9. Niedziela po Trójcy Świętej

4 .Doszło mnie słowo Pana tej treści: 5.Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię. 6.Wtedy rzekłem: Ach, Wszechmocny Panie! Oto ja nie umiem mówić, bo jestem jeszcze młody. 7.Na to rzekł do mnie Pan: Nie mów: Jestem jeszcze młody! Bo do kogokolwiek cię poślę, pójdziesz i będziesz mówił wszystko, co ci rozkażę. 8.Nie bój się ich, bo Ja jestem z tobą, aby cię ratować! – mówi Pan. 9.Potem Pan wyciągnął rękę i dotknął moich ust. I rzekł do mnie Pan: Oto wkładam moje słowa w twoje usta. 10.Patrz! Daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, abyś wykorzeniał i wypleniał, niszczył i burzył, odbudowywał i sadził. Jr 1,4-10

A Ciebie, dobry Boże, prosimy: racz pobłogosławić słuchanie i rozważanie Twojego Słowa w sercach naszych. Amen.

„Nie wiem, co mam wam powiedzieć”. To bardzo ważne i trudne słowa. Sięgam pamięcią 6 lat wstecz, kiedy w czasach bardzo trudnych, miałem prowadzić półkolonie dla młodzieży. Celem było, aby wtedy kiedy raz za razem musieliśmy zostawać w izolacji dać im otuchę, opowiedzieć o odnajdywaniu Boga w ciszy, oraz o świadectwie, które składamy całym swoim życiem nawet jeśli wydaje nam się, że nic nie możemy, albo nie mamy do powiedzenia. Wtedy mówiliśmy też o Jeremiaszu i właśnie od słów „nie wiem, co mam wam powiedzieć” zaczynałem, odnosząc się także do fragmentu z jego powołaniem.  Starałem się ich wesprzeć, aby nie popadali w zwątpienie przez to, że wydaje im się, że są młodzi, nie tak zdolni jak inni, albo bezsilni wobec świata. Sześć lat później, bogatszy o różne doświadczenia (w tym także pracy w miejscach o „bardzo dojrzałej” średniej wieku) widzę jak wszyscy potrzebujemy otuchy. Czy nie jest prawdą, że potrzeba nam utwierdzenia w sensowności naszych powołań i w tym, że jesteśmy wartościowi? Zdaję sobie sprawę, że wiodącym akcentem niedzieli jest odpowiedzialność, ale to co wybitnie wybrzmiewa z powołania Jeremiasza, to Boża łaska równoważenia. Bóg ma wobec nas wielkie oczekiwania, ale także udziela nam wielkiego wsparcia. On widzi nas i zna lepiej niż my sami. Dziecko czy dorosły, każdy jest cenny i wartościowy w oczach Boga. Nawet z pozoru nieznaczący i niemający głosu może nieść Bożą inspirację. Z łaski Bożej i ja mogę do Was kierować słowa, a nie koniecznie milczeć.

Jak to było z Jeremiaszem i co nam daje wczytywanie się w jego powołanie? Bibliści są zgodni, że ten służący (bezkompromisowo) przez przeszło 40 lat prorok, słowa powołania usłyszał w bardzo młodym wieku. Ale wspomniani bibliści różnią się co do szczegółów. Jedną z ciekawszych interpretacji jest, że Jeremiasz został powołany dosłownie kiedy nie umiał jeszcze mówić – znajdując się nadal w łonie matki; i to właśnie miało zostać opisane w czytanym dzisiaj tekście. Odczytana formuła powołania zawierająca zwroty „Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię” miałaby by nie być mową retrospektywną, a aklamacją narratywną dziejącego się powołania. Taką interpretację umożliwia specyficzna natura języka hebrajskiego, która nie posługuje się czasami (a zwłaszcza czasem teraźniejszym) lecz aspektami. Mam świadomość, że te gramatyczne i biblistyczne niuanse mogą niejednego przyprawić o zawrót głowy, zadam więc w waszym imieniu pytanie „jakie to ma znaczenie dla nas i całego kazania”. Następujące: podkreśla jeszcze wydatniej przesłanie brzmiące: Bóg jest Bogiem działającym w życiu i rozporządzającym życiem człowieka już od samego początku jego istnienia. Historia powołania Jeremiasza skłania do refleksji nad tym ku czemu my zostaliśmy powołani i jaka jest prawidłowa zależność pomiędzy powołaniem a powołanym.

Jeremiasz podobnie do pozostałych proroków został wybrany z woli Bożej, indywidualnym powołaniem, w konkretnym momencie historycznym, zarazem diametralnie różniąc się od innych. Powołany po to by tak jak oni głosić wolę Bożą i świadczyć o naszym Panu bez względu na wszelkie przeciwności i słowa krytyki. Za sprawą przeczytanego dzisiaj opisu powołania dowiadujemy się, że jego działalność była uwieńczeniem planu Bożego jaki przygotował mu Pan od samego początku życia. Osobiście nie znajduje słów, żeby podkreślić jak bardzo odkrywczy i niosący niesamowicie nowatorskie myśli jest to tekst. Zwłaszcza porównując go do opisów powołań innych proroków. Jeremiasz nie jest bowiem bogobojnym Izajaszem, który przychodzi do świątyni. Nie jest to Daniel służący wiernie Bogu, znajdujący się na w niewoli na dworze króla Babilońskiego i dostrzeżony przez Boga. Nie jest nawet innym młodzieńcem, który był przygotowany od najmłodszych lat aby służyć Panu w świątyni, czyli Samuelem, który usłyszał wywoływanie po imieniu. Mamy przed sobą Jeremiasza – niewyróżniającego się dzieciaka, który przez świat był jeszcze niezauważony i uznany mógł zostać wedle wszelkich norm za nikogo. W Bożym zamyśle został przeznaczony jednak do wielkich dzieł, zanim jeszcze się narodził. Ten „nic nieznaczący chłopak” jest obecnie nazywany jednym z czterech Proroków Wielkich. Dlaczego?  Bo w czasie swojego działania walczył ze zdradą Boga szerzącą się pośród ludu w sposób wyróżniający i bezkompromisowy. Młodzieniec, któremu brakowało umiejętności mowy uzyskał wsparcie od Pana, dzięki któremu nie krygował się napominać nawet samego króla; mówiąc mu wprost iż źle postępuje. Jego słowa były do tego tak celne i trafiające w czułe punkty, iż król zabronił mu wchodzenia do świątyni, a zwój księgi z jego poselstwem kazał spalić. Powołanie Jeremiasza, w zestawieniu z jego życiem pokazuje dobitnie, że to nie z zasługi i z powodu czyjeś wielkiej wartości Bóg uhonorowuje wybranych powołaniem, lecz że to powołanie jest wielkim honorem i dowartościowaniem przemieniającym nieznaczące i niedoskonałe w wielkie i ważne. Oto jest wielka odpowiedzialność i wielkie dowartościowanie.

To co zadziwiało w powołaniu Jeremiasza, za sprawą Jezusa zostało przesunięte o kolejny krok milowy, tak jak to już bywa ze wszystkim odmienionym w Jezusie. Jeremiasz przeznaczony na proroka przed narodzeniem i nazywany prorokiem narodów (Pamiętajmy bowiem, że zwiastował Boga nie tylko żydom), ustępuje wyłącznie Chrystusowi. Po to też staram się przybliżyć wam Jeremiasza i jego wielkość, aby mieć punkt wyjścia do przekazania Wam ważnej wiadomości opartej o Chrystusa. By móc powiedzieć, że za sprawą Jezusa powołanie każdego z nas jest jeszcze bardziej niezwykłe niż Jeremiaszowe. Potencjał i wartość jaką nam nadano jest jeszcze większa. Prorok został powołany przed narodzeniem i to go wyróżniało. A My bracie i siostro, kiedy, gdzie, dlaczego i w jaki sposób zostaliśmy powołani? Czy wiemy co czyni nas wyjątkowymi? Zastanówmy się: Czy mamy korzenie sięgające patriarchów, które pozwalałyby powiedzieć, że jesteśmy częścią narodu wybranego? A może od najmłodszych lat uczyliśmy się, aby zostać posłańcem Bożym? Pewnie nie; tylko to nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko krzyż Jezusa Chrystusa, wzniesiony wieki przed twoim i moim narodzeniem. Tam Pan oddał swoje życie, abyś mógł zostać zbawionym. Jezus obmył nas swoją krwią, pozyskał nas dla wieczności. Zmartwychwstając i zwyciężając śmierć, jeszcze przed ukształtowaniem naszych przodków, powołał każdego z nas do życia z Nim w wieczności. Może powinieneś usłyszeć to w pierwszej osobie, alby lepiej dotarło?  Odnalazł Ciebie i mnie, nic nieznaczących grzeszników i mówi tak do nas jak do Jeremiasza „Nie bój się (…), bo Ja jestem z tobą, aby cię ratować!”. W Jezusie Chrystusie zapragnął przywrócić Ci właściwą funkcję i wartość. Możesz tego nie widzieć, może nawet kojarzysz powołanie wyłącznie z głoszeniem kazań i dawaniem wykładów, przez co podobnie do Jeremiasza chciałbyś powiedzieć „Ach, Wszechmocny Panie! Oto ja nie umiem mówić” i odbierać Boże powołanie jako ciężar. W istocie jest to jednak wielkie docenienie. Czy nie jest pragnieniem wielu aby podnosić swoją wartość, coś znaczyć i być zauważonym? A Bóg w powołaniu właśnie to robi – nadaje Ci godność na którą sam sobie nie zasłużyłeś. Mówi „Daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, abyś wykorzeniał i wypleniał, niszczył i burzył, odbudowywał i sadził”. Taką moc ma słowo Boże i to wszystko Bóg oddaje w twoje ręce. Nie czuj się więc przytłoczony oczekiwaniami Boga, albo onieśmielony swoimi brakami, ale doceń to jak bardzo Bóg Cię docenia. Sadzenie i wyplenianie, burzenie i budowanie to prace jakie były powierzone Adamowi, Bóg chce więc z Tobą przywrócić pierwotną doskonałość światu. Oto jest nie lada zaszczyt.

Często, zupełnie niepotrzebnie, sami się osądzamy jak książki, po okładce. Patrząc w lustro widzimy młodzieńców, których przecież nikt nie słucha. Albo przygniata nas widziany w odbiciu cień kwiatu młodości i energii jaką posiadaliśmy kiedyś. Na każdym etapie życia znajdujemy powody do dołowania samych siebie, ale czy to, co jest w odbiciu naprawdę świadczy o nas? A może niczym z wiekiem opadająca powieka, przesłaniać nam oczy? Ufając Bogu, możemy znaleźć niesamowitą siłę. Siłę której pokłady nie są w nas, ale mają źródło w Nim. Ja sam, bez tego wsparcia nie mógłbym powiedzieć wam nic więcej niż „nie wiem co wam mam powiedzieć” i nie odważyłbym się stawać przed wami, bo wiem, że bez Bożej pomocy nic nie zdziałam. Z ulga łapię oddech wytchnienia wiedząc, że Bóg mnie prowadzi i uzupełnia moje braki.

Jeremiaszowi, Bóg położył na usta swoje słowa, by ten nie musiał martwić się o to, co będzie mówił. Następnie zwiastował mu, że daje mu moc burzenia i budowania. Tę samą władzę my posiadamy. Możemy albo wątpić i burzyć, albo zaufać i budować się wzajemnie. Bóg dał nam wielką siłę, ma więc wielkie oczekiwania, abyśmy ku budowaniu wykorzystali to, co nam dał. Bóg powołuje nas do różnych celów, których realizacja nie gwarantuje obserwowania efektów, i zbierania owoców, ale czerpiąc moc z Pana nie mamy się poddawać. Nasza słabość nie może stać nam na przeszkodzie by działać, bo On nie tylko oczekuje ale też wspiera.

Czy ciało słabe, czy wiek młody, nic nie stanienie nam na przeszkodzie, gdy zaufamy Bogu. Amen

ks. Bogusław Sebesta