english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Złamany krzyż

Na kościele Św. Mateusza w Łodzi

04.04.2014

W czasie pasyjnym zastanawiamy się nad znaczeniem męki naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Siłą rzeczy, poprzez tematykę tego okresu liturgicznego, częściej spoglądamy na krzyż Golgoty, rozpatrując poszczególne etapy Jezusowej wędrówki. W tegoroczny czas pasyjny w szczególny sposób krzyż odbił swoje piętno na łódzkiej parafii.


Złamany krzyż

W nocy, 15 marca w skutek gwałtownej wichury złamał się krzyż wieńczący 80 metrową wieżę. Te wydarzenia zmusiły na nas do zatrzymania się, by spojrzeć na wieżę kościoła św. Mateusza. To zweryfikowało nasze plany, bo z powodu tego zdarzenia nie mogliśmy odprawić nabożeństwa w naszym kościele. Krzyż wisiał przechylony w stronę wejścia do kościoła i groźba jego zerwania z każdą chwilą stawał się bardziej realna.

 

Smutny widok złamanego krzyża, do tego cała wrzawa medialna wywołana tym wydarzeniem, gdyż nastąpił paraliż centrum Łodzi, to wszystko nie nastrajało nas optymistycznie. Na ponad dobę został wstrzymany ruch samochodowy i tramwajowy na ulicy Piotrkowskiej, głównej ulicy miasta. To wszystko sprawiło, że oprócz wielu problemów związanych z kwestią bezpieczeństwa, ze sprawami technicznymi, pojawiła się też refleksja nad rolą i miejscem krzyża w naszym życiu.

 

Nikt w Łodzi nie przechodził obojętnie wokół tych wydarzeń. Można było spotkać się często ze skrajnymi reakcjami mieszkańców. I nie chodzi tu tylko o kwestię dwóch metalowych elementów połączonych ze sobą i wieńczących wieżę pięknego kościoła, ale o rolę krzyża Jezusa Chrystusa w życiu każdego człowieka. Pomimo wszystko, myślę, że takiej refleksji potrzebujemy, nie tylko w czasie dramatycznych wydarzeń i nie tylko w czasie pasyjnym, ale na co dzień.

 

Niecodzienną i bardzo niebezpieczną akcję śledziły wszystkie media. Telewizje informacyjne przekazywały relacje na żywo spod kościoła. Po bezpiecznym sprowadzeniu złamanego krzyża na ziemię wydawało się, że emocje opadły, że trzeba po prostu pogodzić się z tym co się stało i planować odbudowę zwieńczenia wieży. W tym momencie wydawało się, że z tego doświadczenia nic pozytywnego już nie może wyniknąć. A jednak pod złamanym krzyżem było coś jeszcze.

 

Nasi przodkowie zamieścili kolejną kapsułę czasu z przekazem dla tych, którzy ją odnajdą. Miało to miejsce 13 sierpnia 1922 roku. Zawarli w niej przesłanie dla nas dzisiaj żyjących. Oto fragment z odnalezionego dokumentu:

 

Tych co po nas przyjdą prosimy: bądźcie wierni ewangelicko-luterańskiej wierze, trzymajcie się wiernie naszego Pana Jezusa Chrystusa, jedynego Wybawiciela i Zbawiciela świata. Zachowajcie z dumą to, co waszym Ojcom było drogie, wartościowe i święte.

A całość zakończyli cytatem z Objawienia św. Jana 2,10: Bądź wierny aż do śmierci, a dam Ci koronę żywota.

 

Wzorem poprzednich odkryć postanowiliśmy zaprezentować przesłanie sprzed lat szerszej publiczności. Znowu przed kościołem ustawiły się wozy transmisyjne, dziennikarze zadawali pytania, a my mogliśmy podzielić się radosnym odkryciem. Czasami droga od smutku do radości jest bardzo krótka.

 

W czasie konferencji o kapsule opowiadali: wybitny znawca Łodzi senator Ryszard Bonisławski, kulturoznawca i badacz piśmiennictwa prof. Jarosław Płuciennik oraz proboszcz parafii ks. Michał Makula. Ryszard Bonisławski zajął się odczytywaniem podpisów złożonych pod dokumentem. Przedstawił bliżej postaci luterańskich duchownych: superintendenta Diecezji Piotrkowskiej ks. Wilhelma P. Angersteina, jednocześnie pierwszego proboszcza parafii św. Jana w Łodzi, oraz ks. Juliusza Dietricha – budowniczego kościoła. Zwrócił uwagę na komitet budowy wieży składający się z łódzkich fabrykantów, którzy byli jednocześnie członkami Rady Parafialnej.

 

Prof. Jarosław Płuciennik jako kulturoznawca i badacz piśmiennictwa zwrócił uwagę na symbolikę tego dokumentu. (…) Zarówno symbolika jak narracja, czyli opowieść niesie z sobą nadzieję. Choć praca naszego umysłu jest w tym wszystkim czasem zadziwiająca. No bo miejsce umieszczenia kapsuły było niecodzienne. Wyniesione ponad okoliczne domy, jedno z najwyższych w owym czasie w mieście.

W wielu kulturach świątynia jest miejscem szczególnym umieszczonym na wzgórzu, spójrzmy  choćby na Świątynię Jerozolimską. Krzyż wieńczył wieżę, był najbardziej wyniesionym fragmentem świątyni. Można przypuszczać, że autorzy przesłania w kapsule wyobrażali sobie wszystkie możliwe okoliczności, pośród których dochodzi do odkrycia jej, ujawnienia, objawienia. Musiały one wyglądać wtedy dramatycznie. Tylko dramatyczne okoliczności mogą sprawić, że krzyż zostanie usunięty z wieży. To jest sprawa tożsamości chrześcijańskiej, ewangelickiej, czy luterańskiej. Dlatego cechy tego tekstu są zastanawiające: jest znacznie krótszy niż ten z poprzedniej kapsuły, ale i wymowa jest bardziej dramatyczna.

 

Dalej prof. Płuciennik zauważa:Twórcy przesłania zdają się nam mówić: było ciężko, budowa była przerywana, była wielka wojna, ale ofiarność ludzi zdziałała cuda. Idźcie w nasze ślady. Tak można byłoby sparafrazować opowieść z listu znalezionego w kapsule.

Patrząc na piękno naszego kościoła nie widzi się tych dramatycznych okoliczności, zresztą zasadniczo nie doceniamy dramatyzmu codziennych wydarzeń. A wystarczy przecież silniejszy podmuch wiatru i kościół chrześcijański zostaje pozbawiony najważniejszego symbolu krzyża na wieży. W tych okolicznościach pojawia się przesłanie nadziei, przesłanie natchnienia do nieustawania w wysiłkach. Cytat na końcu listu z kapsuły z Objawienia św. Jana "Bądź wierny aż do śmierci, a dam Ci koronę żywota." jest właśnie takim elementarnym światłem nadziei. No i wiary w lepsze życie.

 

Ks. Michał Makula zauważył, że kapsuła przenosi nas do przeszłości. (…) Tego świata już nie ma, tej Łodzi też nie. Mimo upływu zaledwie 92 lat bardzo dużo się wydarzyło. Zmienili się ludzi, którzy kiedyś tu na ulicy mówili po polsku, w jidysz, po niemiecku, rosyjsku. Chodzili do różnych kościołów, cerkwi, synagog. Byli przedstawicielami różnych narodowości. Niby tyle nas dzieli od tamtych czasów. Jednak jest coś co nas dzisiejszych ewangelików łączy z tymi, którzy przed laty tu żyli. Oni nam o tym przypomnieli piszący dokument znaleziony w wieży. Łączy nas przede wszystkim wiara w Jezusa Chrystusa. Łączy nas przywiązanie do ewangelickiej tradycji. Łączy nas nadzieja, że nawet po trudnych czasach, po ciężkich doświadczeniach wszystko może się zmienić i znowu nad nami zaświeci słońce.

 

Właśnie tego doświadczyliśmy w tegorocznym czasie pasyjnym. Kapsuła jest czymś optymistycznym i daje nadzieję. Wszystkie trudne doświadczenia są przemijające, trzeba zachować wiarę i z nadzieją spoglądać w przyszłość. O tym też przypomina nam biblijne hasło kwietnia zapisane w Ew. Jana: Smutek wasz w radość się zamieni. Tego przecież doświadczamy każdego dnia.

 

ks. Michał Makula