Mędrcy ze Wschodu
Młodzi w Górach Kamiennych.
W niedzielny poranek 4 stycznia 2026 roku grupa młodych ludzi z Parafii Świętej Trójcy w Lublinie wyruszyła w drogę, by – podobnie jak biblijni Mędrcy – podjąć epifanijną wędrówkę. Emocje towarzyszyły im już od pierwszych chwil na dworcu kolejowym: „Kiedy rok temu ks. Grzegorz Brudny, proboszcz naszej lubelskiej parafii, opowiedział nam o propozycji wyjazdu na epifanijne wędrowanie w Sudetach, od razu to do mnie przemówiło” – wspomina jedna z uczestniczek. Jak sama przyznaje, przez długi czas Święto Epifanii nie zajmowało w jej życiu szczególnego miejsca. „Z czasem jednak zaczęłam się zastanawiać: co tak ważnego jest w tym święcie, że jest jednym z najdłużej obchodzonych chrześcijańskich świąt?”
Odpowiedzią stała się droga – dosłowna i duchowa. „A jak można lepiej poczuć, o co chodzi w święcie, w którym wspominamy wędrujących ze Wschodu Mędrców, niż samemu wyruszyć w drogę?” Z Lublina wyruszyło siedem osób. Wielogodzinna podróż pociągami upłynęła w przyjaznej atmosferze – na rozmowach, grach i wspólnym byciu razem. Dodatkową radością było dołączenie w Warszawie uczestników z tamtejszej grupy.
Po przyjeździe do Wałbrzycha młodych pielgrzymów przyjęli miejscowi parafianie, którzy zawieźli ich do schroniska „Andrzejówka”. Tego dnia odbywała się tam VII edycja „Górskiego kolędowania”, uświetniona występem Zespołu Pieśni i Tańca „Wałbrzych”. Wieczór zakończył się wspólną kolacją oraz ogniskiem pod rozgwieżdżonym, zimowym niebem. „Skupiałam się na chłonięciu aury ogniska i na pięknym nocnym niebie” – relacjonuje uczestniczka. Dla chętnych dostępna była także sauna pod gołym niebem, choć nie wszyscy zdecydowali się na tę zimową przygodę.
Wspólnota, refleksja i droga
5 stycznia rozpoczął się wspólną modlitwą i spotkaniem prowadzonym przez ks. Sebastiana Madejskiego z Parafii Świętej Trójcy w Warszawie. Śpiew, muzyka i rozważanie biblijne stworzyły przestrzeń do refleksji. Szczególnie mocno zapadły w pamięć słowa o różnicy między byciem „wybawionym od” a „zbawionym do”. „Może rzeczywiście zbyt często w kontekście zbawienia szukamy bardziej wyrwania się z obecnej sytuacji niż dojścia do Boga?” – padło w osobistym podsumowaniu.
Uczestnicy przybyli z różnych stron Polski – m.in. z Lublina, Warszawy, Radomia, Łodzi, Krakowa, Wrocławia i Cieszyna – i reprezentowali bardzo różne środowiska oraz kierunki studiów. Ta różnorodność stała się bogactwem wspólnego doświadczenia.
Po południu przyszedł czas na górskie wędrowanie. Pogoda sprzyjała – błękitne niebo, słońce i skrzący się śnieg towarzyszyły drodze na Waligórę (936 m n.p.m.). Dla chętnych możliwe było także wejście na Suchawę (928 m n.p.m.). „Chodzenie to upadanie w przód… W ten sposób chodzenie staje się aktem wiary” – cytat z czytanej w tym czasie książki towarzyszył refleksjom podczas stromego podejścia. W ciszy i zimowym świetle zachodzącego słońca wędrówka nabrała niemal kontemplacyjnego charakteru.
Wieczorem przyszedł czas na radość i śmiech – saneczkowe zawody, kakao i wspólne rozmowy. Dzień zakończyło nabożeństwo prowadzone przez ks. Grzegorza Brudnego, oparte na historii Noego i Arki. „Arka, czyli relacja z Bogiem, staje się nie tylko ratunkiem, ale także schronieniem przed złem tego świata” – to przesłanie stało się punktem wyjścia do dalszych rozmów i pracy w grupach.
Epifania w Wałbrzychu
6 stycznia uczestnicy udali się na nabożeństwo do Kościoła Zbawiciela w Wałbrzychu. „Muszę przyznać, że jest to jeden z najpiękniejszych kościołów ewangelickich, w jakich byłam” – podkreśla autorka relacji. Kazanie ponownie skierowało uwagę ku Mędrcom ze Wschodu i pasterzom z betlejemskich pól. „Zrozumiałam, że Bóg nie daje nam zadań ponad nasze siły i zasoby” – czytamy w refleksji. Dla jednych drogą wiary była daleka wędrówka, dla innych – odwaga porzucenia codzienności. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12, 48).
Po nabożeństwie wałbrzyscy parafianie uhonorowali organistę Macieja Skrzypczyka z okazji trzydziestolecia jego służby, a następnie zaprosili gości na poczęstunek. Zwieńczeniem dnia było włączenie się w wałbrzyski Orszak Trzech Króli oraz wspólny obiad i spacer na punkt widokowy nad miastem.
„Dla mnie był to bardzo owocny wyjazd, pełen wrażeń, przemyśleń i nowo poznanych ludzi” – podsumowuje autorka. „Bóg czasem zsyła na naszej drodze takie Arki, żebyśmy mogli odetchnąć, i przypomina, że zbawienie nie jest ucieczką od świata – to podróż do Boga”.
Wyjazd zakończył się powrotami do domów – „niczym Mędrcy w kolejną podróż” – z nadzieją na ponowne spotkanie za rok.
Pełna relacja autorstwa lek. wet. Katarzyny Kasprzak
zdjęcia: ks. Grzegorz Brudny i ks. Marek Bożek































