Pamiątka Umarłych
(35) Ale powie ktoś: Jak bywają wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przychodzą? (36) Niemądry! To, co siejesz, nie ożywa, jeśli nie umrze. (37) A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym; (38) ale Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało. (42) Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; (43) sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; (44) sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. 1 Kor 15, 35-38. 42-44a
Odkąd służę w Szczecinie, a jest to już blisko 20 lat, 01 listopada nie byłem na grobach moich bliskich, które znajdują się na Górnym i Cieszyńskim Śląsku. Tego dnia jestem na Cmentarzu Centralnym w moim mieście, aby prowadzić nabożeństwo dla tych, którzy szukają słowa nadziei, zanim wspominać będą swoich ukochanych, którzy odeszli z tego świata. Cmentarz w Szczecinie jest szczególny i wyjątkowy. To jedna z największych nekropolii w Europie. Jest bardzo przestrzenna, dzięki licznym alejkom można spacerować, a groby znajdują się wśród licznych drzew i zieleni. Szczecinianie przychodzą tutaj, aby odpocząć. W zgiełku wielkiego miasta stanowi oazę, w której można znaleźć trochę ciszy i zatrzymania, wejść w świat zadumy. Mam wrażenie, że w takich przyjaznych warunkach łatwiej jest oswoić się z myślą, że przemijamy, a mówiąc wprost: kiedyś umrzemy. Przychodzimy na świat, aby przeżywać różne okresy życia, od dzieciństwa po starość, jeśli jest nam dane żyć tak długo. Musi nastąpić nasz koniec, tak jak nastał koniec wszystkich tych, których groby odwiedzamy. To może wywoływać lęk, może ktoś mieć za złe, że piszę o tym w tak bezpośredni sposób. Nie zamierzam nikogo straszyć śmiercią, wręcz przeciwnie. Staram się pokazać nasze przemijanie jako coś zupełnie naturalnego, z czym warto oswoić się, a na samą śmierć spojrzeć … No właśnie. Jak o tym mówić, żeby nie popaść w banały. Czy stwierdzenie: „nie ma co się obawiać śmierci” nie jest zbyt naiwne? Nie chodzi o brak nadziei związanej z życiem po śmierci. Czy życie nie jest na tyle piękne, aby chcieć, by trwało jak najdłużej? Czy to źle, że tak bardzo sobie go cenimy, że nie chcemy się z nim rozstać? Czy nasz smutek i żal po odejściu naszych bliskich, nie jest przejawem naszej miłości do nich i tego, że tęsknimy za nimi?
Zdarza się, że lęk przed śmiercią jest związany z niepewnością co do tego, jak to będzie po śmierci. Czy to będzie ostateczny koniec, nicość, brak świadomości? A może sąd i sprawiedliwość? Na co sobie zasłużę? A jeśli rzeczywiście jest możliwość doświadczania wiecznego cierpienia? A może jednak kości lub proch człowieka złożone do ziemi to wszystko i nie ma co dorabiać do tego jakiejkolwiek ideologii o wieczności, która nie jest do udowodnienia?
To, co pisał apostoł Paweł w Liście do Koryntian, świadczy o tym, że temat ten zawsze rodził wiele pytań i wątpliwości. Nie jest łatwo uwierzyć w coś, co jest sprzeczne z naszym powszechnym doświadczeniem. Człowiek po swojej śmierci pozostaje martwym. To jest to, co wiemy. Jak zatem wierzyć, że w przypadku Jezusa zdarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego? Po śmierci nastąpiło zmartwychwstanie. Chrystus wzbudzony został do życia. Bez przyjęcia tej prawdy, całe zwiastowanie apostoła byłoby pozbawione sensu. A jeśli Chrystus został wzbudzony z martwych, to stał się On pierwiastkiem tych, którzy zasnęli (I Kor 15,20). To znaczy, że w doświadczeniu zmartwychwstania Jezusa jest zapowiedzią zmartwychwstania wszystkich, którzy w Nim zasnęli. Wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat są podstawą naszej nadziei dzisiaj. Jezus nie jest tylko i wyłącznie nauczycielem, który pozostawił po sobie ciekawe nauczanie oraz przykład wrażliwości na drugiego człowieka. Jest On realną obietnicą na życie.
To nie wszystkie wątpliwości. Paweł powtarza pytanie, które zadawano w Koryncie: „jak bywają wzbudzeni umarli i w jakim ciele przychodzą?”. Apostoł odwołał się do przykładu z przyrody. Do ziemi rzucamy ziarno, a z tego ziarna wyrasta roślina, która wygląda zupełnie inaczej niż ziarno. Mając w ręku samo ziarno, nie sposób byłoby wyobrazić sobie kwiatów, które z nich wyrosną, gdyby nie to, że już braliśmy udział w tym procesie. Znamy kolory, zapach kwiatów, które wyrosły z rzuconego w ziemię ziarna. W przypadku ludzkiego umierania wiemy tylko to, że ziarno wrzucone bywa w ziemię. Pozostały proces dopiero nastąpi, jest nam zapowiedziany. Pozostaje nam wiara, a więc zaufanie, że Bóg spełni swoje obietnice. Nie otrzymamy niczego więcej. Żadnego dowodu, żadnego widzialnego znaku. Tylko Słowo. Czy dla nas Słowo dane od Boga jest tylko słowem, czy staje się Słowem, które już dziś buduje w nas nową rzeczywistość?
Życzę nam wszystkim błogosławionego przeżywania Pamiątki Umarłych. Niech nasze modlitwy będą wypełnione wdzięcznością za naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, których groby będziemy odwiedzać. Tym, którzy nie będą mieć możliwości fizycznego dotarcia na cmentarze życzę, abyśmy znaleźli czas na obejrzenie starych zdjęć, na wspominanie pięknych chwil, na opowiedzenie młodszemu pokoleniu o tych, których nie mieli okazji poznać osobiście. Niech groby będą jedynie dowodem naszej przemijalności. Życzę nam, abyśmy spojrzeli na cmentarze oczyma wiary: jak na pola posiane ziarnem, z których jeszcze powstanie życie. AMEN
ks. Sławomir Sikora
