3. Niedziela Pasyjna – Oculi

57.Gdy tedy szli drogą, rzekł ktoś do niego: Pojdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz. 58.A Jezus rzekł do niego: Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił. 59.Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego. 60.Odrzekł mu: Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże. 61.Powiedział też inny: Pojdę za tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. 62.A Jezus rzekł do niego: Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego.
Ewangelia Łukasza 9,57-62

Tematem trzeciej niedzieli czasu pasyjnego jest naśladowanie. Podążanie za Jezusem jest fascynującym i jednocześnie trudnym zadaniem. Widzimy to już w reakcjach pierwszych powołanych przez Jezusa uczniów. Podziwiamy ich, bowiem porzucili wszystko i żywiołowo, bez głębszego zastanowienia, niektórzy wręcz spontanicznie, poszli za Jezusem, jak chociażby Piotr, Jakub czy Jan, bądź celnik Mateusz. Historie powołania pierwszy uczniów opisane w ewangeliach są powszechnie znane.

Nieco bardziej skomplikowana jest ta sprawa w dzisiejszym fragmencie tekstu z Ewangelii Łukasza. Opisuje on naśladowanie Jezusa w sposób radykalny, który na początku może się wydawać wręcz przytłaczający. Radykalizm Jezusa odnośnie naśladowania wprawia nas w wielkie zakłopotanie, jeśli nie wręcz w bezradność. Kwestią otwartą pozostają decyzje podjęte przez owych trzech mężczyzn, którzy rozmawiali z Jezusem na ten temat.

Pierwszy z kandydatów do naśladowców z własnej inicjatywy jest gotów pójść za Jezusem, wręcz składa konkretną deklarację: „Pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz.” Jest pełen chęci, zapału i gotowości. Jezus mówi mu jednak o cenie naśladowania. Wzywa go by dobrze przemyślał swoją decyzję. Wiemy, że Jezus wyrzekł się nawet posiadania domu, by móc pełnić swoją misję – wędrując, głosił Królestwo Boże. Lisy mają swoje nory, ptaki swoje gniazda, natomiast Jezus był bezdomny, zdany całkowicie w swojej służbie na gościnność innych. (A tak na marginesie – jakże wielkim błogosławieństwem jest dla nas dom, w którym spokojnie możemy „skłonić głowę”! To cudowne, że mamy dokąd wracać. Doceńmy to!)

Drugi z kandydatów przez samego Jezusa zostaje wezwany do naśladowania – co za zaszczyt! Jednak nie jest jeszcze gotowy do poświeceń i wyrzeczeń. Myśli o swojej rodzinie, o swoim ojcu. Troszczy się o pogrzeb swojego ojca. Uważa, że Jezus może jeszcze poczekać. Niekoniecznie musiał to być czas pogrzebu. Równie dobrze może tu chodzić o dłuższą perspektywę czasową. Ojciec mógł nawet jeszcze żyć i czuć się świetnie. Warto wiedzieć, że jednym z najważniejszych obowiązków najstarszego syna było pogrzebanie zmarłego ojca, zaniedbanie tego byłoby oburzające. Wymaganie Jezusa by dać Mu pierwszeństwo przed tym religijnym obowiązkiem byłoby wręcz zaprzaństwem.

Jezus nie mówi tu, że mamy nie szanować i nie poważać naszych rodziców, czy naszej rodziny. Miłość do rodziny nie powinna umniejszać naszej miłości do Pana. Jeśli słyszymy wezwanie Jezusa – „Pójdź za mną!” – to od razu powinniśmy działać! Jeśli w swoim życiu dzień po dniu będziemy odkładać decyzję pójścia za naszym Mistrzem, to może stać się tak, że nie podejmiemy jej nigdy. Jezus zachęca nas do natychmiastowego działania, gdy nasze serca są pełne zapału! Mamy Go kochać, a każdy nowy dzień naszego życia ma być kolejnym krokiem w naśladowaniu Go.

Trzeci z kandydatów do naśladowania opowiedział się za pójściem, ale nie był w stanie naśladować Jezusa, ponieważ zamiast patrzeć do przodu, stale oglądał się za siebie. Kto wkroczył na drogę naśladowania Chrystusa musi być gotowy do najwyższych poświęceń i wyrzeczeń. Idąc z Jezusem przez życie, nikt nie może żałować tego, co opuścił i poświęcił dla Niego. Skoro przyłożyliśmy rękę do pługa, nie możemy oglądać się wstecz.

Jako chłopak wychowany na wsi wiem, że nigdy nie patrzyło się na to, co już na roli zostało zrobione, lecz na to, co jeszcze zostało do zrobienia. W latach mojego dzieciństwa pola były orane pługami ciągniętymi przez konie. Dobrze trzeba było przyłożyć rękę do pługa i stale patrzeć przed siebie, aby wyorane skiby układały się w linii prostej.

Każdy kto podejmuje decyzję pójścia za Jezusem, lecz z tęsknotą nieustanie wzdycha za swoim starym życiem, nie nadaje się do Królestwa Bożego! Zbawiciel oczekuje od nas pełnego oddania i całkowitego zaangażowania. Każdy kto chce pójść za Jezusem, a jednak ogląda się za siebie i nie chce zerwać ze swoim dotychczasowym złym życiem, nie może być naśladowcą Jezusa. Nie ma nic złego w serdecznym pożegnaniu, jednak nie może ono być przeszkodą w podjęciu właściwej decyzji. Tu możemy spojrzeć do Startego Testamentu; gdy Eliasz spotkał Elizeusza orzącego pole i powołał go na swojego ucznia, pozwolił mu najpierw pożegnać się ze swoją rodziną. (1 Krl 19,19-21)

Wezwania Jezusa do naśladowania Go są bardzo radykalne, On oczekuje od nas szczerego i zupełnego oddania. Naszym życiem mamy przynosić radość Chrystusowi!

Głos ewangelii wzywa do pójścia za Jezusem Chrystusem. „Pójdź za mną!” – mówi nasz Zbawiciel! Wezwanie Jezusa rozbrzmiewa nadal. Dociera również do Ciebie. Najlepsza decyzja jaką możesz podjąć w swoim życiu to ta, kiedy opowiadasz się za Jezusem i kiedy Jemu podporządkowujesz swoje życie! Pójście za Jezusem wiąże się z potrzebą wyrzeczeń, zrezygnowaniem z czegoś, zweryfikowaniem swoich priorytetów. Jednak droga naśladowania niesie też ze sobą radość, pokój, poczucie bezpieczeństwa. Dobrze jest zaufać Zbawicielowi i rzucić się w Jego ramiona rozpostarte dla nas na krzyżu Golgoty. Amen

ks. Roman Kluz