2. Dzień Świąt Zesłania Ducha Świętego
A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana. I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam. A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego. Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane. J 20,19-23
Historia Zesłania Ducha Świętego to historia wielkiej przemiany, jak powiedzieliby starożytni Grecy – metanoi. To opowieść o mocy Bożego Ducha, która przeobraża zalęknionych, wystraszonych, niepewnych następnego dnia uczniów w odważnych, bezkompromisowych świadków Ewangelii o Jezusie Chrystusie.
Początkiem tej historii jest wcześniejsze, powielkanocne zdarzenie opisane dziś na kartach czwartej Ewangelii. To doświadczenie wynikające ze spotkania zmartwychwstałego Jezusa z uczniami stanie się dla nich pierwszym krokiem, na nowej drodze wiary. Stanie się pierwszym krokiem na długiej jeszcze drodze życia i świadectwa o zwycięstwie Bożego Syna nad grzechem i śmiercią.
Strach jest potężną siłą. Czasem jest siłą oddziałującą na nasze życie w codziennym piętnie „drobiazgów” utrudniających życie – strach przed burzą, ciemnością, pająkami, zamkniętymi pomieszczeniami albo koniecznością publicznego zabrania głosu. To, co jednym przychodzi z łatwością, bywa nieznośnym ciężarem dla drugich. To co jest lekceważone przez jednych, dla innych wydaje się granicą nie do pokonania.
Strach gdy narasta, gdy opanowuje człowieka potrafi mu odebrać siły i nadzieję. Potrafi zmusić do nieracjonalnych, nielogicznych nawet zachowań. Wizualizuje w nas najbardziej „czarne”, katastroficzne scenariusze. Izoluje od radości życia. Czasem dosłownie, lub w przenośni – buduje mury wokół nas, zniewala i oddziela od innych ludzi. Strach potrafi sprawić, że czujemy się bezradni i bezsilni. Wmawia nam, że jesteśmy u kresu naszych możliwości, naszej wiedzy, naszych umiejętności, że wszystkie nasze starania takie czy inne – staną się bezprzedmiotowe.
Każdy i każda z nas doświadczył kiedyś takiego uczucia. Obawa o nasze życie, albo zdrowie, troska o życie i zdrowie najbliższych, wojna, brak pieniędzy, utrata pracy, rozpad związku, nietolerancja – powodów strachu, który może nas sparaliżować są nieskończone ilości…
A skoro tak jest, to oznacza to że potrafimy zrozumieć postawę uczniów Zbawiciela. Doświadczenie Wielkiego Piątku było dla nich wydarzeniem, które całkowicie zachwiało ich wiarą i nadzieją. Wprawdzie ich Nauczyciel starał się ich na to przygotować, zapowiadał swoją mękę i śmierć, ale okrucieństwo krzyża Golgoty pogrążyło ich w poczuciu osamotnienia i bezradności. Strach zaczął podsuwać katastroficzne wizje przyszłości. Jedynym „logicznym” rozwiązaniem wydawało się zamknąć w czterech ścianach i czekać z myślą, że „może jakoś to będzie”…
Zmartwychwstały Chrystus pojawia się wśród uczniów pozdrawiając ich tym jednym prostym zdaniem: Pokój wam! Nie potrzeba niczego więcej. Tam, gdzie w sercu człowieka gości Jego pokój, gdzie człowiek może go prawdziwie doświadczać – tam niepewność ustępuje ufności. Tam życie wraca na właściwe tory. Tam człowiek może otworzyć się na to, co niesie życie. Tam, gdzie Jego pokój staje się fundamentem relacji z drugim człowiekiem i z Panem Bogiem – tam przyszłość niesie nadzieję, a nie strach. Tam gdzie rozbrzmiewa pokój tam upadają mury uprzedzeń, nietolerancji i wrogości. Jezus mówił: Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka (J 14,27) Jak często chcemy i potrafimy o tym pamiętać?
Chrystus pokazuje uczniom swoje przebite ręce i bok. Możemy to traktować jak swoistą „wizytówkę”. Zbawiciel chce, by ci którzy go widzą i słuchają nie mieli żadnych wątpliwości z kim rozmawiają. Ale ten gest może oznaczać coś jeszcze. Fizyczne i duchowe cierpienie jest częścią życia. Nie można od niego uciec. Jezus pokazując swoje rany i zwiastując pokój przerażonym uczniom uświadamia im, że On dzielił z nami każdy trud, ból i strach. On wie z czym przychodzi nam się mierzyć, ale też to On – Zmartwychwstały Pan jest jedynym, prawdziwym, trwałym źródłem naszej nadziei, naszej radości, naszego pokoju!
Ta Boża obecność i błogosławieństwo uzdalnia do działania, wspiera, napełnia odwagą i mądrością, pozwala przekraczać granice własnej niemożności i obaw. Apostołowie słysząc o zadaniu, które jest przed nimi: Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam – odkrywają na nowo sens swojego życia i służby. Owszem, to co nakazuje Jezus wydaje się być zadaniem może nawet ponad ich siły ale w tym powołaniu nie będą przecież sami: Weźmijcie Ducha Świętego. Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane.
Posłanie do służby oznacza głoszenie Ewangelii całemu stworzeniu. Oznacza świadectwo o pokoju Bożym, który przewyższa wszelki rozum (Flp 4,7). Oznacza w wymiarze kościelnym, jak i indywidualnym, osobistym – konieczność szukania tego co łączy, a nie dzieli. Oznacza także możliwość doświadczania Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Rozważamy słowa dzisiejszej Ewangelii w Zesłanie Ducha Świętego, w dzień narodzin Kościoła. Kościół to wspólnota. To relacja z Bogiem i innymi ludźmi oparta na wierze, nadziei i miłości. To nie przypadek, że wraz z posłaniem do służby i zapowiedzią obecności Bożego Ducha Jezus mówi uczniom o mocy odpuszczania grzechów. Tylko człowiek uwolniony od grzechu jest duchowo wolny. Jest człowiekiem, który doświadczył tego, że w świetle Bożej łaski niedoskonała przeszłość musi ustąpić radosnej przyszłości. To, co nas ograniczało i zniewalało musi ustąpić przed tym co wyzwala, inspiruje, prowadzi i motywuje. Nasza słabość, egoizm i strach nie muszą mieć nad nami kontroli…
Dziś możemy dziękować za to, że w mocy Bożego Ducha, obdarowani Jego pokojem, posłani do służby i życia w tym świecie, wolni w Chrystusie możemy naprawdę zmieniać siebie i świat.
Amen
ks. Michał Walukiewicz
