Niedziela Przedpostna – Estomihi
Trzecia zapowiedź męki, śmierci i zmartwychwstania
31 Jezus zgromadził przy sobie Dwunastu i powiedział do nich: Oto wchodzimy do Jeruzalem i spełni się wszystko, co prorocy napisali o Synu Człowieczym. 32 Będzie wydany poganom, wyszydzony, znieważony i opluty, 33 a po ubiczowaniu zabiją Go, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie. 34 Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Znaczenie tej zapowiedzi było przed nimi zakryte, dlatego nie pojmowali tego, co zostało powiedziane.
Uzdrowienie niewidomego
35 Kiedy Jezus zbliżał się do Jerycha, pewien niewidomy siedział przy drodze i żebrał. 36 A gdy usłyszał, że tłum przechodzi, dopytywał się, co się dzieje. 37 Oznajmili mu, że przechodzi Jezus Nazarejczyk. 38 Wówczas głośno zawołał: Jezusie, Synu Dawida, zlituj się nade mną! 39 Ci, którzy szli z przodu, nakazywali mu, żeby zamilkł, ale on tym głośniej krzyczał: Synu Dawida, zlituj się nade mną! 40 Wtedy Jezus przystanął i kazał go przyprowadzić. Kiedy się przybliżył, zapytał go: 41 Co chcesz, abym zrobił dla ciebie? Odpowiedział: Panie, żebym widział! 42 Wówczas Jezus powiedział do niego: Przejrzyj! Twoja wiara cię ocaliła. 43 Od razu też odzyskał wzrok i poszedł za Nim, wielbiąc Boga. A cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Łk 18,31–43
Dojść do wiary, która naprawdę „widzi” Jezusa
Rozpoczynasz nowy dzień. Wstajesz w pośpiechu, szybka kawa. W telefonie już kilka nieodebranych wiadomości, w głowie lista spraw do załatwienia. W drodze do pracy mijasz sąsiadkę, ale nawet nie zauważasz jej spojrzenia. W pracy kolega mówi „cześć”, ale odpowiedź jest automatyczna, bez zastanowienia. Potem kolejne odhaczane obowiązki i wieczorem wracasz do domu i czujesz tylko jedno: zmęczenie i pustkę. I nagle dociera do ciebie: „Ja cały dzień szedłem… ale tak naprawdę nic nie widziałem.”
To jak uczniowie Jezusa w drodze do Jerozolimy. Są blisko Jezusa, słuchają Go, idą z Nim, ale nie rozumieją i nie widzą, tego co jest najważniejsze. Jezus mówi do uczniów wprost: że zostanie wydany, wyszydzony, ubiczowany, zabity, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. To jest centrum nauki Jezusa – centrum Ewangelii. A jednak czytamy: uczniowie nic z tego nie zrozumieli. To zdanie jest smutne, bo pokazuje, że można być blisko Jezusa, chodzić z Nim, słuchać Go, a jednocześnie pozostawać duchowo ślepym. Można nawet kochać Boga, a i tak nie rozumieć Jego drogi — szczególnie wtedy, gdy spotykają nas złe rzeczy, nieszczęścia czy potrzebna jest rezygnacja z pewnych rzeczy.
Łukasz w swojej ewangelii zapowiedź Jezusa o jego męce i śmierci, łączy z uzdrowieniem niewidomego pod Jerychem. Ten potrzebujący wsparcia człowiek – w przeciwieństwie do „duchowo ślepych” uczniów – od razu rozpoznaje w Jezusie Mesjasza. Niewidomy fizycznie – widzi więcej niż uczniowie. Słyszy, że przechodzi Jezus, i woła: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”.
To nie jest zwykły okrzyk. „Synu Dawida” oznacza: Mesjaszu, Królu, Zbawicielu!
I choć ludzie próbują go uciszyć – on woła jeszcze głośniej. To jest piękne: prawdziwa wiara nie czeka na idealne warunki. Wiara czasem rodzi się w krzyku, w ciemności, w upokorzeniu,
w sytuacji, w której człowiek nie ma nic poza nadzieją.
Jezus się zatrzymuje. To jest niesamowite: Bóg, który idzie ratować cały świat, zatrzymuje się dla jednego człowieka. A potem pada pytanie, które Jezus zadaje również nam: „Co chcesz, abym ci uczynił?” Niewidomy odpowiada krótko: „Panie, żebym przejrzał”. Nie prosi: daj mi łatwiejsze życie, daj mi spokój od problemów, tylko od razu przechodzi do sedna: daj mi wzrok.
Jezus uzdrawia go i mówi: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”. Wiara jest tu czymś bardzo konkretnym. Zbudowana na całkowitym zaufaniu, które nie boi się poprosić – daj mi wzrok. Wołaniem, które jest mocniejsze niż wstyd i opinia ludzi.
Kolejny poranek, kolejna kawa, kolejny dzień. Może warto otworzyć szeroko oczy i zobaczyć, że Jezus przechodzi obok mnie. Może czas rano na Słowo Boże. Masz różne możliwości – przeczytać
„Z Biblią na co dzień”, wysłuchać „Codziennika biblijnego”. Może w drodze do pracy zauważysz jednak mijaną sąsiadkę. Może warto mieć czas na spokojne spotkanie z drugą osobą. A może warto
w krótkim westchnieniu do Boga powiedzieć: Daj mi zobaczyć Ciebie! To ważne, że już wiemy jak prosto wołać do Boga, bez długich zdań:
Jezu, Synu Dawida, ulituj się nade mną.
Panie daj, żebym przejrzał.
Daj mi wiarę, która widzi Ciebie i prowadzi mnie za Tobą. Amen.
dk. Ewa Below
