5. Niedziela po Wielkanocy – Rogate
(5) A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. (6) Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. (7) A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. (8) Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie. (9) A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, (10) przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. (11) Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, (12) i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom; (13) i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; albowiem twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen. (14) Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. (15) A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych. Mt 6, 5-15
Umiłowani w Panu,
za nami wspaniała, ciepła, wręcz upalna majówka. Motocykliści wybrali się na zloty motocyklowe, miłośnicy gór w góry, ktoś nad morze, ktoś do lasu, ktoś na nad jezioro, a ja na kajaki – chociaż mój motocykl miał mi to bardzo za złe. Co pewien czas odczuwamy potrzebę wyrwania się z domu gdzieś, gdzie naładujemy nasze akumulatory, rozładujemy stres, poczujemy uczucie wolności, poukładamy sobie myśli – spotkamy się „sam na sam ze samym sobą” – jakkolwiek to brzmi.
Co jest przyczyną takich zachowań? Wewnętrzna potrzeba tak zwanego „świętego spokoju”. Brak „świętego spokoju”?, czyli brak spokoju duszy, brak wewnętrznej harmonii ze sobą samym i wszystkim tym, co mnie otacza. Człowiek ucieka ze skażonego terenu, w którym osaczony jest przez ludzi toksycznych, pełnych jadu, złych, grzesznych. Ucieka z miejsca, w którym czuje się przytłoczony codziennym otoczeniem.
A gdy już jesteśmy wolni, na „łonie natury”, powiedzmy w ciepły majowy dzień leżymy gdzieś na polanie w pobliżu pachnących bzów wpatrzeni w błękit nieba słysząc szum rozkołysanych drzew mieszający się z brzęczeniem ciężko pracujących pszczół i świergotem ptaków, to co wtedy?!
Wtedy podobny jesteś do Mojżesza, który wszedł na górę Synaj i otrzymał od Boga przykazania. Podobny jesteś do Jezusa modlącego się na pustyni i kuszonego przez diabła. Ponieważ wtedy jesteś „sam na sam ze samym sobą”. To ten moment życia, w którym tak naprawdę rozmawiasz z Bogiem. Rozmawiasz z Wszechmogącym znającym Twoje życie, myśli, zachowania, potrzeby. Rozmawiasz z tym, którego nie da się oszukać, nabrać, przed którym nic nie ukryjesz. Dopiero gdy uświadamiasz sobie ten fakt, rozpoczynasz prawdziwą, szczerą modlitwę, pozwalasz temu, co w tobie jest „ukrytą prawdą”, uzewnętrznić się. Wyartykułowanie myśli w modlitwie jest bardzo istotne. Gdy moją myśl, czyli modlitwę głośno wypowiem, to chcę, aby się stała.
Zapewne spotkaliście już takich ludzi, którzy powiedzieli – muszę się zresetować. Jaka jest najpopularniejsza forma resetu? Upić się alkoholem, odurzyć narkotykami – zapewne daje to efekt chwilowego „oderwania” od realnego świata, w którym się jest i żyje. Ale czy na tym ma polegać reset człowieka?! Na odurzaniu się?! Jezus daje nam dzisiaj do ręki inne narzędzie do resetowania się – modlitwę.
Do modlitwy będącej lekiem na wiele naszych problemów i schorzeń dodana jest ulotka informująca o 1. stosowaniu: wejdź do swojego wnętrza i 2. przeciwwskazaniach: nie naśladujcie obłudników, jest 3. zalecenie: w modlitwach nie bądź gadatliwy, i 4. informacja o leku: Ojciec wasz wie, jakie macie potrzeby. Modlitwa jest lekiem umożliwiającym reset bez niepożądanych konsekwencji, niechcianych skutków ubocznych. Ale jak każdy lek na serce, co potwierdzą nie tylko kardiolodzy – modlitwę należy stosować regularnie i do końca życia.
Uczniowie Pana Jezusa nie byli inni od nas, ich problemy i oczekiwania byłe takie same jak nasze, tylko zainicjowane w innych warunkach życiowych. Oni widząc swojego nauczyciela potrafiącego się szybko „zregenerować, naładować i zresetować” zaczęli mu się przyglądać i widzieli, jak po trudnym i wyczerpującym dniu nauczania, uzdrawiania, rozmawiania z różnymi ludźmi w różnych sytuacjach oddala się od nich gdzieś w góry, innym razem na pustynię, kolejnym razem każde im odpłynąć na drugi brzeg pozostając samemu. Będąc ostatni raz świadkami modlitwy Jezusa ze zmęczenia zasnęli.
Jezus początkowo pozwala im przyglądać się, w jaki sposób czerpie energię do zwiastowania Królestwa Bożego a później ich samych tego uczy. Z jednej strony pojawiają się wskazówki odnośnie wyprowadzenia siebie samego ze skażonego ludzkim jadem miejsca. Z drugiej strony wszystkim tym, którzy nie potrafią się modlić, a nie wiedzą jak rozpocząć, jak zebrać myśli, jak się skoncentrować podaje lek w postaci modlitwy Ojcze nasz.
Pamiętam jak nasze dzieci, kiedy były młodsze, zmawiały Ojcze nasz. Jak im się śpieszyło, to był moment i Amen. A jak dzień był pełen wrażeń, albo coś nietypowego lub trudnego się wydarzyło, to modlitwa wypowiadana była dużo wolniej. Dało się odczuć, że zastanawiały się nad nią, nad poszczególnymi częściami tej modlitwy.
Jeśli dzisiaj ktoś z Was dochodzi do wniosku, że z Bożą pomocą pragnie zresetować swoje życie, nabrać energii, poczuć się, jak na łące pośród szumiących drzew koniecznie musi rozpocząć rozmowę „sam na sam ze samym sobą” i po rzeczowej analizie swojego życia i postępowania krótko, zwięźle i tematycznie skoncentrowanie wypowiedzieć słowa swojej modlitwy. Z całą pewnością znajdzie się w niej miejsce na uwielbienie Boga wnoszącego ład, spokój i harmonię do życia. Zapewne przypomnicie sobie wszystkie dobre, przyjemne i godne podziękowania chwile z codzienności. Nie wierzę, abyście w modlitwie pominęli moment prośby a nawet błagania, bo przecież modlitwa to dla wielu przede wszystkim wołanie o pomoc. Za to zdarza się nam zapominać naszą grzeszną, złą naturę, ból i cierpienie, które zadaliśmy bliskim lub zupełnie obcym ludziom, ale oczekujemy, że inni nam nasze uchybienia i błędy wybaczą, zapomną.
Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że wielu nie dopuszcza do myśli takiej sytuacji, w której Bóg poddaje nas testom, sprawdza, czy pamiętamy o Jego przykazaniach, wierności Jego słowu – wodzi nas na pokuszenie, nie po to, abyśmy ulegli złu, lecz świadomie wybierali dobro. W obliczu choroby czy strachu o bezpieczeństwo bliskich bardzo wyraźnie wybrzmiewa wołanie o wybawienie od zła.
Jezus widząc swoich uczniów zmawiających różne modlitwy lub niepotrafiących w ogóle zebrać myśli, aby się pomodlić gromadzi ich wokół siebie, w miejscu umożliwiającym koncentrację i uczy ich modlitwy słowami Ojcze nasz.
Pamiętaj, Bóg słyszy wszystkie twoje modlitwy. W modlitwie najważniejsze jest to, abyś słyszał to, o co się modlisz. Uważaj o co się modlisz, bo Bóg spełnia wszystkie modlitwy… Amen.
ks. Dawid Mendrok, proboszcz parafii we Włocławku, Lipnie, Rypinie i Brodnicy (zapraszam do słuchania kazań na żywo, w kościele, podczas nabożeństwa)
