1 Niedziela Pasyjna – Invocavit
(1) A wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść? (2) A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew ogrodu, (3) tylko o owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli. (4) Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, (5) lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło. (6) A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł. (7) Wtedy otworzyły się oczy im obojgu i poznali, że są nadzy. Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski. (8) A gdy usłyszeli szelest Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną swoją przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. (9) Lecz Pan Bóg zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? (10) A on odpowiedział: Usłyszałem szelest twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się. (11) Wtedy rzekł Bóg: Kto ci powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść? (12) Na to rzekł Adam: Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem. (13) Wtedy rzekł Pan Bóg do kobiety: Dlaczego to uczyniłaś? I odpowiedziała kobieta: Wąż mnie zwiódł i jadłam. (14) Wtedy rzekł Pan Bóg do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego! (15) I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę. (16) Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą. (17) A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! (18) Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym. (19) W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz. (20) I nazwał Adam żonę swoją Ewa, gdyż ona była matką wszystkich żyjących. (21) I uczynił Pan Bóg Adamowi i jego żonie odzienie ze skór, i przyodział ich. (22) I rzekł Pan Bóg: Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki! (23) Odprawił go więc Pan Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. (24) I tak wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia. 1 Mż 3, 1-24
Przeżywamy dziś pierwszą niedzielę Czasu Pasyjnego. To czas szczególnej duchowej refleksji, stawiania sobie trudnych pytań i szukania na nie odpowiedzi.
Niedawno obchodzone Boże narodzenie, to była taka sielanka, przedszkole naszej wiary. Teraz zaczynają się rzeczy coraz trudniejsze, zwiększa się kaliber przeżywanych wydarzeń, których punktem kulminacyjnym będzie śmierć Jezusa na krzyżu golgoty.
Współczesnemu człowiekowi trudno jest nieraz zrozumieć, dlaczego Bóg doprowadził i dopuścił do wydarzenia golgoty. Czy to było konieczne?
Myśląc o tym, chciejmy cofnąć się do wydarzeń, które opisuje nasz dzisiejszy tekst kazalny. W tej bowiem dramatycznej historii z pierwszych kart Biblii widzimy jak na dłoni, całą tragedię człowieka.
Nie chcę abyśmy dziś skupiali się na warstwie zewnętrznej naszego tekstu. To wszyscy doskonale znamy. Od najmłodszych lat, chyba każde dziecko wie kim byli Adam i Ewa. Chciejmy dziś wejść niejako do wewnątrz tego opowiadania i chciejmy odkryć to co ma nam ono do przekazania.
Popatrzmy na człowieka. Był czysty, niewinny, bez grzechu. Miał być koroną stworzenia. Istotą, która będzie się opiekować wszystkim, całym światem. Jako jedyne ze stworzeń człowiek otrzymał rozum – zdolność myślenia. Zdolność podejmowania wolnych decyzji nie na podstawie instynktu jak zwierzęta, lecz na podstawie przemyśleń i wolnego wyboru między dobrem i złem.
Wspaniale ujął to Pascal, który napisał: „Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. Cała nasza godność spoczywa tedy w myśli. Silmy się tedy dobrze myśleć: oto zasada moralna.”
Niestety często nam to nie wychodzi, nie wychodzi nam nie tylko dobre myślenie, ale w ogóle myślenie. Często nie myślimy. Podejmujemy decyzje emocjonalnie, bez zastanowienia, pod wpływem impulsu chwili i wtedy często przegrywamy. Wtedy często jak pierwsi ludzie wybieramy nieposłuszeństwo, zamiast dobra zło, zapominamy o Bogu, schodzimy na manowce życia. Pokusa wygrywa, a my przegrywamy. Niestety człowiek poszedł właśnie tą drogą grzechu i nadal nią podąża.
Ale grzech to nie jest tylko pojedynczy czyn: kradzież, kłamstwo, zdrada, zabójstwo. Te konkretne czyny są tylko efektem, owocem czegoś większego i czegoś gorszego, są efektem, objawem duchowego zepsucia człowieka, naszej grzeszności, której konsekwencją tego jest to, że oddalamy się od Boga i zrywamy łącząca nas z Nim więź.
Grzech nie jest więc jedynie czymś zewnętrznym, konkretnym czynem, grzech to zniszczenie, które dotknęło najgłębszych pokładów naszej osobowości. Grzech zmienił człowieka, mówiąc kolokwialnie nasza natura została zepsuta. Grzech dokonał wręcz niewyobrażalnych zniszczeń w człowieku, w nas.
Taki jest obraz każdego z nas. My też idziemy tą samą droga grzechu. Widzimy to każdego dnia, gdy często wybieramy zło zamiast dobra. Apostoł Paweł w Liście do Rzymian pisał nawet, że sidła grzechu tak nas zniewalają, że wręcz: „nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię. A jeśli czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który mieszka we mnie.” (7,19-20)
Sytuacja jest więc podwójnie tragiczna i sami nie jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązania. Sami nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Sami nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić.
Ale, można powiedzieć, na szczęście to zerwanie związku z Bogiem jest sprzeczne z przeznaczeniem człowieka. Człowiek bowiem stworzony przez Boga, został powołany do życia z Nim. Człowiek powołany jest do czerpania z miłości Bożej, którą to miłość ma przekazywać innym ludziom.
To jest przeznaczenie człowieka. Dlatego Bóg wielokrotnie i wieloma sposobami starał się przemawiać do człowieka. Ostatnio u kresu tych dni, jak czytamy w liście do Hebrajczyków, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy. Bóg znalazł wyjście, znalazł rozwiązanie. Przeciął ten gordyjski węzeł grzechu. Ofiarował samego siebie na śmierć.
I w tym momencie chyba możemy powrócić do pytania, które postawiłem na początku: Dlaczego Bóg dopuścił do wydarzenia Golgoty? Czy to było konieczne?
To była jedyna możliwość abyśmy mogli na powrót wstąpić na Bożą drogę. To była jedyna możliwość, aby zakopać tę przepaść grzechu. To była jedyna możliwość, aby uleczyć nas z choroby grzechu. To było jak koło ratunkowe rzucone nam przez Boga.
Ap. Paweł pisze: „Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka (Adama) wielu stało się grzesznikami, tak i przez posłuszeństwo jednego (Jezusa) wielu dostąpi usprawiedliwienia” (Rz 5,19;)
Drodzy! W Słowie Bożym – Jezus przychodzi i dzisiaj do nas i przez swego Ducha Świętego chce wyrwać nas z sideł, w które wpadliśmy. Chce nam pomóc. Dlatego nie ukrywajmy się przed Jezusem jak niegdyś Adam i Ewa przed Bogiem.
Jezus do każdego z nas woła tymi samymi słowami: GDZIE JESTEŚ!? I tak jak niegdyś Bóg, tak i dziś Jezus wie, gdzie jesteśmy, ale czeka byśmy się odezwali.
W tym pytaniu: Gdzie jesteś? Pan wyciąga do nas ręce, wyraża swą miłość. To głos dobrego pasterza, który szuka zgubionej owcy. Kto z nas nie reaguje na ten głos jest wciąż zagubiony. Dlatego nie kryjmy się przed nim, nie mówmy nas to nie dotyczy, ale wyjdźmy Mu naprzeciw!
Przed nami czas pasyjny. To okazja do gruntownej refleksji nad swoim życiem, nad swoją duchowością. Pomyślmy więc, czy będziemy chcieli przyjść do Jezusa, aby nas odkupił i będziemy chcieli go naśladować, czy też zbagatelizujemy Go, aby w konsekwencji dalej trwać w swej grzeszności. Wybór do nas należy. Amen.
ks. Marek Twardzik
