13. Niedziela po Trójcy Świętej
6.1 W tym czasie, gdy liczba uczniów wzrastała, helleniści zaczęli szemrać przeciwko Hebrajczykom, że podczas codziennego posługiwania ich wdowy są zaniedbywane. 6.2 Wówczas Dwunastu zwołało wszystkich uczniów i oznajmiło: Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali Słowo Boga, a obsługiwali stoły. 6.3 Wybierzcie więc, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. 6.4 My natomiast oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze Słowa. 6.5 Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. 6.6 Przedstawili ich apostołom, którzy pomodlili się i włożyli na nich ręce. 6.7 A Słowo Boga rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jeruzalem, a nawet wielu kapłanów przyjmowało wiarę. Dz 6,1-7 (Biblia Ekumeniczna)
Panie nasz i Boże nasz, dziękujemy Ci, że stwarzasz chaos, który jest początkiem rozwoju, wiedzy i działania w dążeniu do kosmosu, a to wszystko w miłości Chrystusa i w mocy Ducha Świętego. Amen!
Fantastyczna siódemka dopełnieniem działalności Kościoła
Drogie siostry i drodzy bracia w Chrystusie!
Nie oczywistym jest, że obecna różnorodność, a nawet wielokulturowość w kościołach i parafiach – nie ważne jakiego wyznania – jest bogactwem, który powinien budować zdrowe i dobre relacje w sposób mądry i spokojny. Jednak, ludzkie przekonania wynikające z pobożności, która czerpie swoje wpływy z zewnętrznego świata, a w szczególności z łączenia polityki z religią, uniemożliwia okazywanie sobie należytego szacunku. I z tego pojawiają się konflikty, napięcia, nieporozumienia we wspólnotach, wywołujące prze najróżniejsze emocje, zazwyczaj przykre i nieprzyjemne, które wbrew pozorom są dobre i jak najbardziej w porządku. Nie zdziwiłbym się, gdyby zadano mi teraz pytanie, czemu tak myślę? Odpowiadam, że głupotą jest myśleć inaczej, ponieważ bez tych zdarzeń, które nazwę okolicznościami chaosu nie byłoby kosmosu, który nieustannie się rozszerza, po to, aby zadbać o właściwy balans między zwodniczymi ofertami i strukturami świata zewnętrznego, a odpowiedzialnym zachowaniem we wnętrzu wspólnoty.
I tutaj pojawia się duchowość, która nie tylko jest wewnętrznym wymiarem ludzkiego życia w więzi z Bogiem, ale też konsekwentnym reagowaniem na trudności, jakie pojawią się w codziennej służbie. Nie ulega wątpliwości, jak wiara jest potrzebna, wiara, która w szczególności charakteryzuje się zwracaniem uwagi na to co dzieje się we wspólnocie, jak i w otaczającym nas świecie – warto być czujnym, aby zauważać ludzkie potrzeby, wobec których nie powinno przechodzić się obojętnie.
Dzieje Apostolskie opisują nam powołanie siedmiu mężów „cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości” (Dz 6,3) przez Apostołów, którzy „nie zamietli pod dywan” sprawy zaniedbanych helleńskich wdów. Nadmiar obowiązków w związku z przybywającymi w szybkim tempie uczniami, jak i powiększającymi się potrzebami ludzkimi, spowodował, że apostołowie nie byli już w stanie sami podołać wszystkim zadaniom i potrzebowali wsparcia innych osób w służbie. Nie zignorowali cichych, nieśmiałych i niewyraźnych sygnałów – „szemrania” – hellenistów, ponieważ poczucie odpowiedzialności jakie ciążyło na Apostołach prowokowało do weryfikacji swojej pracy we wspólnocie, aby nie zaniedbać ważnych spraw. Zaproponowali nowatorskie rozwiązanie, które zostało przyjęte entuzjastycznie, więc ustanawiano siedmiu mężów, a interpretacja historyczna podpowiada, że ci mężczyźni byli diakonami, czyli osobami pełniącymi posługę miłosierdzia wobec potrzebujących i służbę pomocniczą w Kościele.
Powołanie fantastycznej siódemki jako dopełnienie działalności Kościoła było niezbędne we wspólnocie uczniów Jezusa, w której zaczęły pojawiać się pierwsze konflikty, napięcia i nieporozumienia – chaos, który trzeba było uspokoić i złagodzić, a jednocześnie zachować czujność, by zapobiegać kolejnym tego typu trudnościom. Potrafili oni radzić sobie z wyzwaniami, które były niełatwymi zadaniami, ale były potrzebne i nieuniknione, ponieważ można je potraktować jako szansę na rozwój, naukę i działanie – kosmos. Pamiętajmy, że Bóg w Duchu Świętym doświadcza wspólnotę, nie po to, aby ją skrzywdzić, a w najgorszym razie zniszczyć, ale nauczyć ją, że duchowe, jak i pobożne życie nie jest „usłane różami”.
Jakie osobowości i cechy charakterystyczne kryją się za poszczególnymi imionami i jakie mogą mieć znaczenie dla naszego życia?
Czy możemy odnaleźć siebie w tych postaciach i potraktować je jako duchowe wzorce służby?
Jakie jest nasze miejsce we wspólnocie i kim powinniśmy być w tej przestrzeni?
Bóg przeprowadza od chaosu do kosmosu wspólnotę, poprzez konkretne osoby, które mają świadomość swojego życia i służby, są napełnieni „Duchem Świętym i mądrością” oraz wiedzą, jak duchowo i terapeutycznie pracować ze sobą, aby dawać przez siebie „dobry owoc”, dzięki temu „wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jeruzalem, a nawet wielu kapłanów przyjmowało wiarę” (Dz 6,7). Mimo, że minęło niespełna dwa tysiąc lat od tamtych wydarzeń, to fantastyczna siódemka, która dopełnia działalności Kościoła to grupa ciągle żywych postaci, które swoimi kompetencjami, doświadczeniem, mądrością, wiarą i gotowością do służby pomagają wspólnocie odpowiadać na zmieniające się potrzeby ludzi i porządkować to, co w jego codziennym życiu wymaga troski, uwagi i zaangażowania.
Być Szczepanem, to następujące pytania: Kim lub czym próbujemy „ukoronować” nasze życie? I czy wierzymy, że nałożymy „wieniec zwycięstwa” w cierpliwej modlitwie?
Być Filipem, to pytanie: Czy jesteśmy „miłośnikami koni”? (takie znaczenie imienia), zatem przekształcam pytanie na symboliczną interpretację: czy dążymy do prawdziwej wolności w życiu? co jest źródłem naszej siły, która popycha nas do działania?
Być Prochorem: Czy lubisz tańczyć? Czy jesteś gotów stawiać kolejne kroki w tańcu życia z Bogiem?
Być Nikanorem: Czy chcesz zło dobrem zwyciężać? Jakie zwycięstwa odniosłeś w życiu?
Być Tymonem: Czy czcisz, szanujesz siebie, najbliższych, wspólnotę, innych ludzi i Boga?
Być Parmenasem: Czy jesteś wierna/y Bogu? Czy jesteś wytrwała/y w swojej służbie?
Być Mikołajem: Co oznacza dla Ciebie zwyciężać nie dla siebie, ale też dla innych?
Warto odpowiedzieć sobie na postawione wyżej pytania, aby rozpoznać samych siebie w postawach, które mogą definiować nasze życie w kontekście tożsamości, czasu i pracy, bo inaczej nie będziemy szukać prawdy, która zawiera się w różnorodności, a nawet wielokulturowości, co jest przecież naszym duchowym bogactwem w Bożej prawdzie. A chaos, który często wystawia nas na próbę jest początkiem uczenia się szacunku w relacjach międzyludzkich i wtedy potrafimy iść w jednym kierunku. Nie każda osoba musi być duchowną/ym, ale najważniejsze jest, aby być dobrym i prawdziwym człowiekiem dla innych – takim, który potrafi nie tylko dobrym słowem i czynem towarzyszyć potrzebującym, lecz także swoją żywą, a zarazem cichą obecnością być blisko w różnych sytuacjach rodzących się z chaosu, a jednak prowadzących ku kosmosowi – Bożemu porządkowi i mądrości, które są pięknymi wartościami duchowego życia, zachowującymi właściwy balans w Chrystusie Jezusie!
Amen!
dk. Maksymilian Gadowski
