english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Wielka Sobota

4 kwietnia 2015 r.

„A gdy nastał wieczór. Przyszedł człowiek bogaty z Arymatei imieniem Józef, który był uczniem Jezusa. Ten przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa. Wtedy Piłat kazał je wydać. A Józef wziął ciało i owinął je w czyste prześcieradło. I złożył je w swoim nowym grobie, który wykuł w skale, i zatoczył przed wejście do grobu wielki kamień i odszedł. A była tam Maria Magdalena i druga Maria; siedziały one naprzeciw grobu. Nazajutrz, czyli dzień po święcie Przygotowania, zebrali się u Piłata przedniejsi arcykapłani i faryzeusze, Mówiąc: Panie, przypomnieliśmy sobie, że ten zwodziciel jeszcze za życia powiedział: Po trzech dniach zmartwychwstanę. Rozkaż więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby czasem uczniowie jego nie przyszli, nie ukradli go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze. Rzekł im Piłat: Macie straż, idźcie, zabezpieczcie, jak umiecie. Poszli więc i zabezpieczyli grób, pieczętując kamień i zaciągając straże.”

Mat 27,(57-61)62-66


Wielka Sobota nie funkcjonuje jako dzień, w którym odprawia się nabożeństwa w naszym kościele. Choć jest w liturgii uwzględniona, mamy przepisane teksty, a nawet introit, to nie spotkałem się nigdy z odprawianiem ewangelickiego nabożeństwa w ten dzień. Mam też świadomość, że paradoks polega na tym, że w to właśnie święto najwięcej naszych rodaków udaje się do kościoła, choć rzymskokatolickiego, co skutecznie powstrzymuje nas, ewangelików przed wyjściem z domu.

 

Może dlatego jest to dla nas wyzwanie, by w ten dzień wczytać się w Słowo Boże i w kazanie. Internet przecież ma poza tym swoje prawa. Jeśli więc ktoś zechce sięgnąć do tego właśnie tekstu, powinien znaleźć duchowy pokarm również w Wielką Sobotę, kiedy ewangelicy milczą i pozostają w domach, wspominając w ciszy największe i najważniejsze wydarzenie jakim jest Wielki Piątek.

 

W Wielką Sobotę Pan Jezus leży złożony w grobie. Tłumy z koszyczkami idą obejrzeć „grób” ustrojony w katolickich świątyniach. Strażacy i inne służby mundurowe stojące u tego grobu, mają przypominać straż kapłańską i zołnierzy. Kochamy się w symbolach, pielęgnujemy tradycję, podkreślamy patriotyzm. Tylko czy na pewno o to właśnie chodzi?

 

Descendit ad inferos „zstąpił do piekieł” zmawiamy w wyznaniu wiary, choć przecież wiemy, że Chrystus zstępuje do „krainy umarłych”, by „nad żywymi i umarłymi panować”. Umarłym zwiastowana była Ewangelia, cokolwiek to dla nas dzisiaj znaczy. Chrystus zwycięzca piekieł. To podkreślają szczególnie kościoły Wschodu. Dla nas ewangelików Jezus największym jest na krzyżu, bo tam dokonuje się Zbawienie. Dlatego podkreślamy właśnie Wielki Piątek. Jest jednak w tym triumfalnym zwycięstwie nad śmiercią, w przezwyciężeniu szatana coś wielkiego i wspaniałego, co każe i nam spojrzeć na Chrystusa jako na prawdziwego Boga okazującego swą najpotężniejszą moc i chwałę. Nikt jeszcze nie pokonał śmierci. To może tylko sam Bóg!

 

Chrystus przeżył piekło odłączenia od Boga, biorąc na siebie grzechy nasze i całego świata. Bóg nie może patrzeć na grzech, dlatego właśnie w tym odłączeniu od Boga, które trwało chwilę lub całą wieczność Jezus zawołał: Eli lama sabachtani, co znaczy „Boże mój, czemuś mnie opuścił!”

 

Jezus zwycięża swój strach, zwycięża samotność, odrzucenie, cierpienie i ból. Zwycięża moce zła i pokonuje śmierć. Nie musi sam sobie niczego udowadniać. On to robi dla nas.

 

Cisza Wielkiej Soboty jest wymowna. Zwycięstwo na krzyżu już się dokonało, lecz słońce Wielkanocy jeszcze nie rozbłysło. Pomiędzy Niebem a Ziemią rozpięty na drzewie krzyża. Z ziemi, do której został złożony po swojej męczeńskiej dla nas śmierci, powstanie do życia. Czy szukasz Boga w tej sobotniej ciszy? Nawet jeśli nie możesz go jeszcze widzieć, On jest! Uczniowie także nie oglądają Go od ukrzyżowania. Tak wiele różnych myśli przebiega nam przez głowę. Czy Bóg pomoże nam, czy też nie ma go? Czy może rację mają ci, którzy mówią, że Bóg umarł?

 

Ewangelia Mateusza opisuje faktycznie to, co się stało z ciałem Jezusa. Ciało zostało wydane przez Piłata na prośbę Józefa z Arymatei. Grób zaś zapieczętowany i zamknięty. Stanęli strażnicy pilnujący wejścia. Tylko niewiasty siedziały naprzeciw. Zamożny uczeń Jezusa z Nazaretu otrzymuje pozwolenie od wpływowego polityka. Intrygi kapłanów uruchamiają dodatkowe zabezpieczenie ze strony wojska i policji. Jakże współczesna wersja zdarzeń. Tajemnicą owiana jakaś spiskowa teoria dziejów, czy rzeczywistość i prawda? Skoro Bóg umarł, to dlaczego tak obawiano się Jego legendy o zmartwychwstaniu? Czy wykradnięcie ciała mogłoby posłużyć do wzbudzenia na nowo wiary w narodzie? Co jest w stanie poruszyć nas?

 

Wreszcie rodzi się refleksja, że Wielka Sobota dlatego jest wielka, bo jest czasem oczekiwania, a może zawieszenia pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. Nasze życie i nasza śmierć są tym właśnie czasem oczekiwania na zmartwychwstanie. Jednym, tak jak Piłatowi jest to obojętne. Inni widzą jedynie swoje własne sprawy, jak faryzeusze i biskupi, pozostając w swych własnych wyobrażeniach o Bogu, ludziach, życiu i świecie. Wietrzą wszędzie oszustwo. Józef próbuje oddać hołd i ostatnią posługę, troszczy się o grób, o ciało, o ziemski wizerunek Chrystusa, jego ludzką godność i odchodzi. Żołnierze i ochrona wypełniają swoją pracę i rozkazy. Kobiety Maria i Maria Magdalena siadają naprzeciwko grobu. Pozostało im siedzieć i wpatrywać się z rozczarowaniem, ze smutkiem, niedowierzaniem i bólem w sercu. Czym jest dla nas śmierć Jezusa? Czy Sobota jest czasem żałoby, czy też oczekiwania, że przecież to nie może się tak skończyć?! Przecież śmierć nie może mieć tu ostatniego słowa. Nasze życie musi mieć sens większy niż tylko gromadzenie, kochanie, nienawidzenie i umieranie. Dążenie do celów, które próbujemy osiągnąć, bardziej lub mniej udanie.

 

Śmierć Jezusa zatrzymuje nas i uświadamia, że Bóg ma nam coś przez nią do powiedzenia. Krzyż jest wołaniem Boga skierowanym do świata i do każdego człowieka. Zmartwychwstanie po trzech dniach nie jest tylko spełnieniem proroctwa, jest pokazaniem najprawdziwszej śmierci Syna Bożego, który stał się człowiekiem.

 

Nie dostrzeżemy Zmartwychwstania, jeśli nie ujrzymy Chrystusa na krzyżu i złożonego w grobie. Nie w sentymentalnym przeżywaniu pełnym współczucia, ale w pełnym poczucia winy i wyznania grzechów przeżywaniu wiarą tego, co Bóg uczynił z Jezusem na wzgórzu śmierci. Jezus wypchnięty przez ludzi poza mury miasta przypomina tego, którego i my odsuwamy na margines naszego życia. Jesteśmy często jak uczniowie nie rozumiejący do końca drogi Zbawiciela. On zaś tłumaczy cierpliwie, mówiąc im: ”od Ojca wyszedłem i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (Jan 16,28). Wielka Sobota ma nam pomóc zatrzymać się i uświadomić sens ofiary Chrystusa, tego co stałoby się z nami, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał?!

 

W Jerozolimie oglądałem Bazylikę Zmartwychwstania i różne miejsca wewnątrz świątyni, które chrześcijanie różnych wyznań uważają za najbardziej autentyczne. Jest też ogród poza obrębem starego miasta uważany za to właściwe miejsce, gdzie nie ma tłumów turystów i pielgrzymów. Największe wrażenie robi napis na drzwiach pustego grobu: „Nie ma Go tu, On zmartwychwstał”!

 

Jedna z moich ulubionych wielkanocnych pieśni głosi: „Gdyby nie był powstał, świat by w piekle został. Stąd mamy pociech wiele Chrystus nasze wesele. Zmiłuj się Panie.”

 

Amen

ks. Paweł Hause