie spotykaliśmy się na wspólnym śpiewie oraz lekcjach biblijnych.
 
Dzięki hojności wielu osób, obozowicze mieli szansę przeżyć niezapomniane chwile! Tak więc były: quady, park linowy, basen, wycieczka gondolową kolejką linową na Szyndzielnię, tor saneczkowy na Czantorii, wycieczka ciuchcią po Wiśle, przerażający (tylko niektórych) seans filmowy w kinie 4D na Równicy oraz bardzo smaczny obiad u biskupa Pawła Anweilera w Bielsku-Białej. Wszystko to powodowało, że twarze dzieci były zawsze roześmiane.
 
 
Obozowicze byli istnymi wulkanami niespożytej energii. Dlatego po każdej wycieczce, nawet tej długiej, górskiej, mieli jeszcze siły, aby grać w gry sportowe, biegać, śmiać się i krzyczeć.
W czasie całego tygodnia nikt nie mógł narzekać na brak jedzenia oraz, co najważniejsze dla dzieci, słodyczy i owoców, ponieważ znalazło się wiele osób chętnych do zapewnienia tych drobnych przyjemności.
 

Dzień kończył się tzw. dobranocką, podczas której każdy opiekun czytał książkę swojej grupie. W trakcie czytania niektórzy z wypiekami na twarzy słuchali, a inni zasypiali znużeni po dniu pełnym wrażeń.

 
Najlepszym dowodem wdzięczności, zarówno dla opiekunów jak i wszystkich osób, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do organizacji wypoczynku, był widok łez w oczach dzieci gdy nastał czas pożegnania.
 
więcej zdjęć: Strona parafii w Dzięgielowie