6. Niedziela Pasyjna – Palmowa

A gdy On był w Betanii, w domu Szymona trędowatego i siedział przy stole, przyszła niewiasta, mająca alabastrowy słoik czystego olejku nardowego, bardzo kosztownego; stłukła alabastrowy słoik i wylała olejek na głowę jego. A niektórzy mówili z oburzeniem między sobą: Na cóż ta strata olejku? Przecież można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I szemrali przeciwko niej. Ale Jezus rzekł: Zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. Ona, co mogła, to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb. Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.
Mk 14,3-9

Drogie Siostry i Bracia w Jezusie, naszym Panu,

Wiosna, to chyba najpiękniejsza pora roku. Przyroda budzi się do życia, a my – ludzie wraz z nią – i to pod każdym względem. Budzą się także nasze uczucia. Nie na darmo wiosna jest nazywana czasem miłości.

Kiedy kocha się drugą osobę, wtedy nadchodzi czas, kiedy chce się jej wyznać swoje uczucia. Tyle tylko, że wyznać komuś miłość, to nieraz trudne zadanie. Powiedzieć, że się kogoś kocha, że chce się z tą drugą osobą być na dobre i na złe. Trudno wtedy dobrać słowa, zachować spokój.

Dzisiejsza Ewangelia opowiada właśnie o niezwykłym wyznaniu wielkiej miłości.

Tuz po wjeździe do Jerozolimy, Jezus udaje się do Betanii – małego miasteczka położonego na zboczu Góry Oliwnej. Jest tam gościem Szymona trędowatego – człowieka, którego najprawdopodobniej uzdrowił z tej ciężkiej choroby i który teraz dla Mistrza i Jego uczniów otworzył drzwi swojego domu. Jest wieczór, wszyscy siedzą przy kolacji, gdy drzwi domu otwierają się i staje w nich kobieta. W rękach ściska alabastrowe naczynie. Bez słowa podchodzi do Jezusa, odłamuje szyjkę alabastrowej butelki i wylewa na głowę Jezusa pachnący olejek – cenny kosmetyk. Po całym domu rozchodzi się szlachetny, piękny zapach nardu – egzotycznej rośliny rosnącej w dalekich Indiach.

To, co zrobiła było czymś więcej, niż tylko wyrazem gościnności, czy też kosmetyczną czynnością. Dla tej kobiety, to był jej sposób wyznania Jezusowi ogromnej miłości i wdzięczności za to, czego doświadczyła od chwili, gdy stanął na jej drodze życia.

Dziś, gdy odczytujemy jej postawę widzimy, że działanie tej kobiety miało także ogromne symboliczne znaczenie. Podczas, gdy inni uczestnicy kolacji szepczą między sobą i szemrzą, a nawet są gotowi potępić czyn tej kobiety, Jezus staje w jej obronie. Mówi: Dajcie jej spokój! Zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Ona, co mogła, to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb.

W Izraelu istniał zwyczaj, że przy składaniu ciała zmarłego do grobu, jego ciało namaszczano pachnącym olejkiem. To był wyraz najgłębszej czci i szacunku dla zmarłego. Jezus w Betanii mówi swoim uczniom o swoim pogrzebie. Po raz kolejny zapowiada swoją śmierć. Ale te słowa nie docierają do nich.

Nieraz zdarza się, że ludzie śmiertelnie chorzy, przeczuwając zbliżającą się chwilę swojego odejścia, mówią bliskim o swojej śmierci. Jak wtedy reagują najbliżsi? „Wyzdrowiejesz! Wszystko będzie dobrze!” To trudne zadanie, ale trzeba się z nim zmierzyć – z rozmową o śmierci i przyjąć śmierć jako część życia i przez wiarę przestrzeń nadziei.

Ale ta kobieta tym nadzwyczajnym czynem zrobiła jeszcze coś więcej, niż tylko zapowiedziała śmierć Pana Jezusa. Od czasów proroka Samuela, namaszczenie olejkiem było w Izraelu częścią ceremonii koronacji na króla. A więc owa kobieta w Betanii w ten sposób dała znać całemu światu: Oto jest król! Ona w Jezusie rozpoznała Króla królów i Pana panów. Przede wszystkim zaś to było jej osobiste wyznanie: Kocham Cię Panie Jezu i chcę, abyś był królem mojego życia.

Tyle tylko, że dla świadków to jej działanie pozostało niezrozumiałe, a wręcz wywołało oburzenie. Na cóż ta strata olejku? – odzywają się niektórzy. Nardowy olejek uzyskiwany był z rośliny rosnącej u podnóża Himalajów w dalekich Indiach. Jego produkcja była niezwykle pracochłonna i skomplikowana. Efekt był taki, że niewielki słoik kosztował nieraz 300 denarów, czyli tyle, co roczne zarobki robotnika rolnego, a więc naprawdę spory majątek.

Siedzący przy stole ludzie mówią: Na cóż ta strata olejku? Przecież można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I szemrali przeciwko niej. Na to Jezus odpowiada: Zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie.Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. 8.Ona, co mogła, to uczyniła.

Ludzie towarzyszący Jezusowi przy stole ocenili działanie tej kobiety w materialny sposób. Wyliczyli wartość olejku, obliczyli, co można by zrobić z tą sumą pieniędzy. Ale Jezus zwraca im uwagę, że ich myślenie jest niewłaściwe. Życie człowieka, to nie tylko materialne, przeliczalne wartości, ale także wartości duchowe. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Nie za wszystko da się zapłacić. Bezcenne jest życie człowieka. Bezcenna jest dusza i dlatego warto nawet za wysoką ceną szukać tego, co duchowe.

Kobieta w Betanii poświęciła Jezusowi dorobek roku swojej ciężkiej pracy. Ona dosłownie poświęciła rok swojego życia dla Jezusa. A ile ja jestem gotów Mu poświęcić. Ile czasu w moim każdym dniu Jemu poświęcam – w modlitwie, w czytaniu Bożego słowa. Ile czasu poświęcam innym ludziom? A ile czasu poświęcam samemu sobie i realizacji swoich ambicji. Jezus wyrzekł się samego siebie, pokornie dla nas wziął na swoje ramiona krzyż i uczy nas tego, byśmy odcięli się od egoizmu i poświęcali swoje życie – dla Boga i dla drugiego człowieka.

Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie.

Czy uczniowie Jezusa zdawali sobie sprawę z tego, że już wkrótce zostaną sami, że Jezus odejdzie od nich? O tym, kim był dla nas ktoś bliski przekonujemy się nieraz dopiero wówczas, gdy go przy nas nie ma. A więc, czy cenimy sobie obecność Jezusa, który stale jest przy nas.

Niedziela Palmowa, to jest święto wielkiej Bożej chwały: Radosnego Hosanna, tłumów, które witały Jezusa w Jerozolimie i namaszczenia Jezusa w Betanii, ale to jest także niedziela, która uczy nas pokory wobec Jezusa i pokory względem samych siebie. Bo tylko w tej pokorze jesteśmy w stanie rozpoznać i odpowiedzieć na Jezusową miłość i oddać Mu to, co mamy najcenniejszego – samych siebie.

Hosanna. Bądź wywyższony Jezu!

Amen.

ks. Marcin Brzóska