english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Święto Bratniej Pomocy

20 czerwca 2019 r.

"A usiadłszy naprzeciwko skarbnicy, przypatrywał się, jak lud wrzucał pieniądze do skarbnicy i jak wielu bogaczy dużo wrzucało. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwie drobne monety, to jest tyle, co jeden grosz. I przywoławszy uczniów swoich, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, ta uboga wdowa wrzuciła więcej do skarbnicy niż wszyscy, którzy wrzucali. Bo wszyscy wrzucali z tego, co im zbywało, ale ta ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie." Mk 12,41-44


Siostry i bracia w Jezusie Chrystusie,

w pierwszy czwartek po Święcie Trójcy Świętej nasz Kościół obchodzi Święto Bratniej Pomocy im. Gustawa Adolfa. Przesłaniem tego dnia jest dobroczynność i ofiarność. Jednak czym tak naprawdę jest Bratnia Pomoc, do ofiarności na rzecz której jesteśmy zachęcani? Czy tylko jednym z wielu kościelnych podmiotów? Wydaje mi się, że kluczowym jest tu słowo „pomoc”, a właściwie „samopomoc”, gdyż jesteśmy przecież jednym Kościołem, jedną Bożą rodziną. Zatem pomoc wpisana w istotę BPGA nie jest kierowana w abstrakcyjną przestrzeń, ale możemy dostrzegać jej wymierne efekty w postaci wyremontowanych kościołów i innych obiektów parafialnych. Pomagamy więc tak naprawdę sami sobie, naszym braciom i siostrom w wierze, w myśl słów św. Pawła stanowiących hasło dzisiejszego dnia: „Dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary.” Do tej ofiarności byliśmy zachęcani od Wielkanocy, także poprzez tegoroczną odezwę Zarządu BPGA opartą na słowach Ewangelii, które rozważamy.

 

Musimy przyznać, że jako ludzie niekoniecznie lubimy być, powiedzmy, nagabywani w sprawie pieniędzy. Nie lubimy ich oddawać, tracić nad nimi kontrolę, nie wiedzieć jak dokładnie zostaną spożytkowane. Ciężko nam niekiedy się ich pozbywać, a jeśli już wolimy to robić z własnej nieprzymuszonej woli niż pod presją, czy nawet pod obserwacją. Nie chcemy być stawiani w niekomfortowej sytuacji konieczności jawnej konfrontacji naszej ofiary z innymi, być może dużo wyższymi, ofiarami. Tak jak niekoniecznie chcielibyśmy, by solenizant, na którego urodziny zostaliśmy zaproszeni publicznie porównywał prezenty, czy otrzymane w kopertach kwoty.

 

Z podobną sytuacją mamy jednak do czynienia w przytoczonym fragmencie Ewangelii. Ofiara składana do jednej z trzynastu skarbon umieszczonych na Dziedzińcu Kobiet jerozolimskiej Świątyni nie była tajna. Dlatego też siedzący w bramie Jezus mógł dokładnie obserwować, ile kto wrzuca. Trochę bulwersujące spoglądanie innym na ręce, krępujące, niekomfortowe. Do tego też odnosi się Zarząd Bratniej Pomocy pisząc w tegorocznej odezwie: „Hasło "pieniądz w Kościele" jest także tematem dość drażliwym. Ofiary składamy w skrytości, żeby nikt nie widział czy dajemy odpowiednio dużo, czy też za mało. Zdarza się słyszeć nawet głosy oburzenia, gdy duchowni zbyt często mówią w kościele o pieniądzach i proszą o większą ofiarność. Idąc jeszcze dalej, wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś postronny siada przy wyjściu z kościoła i bacznie obserwuje co i ile wrzucamy do skrzynki przy drzwiach.”

 

Nie chcielibyśmy się znaleźć w roli tak obserwowanych, czy wręcz, co niedzielę inwigilowanych. Jednak przecież tak, jak pobożni Żydzi na dziedzińcu Świątyni i jak uboga wdowa przy skarbonie, tak i my jesteśmy obserwowani przez Chrystusa. Czy to znaczy, że Zbawiciela interesują nasze pieniądze? Tak naprawdę w tej historii wcale nie chodzi o pieniądze. Jezusowa pochwała hojności wdowy nie odnosi się do ilości pieniędzy, jakie wrzuciła, a ilość ta z perspektywy ówczesnych nie była powalająca. Według komentatorów wrzuciła ona dwa lepta, mniej więcej równowartość 1/64 denara, czyli dziennego wynagrodzenia robotnika. Jezus pochwalił ją za postawę serca, za oddanie, za miłość do Boga, przejawiającą się także w miłości do drugiego człowieka, do innych korzystających ze świątyni.

 

„Świątynia, aby mogła stać się miejscem błogosławionego wyciszenia i modlitwy, musi być miejscem szczególnym, zadbanym i pięknym. To Przybytek Najwyższego Boga! Na odpowiednie utrzymanie jej potrzebne są fundusze tych, którzy przychodzą się modlić, słuchać Bożego Słowa, przeżywać swoje troski i radości” – piszą dalej członkowie Zarządu BPGA. Tak naprawdę dzisiejsze święto przypomina nam wszystkim o współodpowiedzialności za duchową rodzinę, w której zostaliśmy postawieni. Każdy z nas jest częścią powszechnego i apostolskiego Kościoła, jak to wyznajemy w czasie nabożeństw. Cały Kościół stanowi przedmiot naszej troski i odpowiedzialności. Tę odpowiedzialność pragniemy realizować indywidualnie, ale także strukturalnie poprzez wzajemną pomoc, zwłaszcza tym, którzy w danym momencie najbardziej jej potrzebują. Zbawiciel pochwalił miłość i odpowiedzialność wdowy, a przez to wskazuje i nam, poprzez swoje Słowo, na wartość wzajemnego wsparcia, pomocy i miłości.

 

Jako naśladowcy Nauczyciela z Nazaretu mamy budować się w dom duchowy. Każdy z nas jest kamieniem mającym swoje miejsce w budowli Kościoła. Każdy z nas ma także miejsce w swoim kościele czy kaplicy, miejsce wśród innych, którzy w tym konkretnym miejscu i w tej konkretnej społeczności chcą budować swoją relację z Chrystusem. Reflektując zatem temat dzisiejszego święta oraz fragment Ewangelii o ubogiej wdowie, pamiętajmy że na naszej drodze za Chrystusem nie jesteśmy sami, że tak, jak jesteśmy powołani do wspólnego wielbienia Boga, do wspólnego gromadzenia się wokół Jego Słowa i Chrystusowego Stołu, tak też jesteśmy powołani do wspierania siebie nawzajem. Także nas, tak jak Galacjan, zachęca Apostoł Narodów: „Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.” W tej pomocy, niekiedy wielowymiarowej, nie ograniczajmy się jedynie do własnej parafii, czy nawet diecezji, ale spoglądajmy szerzej. Pamiętajmy, przede wszystkim w naszych modlitwach, o tych, którzy nawet jeśli są gdzieś daleko, to tak jak my wołają do Pana, tak jak my jednoczą się wokół Jego darów.

 

Uboga wdowa oddała wszystko, co miała. Oddała to wierząc, że oddaje Bogu na słuszny cel. Idźmy za jej przykładem i także my oddawajmy Bogu wszystko! A to wszystko to tylko, albo aż, nasze serca otwarte na Zbawiciela oraz drugiego człowieka, miłość, serdeczność, modlitwa za bliźnich, chęć pomocy na tyle na ile jesteśmy w stanie, gdyż nie oczekuje się od nas poświęcenia ponad siły. Oddając wszystko Chrystusowi, powierzając Jemu całe swoje życie, będziemy błogosławieni, czyli szczęśliwi. Dlatego stawiajmy Zbawiciela zawsze na pierwszym miejscu, gdyż jak powiedział św. Augustyn: Kiedy Chrystus jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko inne jest na właściwym miejscu. Ten tok myślenia oddaje również znana pieśń: „Wszystko Tobie dziś oddaję, chcę własnością Twoją być. Uczyń mnie zupełnie Twoim, w mocy Ducha pozwól żyć!”

 

Niechaj ten Boży Duch prowadzi nas i pobudza w nas wiarę czynną we wzajemnej miłości, niech otwiera nasze serca na drugiego człowieka, w którym przychodzi do nas Chrystus, niech motywuje nas i inspiruje do współodpowiedzialności i dbania o nasz duchowy dom, o społeczność Kościoła, także w jego materialnym wymiarze. Amen.

ks. Zbigniew Obracaj