6. Niedziela po Wielkanocy – Exaudi

Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – że zawrę z domem Izraela i domem Judy nowe przymierze. Nie takie przymierze, jak to, które zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, żeby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, chociaż Ja byłem ich władcą – wyrocznia Pana. Takie bowiem przymierze zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Moje Prawo umieszczę w ich wnętrzu i wypiszę na ich sercu. Ja będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem. Każdy swego sąsiada i każdy swego brata nie będzie już więcej uczyć, mówiąc: Poznajcie Pana! Oni wszyscy bowiem będę Mnie znać od najmniejszego do największego – wyrocznia Pana – ponieważ odpuszczę ich winę, a o ich grzechu nie będę już wspominać.  ( Księga Jeremiasza 31,31-34 Biblia Ekumeniczna)

 

Szósta niedziela po Wielkanocy nosi łacińską nazwę Exaudi, co oznacza Wysłuchaj. Wezwanie to bierze się z pierwszych słów introitu tej niedzieli, w którym śpiewamy Słuchaj, Panie, głosu mego, gdy wołam. W tradycji Kościoła, w szczególności wśród zborów holenderskich znana jest jeszcze inna nazwa tej niedzieli, mianowicie Niedziela opuszczonych lub Niedziela osieroconych.  To za sprawą jej czasowego osadzenia bezpośrednio po Pamiątce Wniebowstąpienia Jezusa a uroczystością Zesłania Ducha Świętego. To czas swoistego zawieszania pomiędzy „już nie” a „jeszcze nie”. Oto zmartwychwstały Jezus, który towarzyszył uczniom po Wielkanocy ucząc ich żyć nowym „powielkanocnym” życiem, wstąpił do nieba, opuszczając uczniów, zaś obiecany Duch Święty jeszcze nie został zesłany. Uczniowie Pańscy zostali więc doświadczeni rzeczywistością swoistego opuszczenia przez Zmartwychwstałego. Z trudem układali swoje życie po Wielkim Piątku i oto znów przychodzi im mierzyć się z bolesnym doświadczeniem opuszczenia. I tak obraz uczniów z dnia Wniebowstąpienia Pańskiego – opuszczonych, osieroconych, pozostawionych – przemawiał i nadal przemawia do kolejnych pokoleń chrześcijan. Wszak doświadczenie opuszczenia, osamotnienia, porzucenia przez człowieka i Boga ma niejedno oblicze i znane jest niejednej i niejednemu z nas.

O podobnym doświadczeniu mówi również starotestamentalny fragment z Księgi Jeremiasza, stanowiący postawę zwiastowania na niedzielę Exaudi. Odnajdujemy w nim  proroka z Anatot, który  kieruje poselstwo do ludzi, odczuwających opuszczenie przez Boga. Królestwu Judy groziło zagrożenie ze strony wrogiego władcy Nebukadnesara. Państwo północe – Izrael – było już okupowane, cześć ludności żydowskiej deportowana w głąb królestwa Babilonii, Jerozolimie wraz ze świątynią – widzialnym symbolem obecności Boga na ziemi – groziło zburzenie. Z pewnością takie okoliczności  mogły wyzwalać i wyzwalały odczucie porzucenia przez Boga, swoistego osamotnienia, pozostawienia samemu sobie. Nie ulega wątpliwości, że sytuacja Izraela była konsekwencją jego odstępstwa od Stwórcy, od Prawa Bożego, wielu nadużyć i niegodziwości, których się dopuścił,  jednak na końcu izraelici pozostali z pytaniem, czy ich grzech był aż tak wielki, aby doświadczali tak dotkliwych skutków?

I oto – do tych opuszczonych i porzuconych- jak myśleli Izraelici- przychodzi sam Bóg, który ustami Jeremiasza zwiastuje odrodzenie, odbudowę.  Mimo, iż aktualnie widzą tylko zagładę, trwają w chaosie,  zagubieniu, a przyszłość wywołuje paraliż, to sługa Boży zapowiada, że nadejdą jeszcze pomyślne dla nich i dla narodu dni. Bóg sprawi, że będę mogli zamieszkać w dawnym kraju, że się im powiedzie. Teraz widzą zgliszcza, czują osamotnienie, Bóg wydaje się być odległy, obcy, milczący – jednak to jest tylko ich perspektywa. Bóg widzi to inaczej, już teraz- niejako na zgliszczach –  czyni siebie zbawczo aktywnym w historii Izraela. Nastanie nowy czas, radykalnie inny od tego, który był do tej pory.

Stare musi przeminąć, musi ulec pewnej formie zagłady, aby mogło rozwinąć się nowe.  Nie ma możliwości, aby nastąpiło nowe, jeśli człowiek tkwi w starym. Aby wejść w nowe, rozpocząć nową rzeczywistość należy wyjść z dotychczasowego starego porządku, ze starych schematów myślenia, rytuałów, czy po prostu ze starego obrazu Bogu. Język Biblii posługuje się tutaj terminem przymierza.  Prorok wskazuje, że oto nadchodzą dni, w których Bóg zawrze z narodem nowe przymierze. Zatem dotychczasowe przymierze tarci swoją aktualność. Dotychczasowe rytuały religijne, tradycja, utożsamienia muszą przeminąć, aby mogło nastąpić nowe.

Nowe przymierze będzie miało zupełnie inny wymiar. Nie będzie sprowadzało się już tylko do zewnętrznych rytuałów, mechanicznego kultu, ale znajdzie przede wszystkim swoje źródło w ludzkim sercu. Ono nie jest związane z konkretnym miejscem kultu, jak to było do tej pory. Znakiem starego przymierza były ofiary, prawo religijne, kapłani, świątynia i wszystko to, co przynależało do tradycyjnej formy religijności. Izraelici byli przekonani, że jeśli uda im się przywrócić stary porządek, czyli jeśli wrócą do starego przymierza to ich przyszłość zostanie ocalona. Jeremiasz całkowicie koryguje to myślenie.

Nowy początek wymaga radykalnego porzucenia starego świata i z tego wszystkiego, co do niego przynależy: przeszłości, winy, kary, grzechu, lęku. Dlatego pod koniec Jeremiaszowego zwiastowania słyszymy słowa absolucji : odpuszczę ich winę, a o ich grzechu nie będę już wspominać.  Przeszłość i to co do niej przynależy nie będzie miała już  wpływu na teraźniejszość, nie będzie jej determinować. Została usprawiedliwiona, czyli wymazana – jej już nie ma!

Oto teraz Bóg zawiera nowe przymierze, wyrażone nie w zewnętrznym rytuale, ale zakorzenionym w ludzkim sercu. Zatem nie zewnętrzny imperatyw skłania człowieka  ku Bogu, ale pragnienie żywej relacji.

Partnera tej relacji odnajdujemy nie w rytuałach, ofiarach, kulcie, prawie religijnym, lecz we własnym sercu, czyli w nas samych. To właśnie tam odnajdziemy źródło życia, miłości, światłości, dobra, prawy, czyli BOGA.

Dlatego nawet wówczas, kiedy życiowe okoliczności sprawiają w nas poczucie chaosu, zagubienia, gdy tracimy grunt pod nogami, gdy musimy wypuścić z naszego życia, coś co było nam bliskie to nie pozostajemy osamotnieni , gdyż Najwyższy jest tak blisko nas, jak tylko możemy to sobie wyobrazić  – w naszych sercach. Gdy przychodzą życiowe zawirowania  zanurzmy się sobie, w naszej duszy i sercu, wówczas odczujemy Bożą bliskość, która okaże się dla nas zbawienna.  Amen.

Ks. Marcin Kotas (Poznań)