english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Kazanie pogrzebowe

Pogrzeb śp. ks. Jana Grossa

04.04.2014

Gdyż pielgrzymami jesteśmy przed tobą i przychodniami, jak wszyscy ojcowie nasi; jak cień są dni nasze na ziemi, beznadziejne (1 Krn 29,15)

A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli (1 Kor 15,19)


Droga zasmucona Rodzino!
Siostry i Bracia w Chrystusie!

 

Zgromadziliśmy się w tym cieszyńskim kościele Jezusowym z różnych bratnich Kościołów z kraju i zagranicy, aby wraz z rodziną pożegnać naszego Drogiego Przyjaciela i Brata w urzędzie śp. ks. Jana Grossa.

 
Przywiodła nas tutaj wdzięczność za jego umiłowanie Kościoła powszechnego. Tracimy w zmarłym świadka wiary i gorliwego rzecznika porozumienia pomiędzy Kościołami. Człowieka, który znał wartość pojęcia służby dla jedności.

 

Drogi Bracie, Janku
kochałeś wszystkich dla Chrystusa, gdyż byłeś świadomy jak bardzo Chrystus Ciebie umiłował.
Dziękujemy Bogu w Trójcy jedynemu za Ciebie i za wszystko, co uczyniłeś. Byłeś nam wszystkim bardzo drogi i niełatwo nam będzie pogodzić się z tą stratą. Myślę, że wielu z nas może powtórzyć za Dawidem fragment jego pieśni żałobnej:

 
„Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie, Byłeś mi bardzo miły”.

 

Wartki nurt aktywnego życia, które nasz przyjaciel pomimo choroby i cierpienia prowadził został przerwany z woli Wszechmogącego Boga we wtorek, 25 marca. Nasz zmarły dokonał biegu swojego życia w gronie rodziny w domu.

 
W ubiegłą niedzielę, pomimo dłuższego niedomagania, odprawił ostatnie nabożeństwo z Komunią Św. w Mikołowie, gdzie przez 25 lat swej czynnej służbie mieszkał i działał. Na zakończenie stanął przy drzwiach kościoła i pożegnał się ze swoimi byłymi parafianami.

 

W drodze powrotnej był bardzo zmęczony i wyznał Tobie, droga Elu, że ma jeszcze w planie jedno nabożeństwo w Wielki Czwartek. Jednocześnie dodał, że to zapewnie będzie już ostatnie, ponieważ czuje, że ubywa mu sił.

 

Droga Córko w swoim wspomnieniu o swoim kochanym ojcu napisałaś: ”Miał jeszcze tak wiele planów, ale Pan Bóg miał inne zamiary wobec niego i tak jak mówi tekst biblijny w "Z Biblią, na co dzień" przeznaczony na 25.03, dzień śmierci Taty..."Wiele zamysłów jest w sercu człowieka, lecz dzieje się wola Pana",( Prz 19,21), tak i wolą Pana było zabrać już Tatę z tej doczesności. Dla nas - zbyt wcześnie, ale gdy odchodzi bliski człowiek zawsze jest zbyt wcześnie”.

 

Zapewnie nikt nie spodziewał się, że to nabożeństwo, było jego ostatnim pożegnaniem z parafią i ze służbą w Kościele.

 

Przeczytane na wstępie słowo z 1. Księgi Kronik wypowiedział król Dawid, któremu śmierć zagrażała bardzo często i na podstawie swojego długoletniego doświadczenia życiowego mógł stwierdzić: „Gdyż pielgrzymami jesteśmy przed tobą i przychodniami, jak wszyscy ojcowie nasi; jak cień są dni nasze na ziemi, beznadziejne”. Nie wiem czy jest drugi taki człowiek w historii Starego Testamentu, który byłby tak przekonany o znikomości i przemijaniu życia jak Dawid. Jego słowa wypływają ze świadomości, że to Bóg jest gospodarzem naszego czasu.

 

Człowiek często nie chce zaakceptować tej mądrości i broni się przed tym faktem. Czasem trzeba trudnych doświadczeń, choroby i cierpienia, aby uznać, że „w ręku Twoim Boże jest mój czas” jak to powiada Dawid w Ps 31.

 

Nasz reformator ks. Marcin Luter po jednej ze swych dłuższych chorób powiedział: „My wszyscy jesteśmy powołani do śmierci”. A kiedy ze swoim przyjacielem wybrał się na swój pierwszy spacer po chorobie wyznał: „Dzbanek tak długo nosi wodę aż się rozpadnie, żyłem i ja dość długo, lecz teraz nadchodzi godzina rozpadu".

 

Ziemska pielgrzymka ks. Jana rozpoczęła się w dniu 25 kwietnia 1938 r. w Starogardzie Gdańskim. Wydarzenia wojenne spowodowały, że wraz z rodzina zamieszkał w czasie okupacji w Wadowicach, a po 1945 r. w Chorzowie. Tutaj też został konfirmowany. Po zdaniu matury w 1956 r. rozpoczął studia teologiczna w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie.

 

W pierwszych dniach lipca tego roku spotkaliśmy się po raz pierwszy na egzaminie wstępnym. Było nas w sumie 25 kandydatów i kandydatek. Dziś pozostało nas tylko 4 czworo: katechetki: diak. Helena Gajdacz, p. Krystyna Frank i ks. Jan Klima i ja.

 
Kiedy wszedłem do pokoju, w którym mieliśmy nocować, zobaczyłem Jasia jak siedział i przeglądał nasz stary śpiewnik kościelny. Mieszkaliśmy przez 3 lata w jednym pokoju, wspólnie się uczyliśmy do egzaminów, dyskutowaliśmy o Kościele i o naszej przyszłości.

 
Po ukończeniu studiów został ordynowany w swojej rodzinnej parafii w Chorzowie w dniu 2.10.1960 r. przez ks. bpa Andrzeja Wantułę, asystentami był ks. sen. Alfred Hauptaman i ks. Robert Fiszkal.

 

Służbę swoją rozpoczął, jak większość z nas, na Mazurach u boku ks. sen. Alfreda Jaguckiego w Szczytnie, następnie w Dąbrównie. W roku 1963 zostaje przeniesiony do Goleszowa, a po 10 latach został mianowany wikariuszem ks. dr. Jaguckiego, tutaj w Cieszynie, gdzie pracował przez 5 lat.

3 września 1978 roku zostaje wybrany proboszczem w Mikołowie, administruje parafią w Orzeszu, a następnie po erygowaniu parafii w Tychach jest jej pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła, który dzięki wielkiemu zaangażowaniu zmarłego został poświęcony 25 września 1995 r..

 

Po przejściu na emeryturę zamieszkał wraz z rodziną tutaj w Cieszynie..

 

Służba ks. Jana miała także wymiar ponadparafialny i ponadkonfesyjny - nie zamknął się jako duchowny w murach swej parafii czy plebanii. Działał także dla dobra całego naszego Kościoła, czego dowodem jest jego praca w ośmiu różnych komisjach. Najbardziej ulubionym jego dzieckiem była komisja liturgiczna i śpiewnikowa, której przewodniczył 34 lat. Owocem tej działalności jest nasz piękny śpiewnik kościelny oraz nowe agendy i choralnik.

 

Przez 24 lat był członkiem Konsystorskiej Komisji Egzaminacyjnej. Nie tylko egzaminował kandydatów na księży, ale otaczał opieką duszpasterską studentów i młodych duchownych naszego Kościoła.
Był przez 10 lat konseniorem Diecezji Katowickiej, 21 lat członkiem Synodu naszego Kościoła, przez jedną kadencję jego prezesem oraz 11 lat radcą Konsystorza.

 

Nasz zmarły miał także otwarte serce dla ruchu ekumenicznego, czego dowodem jest, że przez kilka kadencji był wybierany na Przewodniczącego Śląskiego Oddziału PRE, któremu służył z wielkim poświęceniem i oddaniem przez 28 lat.

 
Ks. Jan nie tylko wygłaszał kazania, lecz był także autorem wielu artykułów i publikacji, jego bibliografia to ponad 270 pozycji.

 

Za swoją różnorodną bogatą działalność duszpasterską i społeczną otrzymał wiele różnorodnych nagród i wyróżnień, m.in. Odznakę - Zasłużony dla województwa katowickiego, Nagrodę Diecezji Katowickiej – Różę Lutra, Nagrodę Miasta Mikołowa – Mikołowianin roku, Nagrodę Związku Górnośląskiego ima Wojciecha Korfantego.

 

Nasz przyjaciel często był w podróży - był pielgrzymem. Ostatnią podróż odbył do swojej córki do Szwajcarii, gdzie razem z Tobą, droga Elu, odwiedzał różne kościoły i znane mu miejsca, cieszył się dawnymi przeżyciami i wspomnieniami.

 
Po powrocie mieliście w planie we wtorek pojechać na grób ks. bpa Tadeusz Szurmana. Tymczasem Wszechmogący Pan powołał naszego brata do domu Ojca. Tu na ziemi wierzący żyją – jak mówi nam hasło roku - w bliskości Pana, ale we wieczności będziemy na zawsze z naszym Panem. I ta  wspaniała perspektywa jest naszą radością i pociechą.

 

Siostry i Bracia, chciałem wam w telegraficznym skrócie przypomnieć pielgrzymkę i postać ks. Jana. Zdaję sobie z tego sprawę, że wiele epizodów z jego bogatego życia musiałem pominąć.

 

Nasz zgasły brat w Chrystusie mimo stanu spoczynku i różnych przykrych oskarżeń oraz poważnych kłopotów zdrowotnych i przebytej w 1997 r. operacji serca, nie zakończył swojej służby dla swego Pana, ale mu służył wiernie do ostatnich dni swej ziemskiej pielgrzymki. Parafrazując słowa Psalmisty (69,10) możemy powiedzieć, że „gorliwość o Twój dom go pochłonęła”.

 

Przed rokiem, kiedy obchodził jubileusz 75-lecia swych urodzin zmarły w swoim kazaniu tak podsumował swoje życie:

 

„Drogie Siostry i bracia, gdy wspominam o tym wszystkim z okazji Jubileuszu, to nie chcę tu siebie wywyższać, gdyż zawsze miałem na względzie słowo mojego imiennika Jana Chrzciciela, który wskazuje na Pana Jesusa mówiąc: ON musi wzrastać, a mnie ubywać.! .... chcę też powiedzieć, że Bóg przez biednego, grzesznego, słabego, chorego człowieka, może wiele zdziałać. I za o niech Mu będzie cześć i chwała w Jesusie i w Kościele”. Zakończył .swoje przemówienie słowami: „Jezus Chrystus jest powodem naszej wielkanocnej radości, naszego wielkanocnego JUBILATE”.

 

Kochany Janku, mówiąc słowami Romana Brandstaettera, które kazał wyryć na swoim pomniku słowa: „Ze śmierci przeszliśmy do życia”. Ty z tego padołu grzechu, cierpień i płaczu już przeszedłeś do życia wiecznego, do swojego Pan, któremu tak wiernie służyłeś. Dlatego musimy się rozstać, po to, aby po latach rozłąki, znów się spotkać i być razem z Chrystusem na zawsze.

 

Drogi Bracie, przyjmij na Twoją ostatnią drogę nasze najlepsze podziękowania za Twoją miłość, przyjaźń i służbę od nas wszystkich tu dziś zgromadzonych. Odpoczywaj w pokoju!

 

Dziś, kiedy Ciebie żegnamy, przypada także 105 rocznica urodzin twojej matki, która Ciebie wyprzedziła w drodze do Domu Ojca.

 

Śp. księdza Jana Grossa żegna rodzina:

- wdzięczna Bogu za 47 lat wspólnej drogi życia, żona Krystyna, która przez wszystkie te lata dzielnie wspierała swojego męża w jego posłudze. To dzięki Tobie, Droga i Czcigodna, Pastorowo, Jasiu mógł bez reszty służyć swojemu Kościołowi.
- ukochana córka Elżbieta
- Renia z rodziną
- Brat i szwagier z rodzinami, kuzynostwo
- bliższa i dalsza rodzina
- wielkie grono przyjaciół, parafian, znajomych
- katechetki i duchowni różnych Kościołów.

 

Siostry i Bracia w Chrystusie,

Ap. Paweł w przeczytanym na wstępie liście do Koryntian napomina nas wszystkich, abyśmy prawdy wiary nie traktowali wybiórczo i nie pokładali swojej nadziei tylko w tym ziemskim życiu. Już w Koryncie było wielu wierzących, którzy mieli trudności z wiarą w zmartwychwstałego Jezusa. Dziś jest podobnie, jak wynika z różnych ankiet i sondaży. Ap. Paweł powiada, że są to ludzie pożałowania godni. Dlaczego? Ponieważ ten, kto nie wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, nie ma też nadziei ani udziału w zmartwychwstaniu wierzących, jak to wyznajemy w wyznaniu wiary. Nasza wiara byłaby tylko pustym systemem filozoficznym, a modlitwa tylko monologiem, a życie bez zmartwychwstałego Jezusa wiecznym potępieniem.

 

Tym wszystkim wątpiącym, połowicznie wierzącym przeciwstawia apostoł swoje świadectwo i wiarę powiadając: „A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli”.  A w liście do swego ucznia Tymoteusz napisał: ”Chrystus Jezus zniszczył śmierć, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez Ewangelię”.

 

Drodzy,
jeżeli wierzymy całym sercem tym słowom apostoła Pawła, to nasza wiara sięga dalej niż tylko tu i teraz. To śmierć nie jest końcem naszej pielgrzymki, ale tunelem, który prowadzi do nowego życia z Chrystusem, gdzie zgodnie z Jego obietnicą: „Ja żyję i wy żyć będziecie” z Nim będziemy na wieki.
To też jest naszą jedyną pociechą, kiedy dziś żegnamy naszego drogiego zmarłego.

 
My żyjemy pomiędzy zmartwychwstaniem Jezusa a Jego powtórnym przyjściem, dlatego też z tą nadzieją na zmartwychwstanie wierzących żegnamy naszych zmarłych i czekamy na spełnienie obietnic naszego Pana.

 

Was, droga rodzino, polecamy Bożej opiece i chcemy Was pocieszyć słowami proroka Izajasza, który powiada: Wzmocnijcie opadłe ręce i zasilcie omdlałe kolana! Mówcie do zaniepokojonych w sercu: Bądźcie mocni, nie bójcie się! Oto wasz Bóg! Przychodzi i wybawi was!  Amen.

 

ks. bp Jan Szarek

Cieszyn, 29.03.2014 r.