Święto Bratniej Pomocy im. Gustawa Adolfa
A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia. Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary. Ga 6,9-10
Pewnego razu, gdy służyłem w Parafii w Tarnowskich Górach, przyszli do mnie znajomi z dziwnym metalowym talerzem. Znali trochę historię ewangelików w tym mieście i dlatego zainteresowali się tym przedmiotem. Po bliższym przyjrzeniu się zrozumiałem dlaczego. Z nieco trudno czytelnej inskrypcji udało się odczytać, że to naczynie pochodzi z chrzcielnicy w naszym kościele w Strzybnicy, a ufundowane zostało, na początku XX wieku, przez Koło Pań działające w Bratniej Pomocy im. Gustawa Adolfa w Szczecinie. Udało się przekonać znajomych, oraz właściciela lombardu i odkupili tą jedyną pamiątkę po tym kościele, i przekazali naszej parafii.
Oczywiście dopytywali się, czemu jakieś panie w Szczecinie zebrały fundusze na taki dar dla małej parafii pod Tarnowskimi Górami. Wyjaśnieniem jest właśnie Bratnia Pomoc im. Gustawa Adolfa. Król Szwecji Gustaw Adolf starał się wspierać i podtrzymywać ewangelików w walce o wolność religijną. Przeprowadzona przez niego interwencja szwedzka w wojnie trzydziestoletniej być może uratowała protestantyzm w Niemczech. Niestety sam poległ w bitwie pod Lutzen (k. Lipska) w 1632 roku. 200 lat później ewangelicy postanowili upamiętnić to wydarzenie i postać króla. Urządzono zbiórkę i powstał pomnik, ale okazało się, że funduszy zgromadzono dużo więcej niż było potrzeba i postanowiono nimi wesprzeć parafie diasporalne. Okazało się, że ta pomoc jest bardzo potrzebna i takie zbiórki zaczęto organizować co roku.
Warto zauważyć, że samego początku istnienia Kościoła Chrześcijańskiego, a więc od Zesłania Ducha Św. pomoc bliźniemu była ważnym elementem życia. Do tego stopnia, że pierwsi pomocnicy Apostołów, Diakoni byli powołani właśnie do tego celu. Wraz z rozwojem pojawiła się też możliwość pomocy nie tylko w ramach poszczególnych zborów, ale także pomiędzy nimi. Początkowo dotyczyło to oczywiście wysyłania Apostołów i innych, którzy głosili Radosną Nowinę o Jezusie Zmartwychwstałym, ale później uwzględniało też inne potrzeby. Chociażby ap. Paweł organizował w zborach przez siebie założonych zbiórkę dla potrzebujących współbraci w Jerozolimie.
Nasz dzisiejszy tekst wyraźnie nas do takiej wzajemnej pomocy zachęca. Warto zwrócić uwagę na kontekst tego króciutkiego fragmentu. W naszej Biblii, 6 rozdział Listu ap. Pawła do Galacjan podzielony jest na dwie części. Pierwsze dziesięć wierszy nosi tytuł: Napomnienia, a pozostałe: Zakończenie. Paweł pisze swoje listy dbając o rozwój założonych przez siebie zborów. Dlatego rozważa problemy szczególnie istotne w danym momencie w tym środowisku. Poprzez utrzymywaną korespondencje stara się zapobiec różnym konfliktom i dba o czystość nauki Ewangelii.
Na koniec udziela swego rodzaju porad jak należy postępować. W tych napomnieniach, a szczególnie w tym naszym tekście, wskazuje wyraźnie na potrzebę zgodności nauki z życiem. Przede wszystkim kładzie nacisk na wypływającą z przykazania miłości bliźniego pomoc innym. Dla ap. Pawła
bardzo istotne jest, by wiara nie była tylko tematem rozważań i dyskusji, ale by przekładała się na nasze działanie. „A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia. Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary.” ( Ga 6,9-10)
Można powiedzieć, że chrześcijanie pierwszych wieków bardzo mocno brali sobie to do serca. Rozwijający się prężnie, pomimo prześladowań Kościół przyciągał do siebie ludzi nie tylko poprzez głoszenie Ewangelii, ale może nawet bardziej, przez świadectwo wiary. Z jednej strony było to świadectwo męczenników, którzy gotowi byli oddać życie za swoją wiarę, ale z drugiej strony podziwiano chrześcijańskie społeczności za wzajemny szacunek i pomoc. Dlatego z podziwem mówiono o chrześcijanach „patrzcie jak oni się kochają”. To właśnie była ta miłość bliźniego w codziennym życiu.
W naszym Kościele oficjalnie Bratnia Pomoc im. Gustawa Adolfa działa od 1946 r., choć w wielu regionach była ona obecna już 100 lat wcześniej. We wszystkich parafiach zbierana jest specjalna ofiara przeznaczona wyłącznie na ten cel. W najmniejszych parafiach są to może niewielkie kwoty. Czasem można je porównać do owego wdowiego groszu, który Jezus tak wysoko ocenił, a o którym mówi nasza dzisiejsza Ewangelia (Mk 12,41-44). Ale zebrane w całym Kościele – daje to już możliwość realnego wsparcia dla potrzebujących Parafii. Większość kościołów i budynków parafialnych wybudowanych po 1946 roku korzystała w mniejszym lub większym stopniu z tego wsparcia, czasem także Bratniej Pomocy spoza Polski. Fundusz wspiera także remonty.
Ale oprócz tego materialnego wsparcia jest też ten drugi aspekt. Parafie otrzymujące to wsparcie, czują, że nie są same. Że są gdzieś Siostry i Bracia – którzy wiedzą o ich istnieniu i starają się wesprzeć. To bardzo ważne zwłaszcza dla małych społeczności, które na co dzień borykają się z różnymi problemami wynikającymi chociażby z dużego rozproszenia.
Gdy otrzymaliśmy w darze, właściwie po raz drugi ten talerz chrzcielny z kościoła w Strzybnicy niektórzy nasi parafianie byli szczególnie wzruszeni. Bo byli tacy, którzy jeszcze ten kościół pamiętali. Być może nawet byli chrzczeni wodą z tego talerza. I nagle ten dar Bratniej Pomocy im. Gustawa Adolfa ze Szczecina stał się cennym dowodem pamięci o ofiarodawcach, ale też o tych którzy zostali obdarowani.
Amen.
ks. Szymon Czembor
