17. Niedziela po Trójcy Świętej

„(21) I wyszedłszy stamtąd, udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu. (22) I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona. (23) On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami. (24) A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela. (25) Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi! (26) A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. (27) Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich. (28) Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.” Mt 15,21-28

„Panie, pomóż mi!”

To jedna z najbardziej poruszających scen Ewangelii. Kobieta kananejska przychodzi do Jezusa z cierpieniem, którego nie potrafi sama unieść. Jej córka jest chora, a ona szuka pomocy u Tego, w którym dostrzega swoją nadzieję.

Woła. Ale Jezus milczy.

To chyba jeden z najtrudniejszych momentów tej historii. Modlimy się, prosimy, wołamy – i nic się nie dzieje. Bóg milczy. Nie odpowiada tak, jak oczekiwaliśmy. Czasem właśnie wtedy pojawia się pytanie: Czy On w ogóle mnie słyszy?

Kobieta jednak nie odchodzi. Kiedy Jezus mówi o swoim posłannictwie do „owiec zaginionych z domu Izraela”, ona nadal prosi: „Panie, pomóż mi!”. A kiedy słyszy słowa o chlebie dzieci i szczeniętach, nie obraża się i nie rezygnuje. Chwyta się nawet tego, co wydaje się najmniejszym okruchem nadziei: „Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich”.

I wtedy Jezus wypowiada słowa, które zmieniają wszystko: „Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz”.

Ta historia pokazuje nam wiarę, która nie jest pewnością, że wszystko wydarzy się dokładnie tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Jest raczej uporczywym trzymaniem się Jezusa także wtedy, gdy Go nie rozumiemy.

Kobieta kananejska nie ma żadnych argumentów poza jednym: wierzy, że Jezus może jej pomóc. Nie pozwala, aby Jego milczenie stało się dla niej powodem do odejścia.

Jest w tej historii jeszcze coś niezwykle ważnego. Kananejka jest obca. Nie należy do narodu izraelskiego. Jest kobietą i poganką. Z punktu widzenia religijnych podziałów swojej epoki znajduje się poza wspólnotą, do której skierowane było ziemskie posłannictwo Jezusa.

A jednak to właśnie ona staje się przykładem wielkiej wiary.

Ewangelia przekracza więc granice, które tak łatwo ustanawiamy między „nami” i „nimi”, między swoimi i obcymi, między tymi, którzy „mają prawo” przychodzić do Boga, a tymi, których chcielibyśmy pozostawić poza drzwiami.

Jezus pokazuje, że Boża łaska jest większa niż nasze granice.

Dlatego słowa tej kobiety możemy wypowiadać także dzisiaj: „Panie, pomóż mi!”. Możemy je wypowiadać wtedy, gdy cierpi ktoś, kogo kochamy. Gdy nie rozumiemy Bożego milczenia. Gdy czujemy się daleko od Boga. Gdy nie mamy już wielkich słów ani mocnej wiary – tylko nadzieję, że Chrystus nas usłyszy.

Być może właśnie taka wiara jest nam czasem najbardziej potrzebna: wiara, która nie udaje, że wszystko rozumie, ale mimo wszystko pozostaje przy Jezusie.

Kananejka otrzymała to, o co prosiła. Jej córka została uzdrowiona. Ale zanim wydarzył się cud, wydarzyło się coś jeszcze: kobieta nie pozwoliła, aby przeszkody oddzieliły ją od Chrystusa.

I to jest również obietnica dla nas.

Nie zawsze otrzymamy od Boga odpowiedź natychmiast. Nie zawsze zrozumiemy Jego drogi. Nie zawsze nasze modlitwy zakończą się wydarzeniem, którego oczekujemy. Ale możemy przychodzić do Chrystusa.

Możemy mówić:

Panie, pomóż mi.
Panie, zmiłuj się nade mną.
Panie, nie rozumiem, ale chcę pozostać przy Tobie.

Bo wiara nie polega na tym, że nigdy nie doświadczamy milczenia Boga. Wiara polega na tym, że nawet w milczeniu nie przestajemy wołać do Tego, który jest Panem.

A Chrystus mówi do każdego, kto przychodzi do Niego z ufnością: „Wielka jest wiara twoja”.

Amen

ks. Edwin Pech