english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

3. Niedziela po Wielkanocy

26 kwietnia 2015 r.

1. Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. 2.Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. 3.Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; 4.trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. 5.Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. 6.Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie Zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. 7.Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. 8.Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami moimi.

J 15,1-8 


Bóg pragnie nas ożywić!

 

Dzisiejsza trzecia niedziela po Wielkanocy nazywa się Jubilate. Nazwa ta pochodzi z Psalmu 66, który śpiewaliśmy w introicie w trakcie liturgii wstępnej. Nazwę Jubilate tłumaczy się: cieszcie się, radośnie wysławiajcie Boga – do tego wzywa więc nas dzisiejsza niedziela.

 

Tylko czy to wezwanie jest jeszcze dla nas ludzi żyjących w XXI wieku nadal aktualne? Jak to radosne wysławianie i wychwalanie Boga wygląda w naszym codziennym życiu? Czemu tak ciężko jest nam się radować? Czemu tak bardzo wolimy się smucić i pogrążać w swoich problemach? Czemu nie szukamy pomocy?!

 

Soren Kierkegaard – duński filozof, teolog oraz poeta, nazywany czasem Sokratesem północy ­– napisał: Człowiek, który szuka Boga sercem, wie, że „potrzeba Boga” nie jest czymś, czego należałoby się wstydzić. To nie jest żadna wada ani słabość, lecz radość i pełnia. Bóg bowiem uwalnia od wielu niepotrzebnych trosk.

 

Wiem, że życie we współczesnym świecie nie jest proste, a może nawet należałoby powiedzieć, że jest trudne. Zdaję sobie sprawę z tego, że wychowanie dzieci i młodzieży jest coraz trudniejsze, nie mówiąc już o ciągłej obawie o utratę pracy, czy też stabilności finansowej. Młodzi mają coraz mniej czasu dla starszych z powodu ciągłego zabiegania, a z kolei starsi często tych młodych po prostu nie rozumieją. To wszystko, co wymieniłem – można by jeszcze wymieniać i wymieniać – to są częste powody braku naszej radości. A przecież chrześcijaństwo to religia ciągłej nadziei, a nie płaczu i łez.

 

Smutek zawsze przygnębia, osłabia, paraliżuje drzemiącą w nas energię i odbiera ochotę do działania. Z kolei radość łagodzi cierpienia i sprawia, że mamy ochotę do życia i działania. Dlatego też każdy z nas musi zadać sobie pytanie: jak chce żyć? jaki chce być? jaki chce tworzyć Kościół?

 

W szukaniu odpowiedzi na te i wiele innych pytań, które nieustannie rodzą się w naszych głowach pomocny jest nasz dzisiejszy fragment z Ewangelii Jana, który jest jednym z biblijnych obrazów Kościoła. W Biblii odnajdujemy jeszcze inne teksty mówiące na ten temat. Nie tak dawno, bo w zeszłą niedzielę w naszych kościołach przywołany był obraz owczarni i Jezusa jako Dobrego Pasterza swoich owiec, czyli nas wszystkich. W drugim rozdziale listu do Efezjan czytamy o tym, że Kościół zbudowany jest na fundamencie proroków i apostołów, rolę kamienia węgielnego pełni Chrystus, a z kolei członkowie są cegłami tej budowli. W dwunastym rozdziale pierwszego listu do Koryntian spotykamy się natomiast z Kościołem jako ciałem, którego siła tkwi w jego różnorodności członków i podporządkowaniu Naszemu Zbawicielowi.

 

Jezus gdy przemawiał do rybaków, rolników, pasterzy, musiał – jeśli chciał być zrozumiały – odwoływać się do ich własnych obserwacji i doświadczeń. Dlatego też nie używał niezrozumiałych teologicznych słów, lecz posługiwał się pewnymi obrazami i odwołaniami do codziennego życia ówczesnych ludzi. Moim zdaniem słowa te są dalej bardzo czytelne i co ważne aktualne.

 

W naszym dzisiejszym fragmencie, w podobieństwie o krzewie winnym Jezus wydobywa największą i bardzo cenną dla nas prawdę. Mówi o jedynej i niepowtarzanej miłości Boga do grzesznego człowieka! Wypowiadając się o owocowaniu, pragnie przedstawić w tym obrazie to, co chce uczynić z naszego życia: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. 

 

Dla Jezusa winogrodnik to Bóg, który nie tylko zasadził winnicę (jak twierdzą deiści), ale ją pielęgnuje, strzeże i ochrania. W księdze proroka Izajasza czytamy: Ja, Pan, jestem jej stróżem, nieustannie ją nawadniam, pilnuję jej dniem i nocą, aby nikt na nią się nie targnął. Nie ma we mnie gniewu, lecz gdyby pojawił się cierń i oset, wystąpiłbym do walki z nimi, spaliłbym je razem

 

Nie kto inny, lecz to Bóg troszczy się nieustannie o swoją winnicę, którą jesteśmy my wszyscy!

 

Jezus mówi dalej w podobieństwie: Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie Zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. 

 

Oznacza to, że wielką tajemnicą wiary jest nic innego jak po prostu stała łączność z Naszym Panem i Zbawicielem Jezusem Chrystusem, który jest dawcą życia! My jesteśmy latoroślami, które On pragnie ożywić i chce utrzymywać przy życiu. To On, poprzez życiodajne soki, uzdatnia latorośle do owocowania, do wypełnienia zadania do którego zostały powołane.

 

Latorośle to gałązki wrośnięte w krzew, których celem jest wydawanie owoców. Latorośl, jako żywy, samodzielny organizm nie jest w stanie funkcjonować. Jeśli zostaje odłączona od krzewu to porostu usycha. Takimi właśnie latoroślami wrośniętymi w krzew są poszczególni członkowie Kościoła Chrystusowego, którzy wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono zostali powołani do wydawania dobrych owoców. Te owoce można wydawać, tylko i wyłącznie posiadając w swoim sercu Jezusa oraz czerpiąc z Jego Słowa życiodajną moc.

 

Wielu młodych i zdrowych ludzi mówi – wierzę, ale nie potrzebuję Kościoła, bo wystarczy mi nabożeństwo internetowe, wystarczy mi postylla, nie potrzebuję społeczności z innymi, albo też mówią wierzę – ale to sprawa prywatna, więc nie chce o Nim i o tym mówić oraz się Nim, czy też tym z kimkolwiek dzielić. Osobiście mam wątpliwości co do takiej wiary.

 

Bez Bożej pomocy, bez żywej społeczności z innymi wierzącymi sami nie dali byśmy rady wyplewić, wyciąć i spalić wszystkich chwastów, czyli trudności dnia codziennego, które przeszkadzają nam w naszej misji – w budowaniu żywego Kościoła Chrystusa.

 

Gdy Jezus mówi o sobie jako o dobrym pasterzu, kamieniu węgielnym, głowie ciała, krzewie winnym to On pragnie nas tymi wszystkimi dobrymi obrazami zachęcić, abyśmy prawdziwie nim żyli i wypełniali jego Słowo! Dlatego też, odpowiadając na postawione na wcześniej pytania, chciejmy pokrzepieni Bożym Słowem wyznać:

 

- jak chce żyć? – w społeczności z Bogiem!

- jaki chce być? – Chrystusowy!

- jaki chce tworzyć Kościół? – żywy i prawdziwy, wydający owoce!

 

Ksiądz Dietrich Bonhoeffer – niemiecki teolog ewangelicki i znany antyfaszysta, który został z powodu swoich poglądów powieszony kilka tygodni przed końcem II wojny światowej – napisał: naśladowanie to więź z Chrystusem. Chrześcijaństwo bez żywego Chrystusa musi pozostać chrześcijaństwem bez naśladowania, a chrześcijaństwo bez pójścia za Jezusem jest zawsze tylko ideą, mitem.

 

Każdy z nas jest powołany przez Boga do tego, by być dobrym świadectwem wszędzie: w rodzinie, pracy, wśród przyjaciół, znajomych, w chwilach dobrych i złych. Czemu więc tak opornie nam to przychodzi?!

 

W dwóch ostatnich wierszach naszego fragmentu otrzymujemy przecież wspaniałą obietnicę od naszego Pana. Czytamy: Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami moimi.

 

Bóg obiecuje nam przecież swoją pomoc w każdej chwili, a więc także otrzymamy od Niego wsparcie, kiedy będziemy dzielić się Dobrą Nowiną z innymi. To jest właśnie nasze, czyli Twoje i moje zadanie!

 

W innym miejscu ks. D. Bonhoeffer pisze: Wierzę, że Bóg ze wszystkiego – nawet z największego zła – może i chce uczynić dobro. Do tego potrzebuje ludzi, którzy wszelkie rzeczy będą używać w jak najlepszy sposób. Mając takie przeświadczenie i wiarę, cały strach przed przeszłością odchodzi w dal.

 

Niezależnie od tego kim jesteś, skąd pochodzisz, jakie masz wykształcenie, Bóg chce, abyś był Jego narzędziem! On chce, abyśmy swoim życiem składali nieustanne świadectwo naszej wiary. Niech nasz Stwórca nas w tym utwierdzi i nam w tym zadaniu pomoże. Amen.

 

O Jezu Chryste, moc swą wskaż,

boś Pan nad pany, Królu nasz.

Kościoła broń od wszelkich trwóg,

by Cię na wieki chwalić mógł.

ks. M. Luter (ŚE 266,2)

ks. Oskar Wild