Wielki Piątek

Miłość Chrystusa bowiem przynagla nas, którzy dokładnie zdajemy sobie sprawę z tego, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. A właśnie za wszystkich umarł, aby ci, co żyją, nie żyli już dłużej dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc odtąd nie znamy już nikogo według ciała. Jeśli zaś nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to odtąd już tak nie poznajemy. Dlatego jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, przeminęło, a nastało nowe. Wszystko to zaś od Boga, który przez Chrystusa pojednał nas z sobą i zlecił nam służbę pojednania. W Chrystusie bowiem Bóg pojednał świat z sobą, nie poczytując ludziom ich grzechów, a nam powierzył głoszenie pojednania. Jesteśmy więc posłani w imię Chrystusa. Sam Bóg niejako zachęca przez nas. W imię Chrystusa prosimy: Dajcie się pojednać z Bogiem! On to dla nas Tego, który nie znał grzechu, uczynił grzechem, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą. 2 Kor 5,14-21 (BE)

Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha. to słowa Ewangelii, które w dzień Wielkiego Piątku – Pamiątki Śmierci Jezusa wybrzmiewają jak żadne inne.

Wyrwane z kontekstu nie oddadzą tego, co rzeczywiście znaczą. – Zapytasz, a co mają znaczyć?

– Koniec męki Chrystusa, Jego mierzenia się z niewyobrażalnym cierpieniem? – Koniec naszego napięcia, które odradza się kiedy czytając tę historię, zaczynamy na nowo uświadamiać sobie, do czego potrafią być zdolni ludzie, – jak potrafią innym zadawać cierpienie?

U większości ludzi Ewangelia Wielkiego Piątku na nowo zrodzi współczucie, pozwoli odczuć jakiś rodzaj smutku, zgorszenia. Ale czy po to mamy do niej wracać?

Niezwykłym przemyśleniem i teologicznym zrozumieniem tej Ewangelii jest kompozycja Johanna Sebastiana Bacha – Pasja według św. Jana (BWN 245). W tym muzycznym dziele łączy głęboki żal z poczuciem triumfu. Muzyka daje nam odczuć ból, powagę i grozę chwili, ale w pewnym momencie Bach umieścił w niej przejście, które oddaje to, co najważniejsze. Pokazuje, że śmierć Jezusa nie jest porażką, ale zwycięstwem nad grzechem, nad złem, które i dzisiaj tak często ludzie wybierają.

Bach mocno akcentuje, że ostatnie westchnienie Jezusa – Wykonało się!, oznacza wskazanie na zadośćuczynienie za popełnione przez nas grzechy. Dlatego chcąc ukazać komentarz Ewangelisty o oddaniu ducha przez Jezusa, kompozytor zapisał w arii basową odpowiedź chóru wierzących, którzy wyznają swoją wiarę i wdzięczność za otrzymane zbawienie!

Dzisiaj to właśnie powinniśmy sobie przypomnieć!

Jezus nie przegrał! Nie poświęcił swojego życia dla nas, żebyśmy Jemu na chwilę zaczęli współczuć. Celem Wielkiego Piątku nie jest wspomnienie „jakiejś tam historii, którą przekazują nam ewangeliści”, żeby powiedzieć sobie – wybaczcie określenie – „biedna Bozia”, „Biedny Jezus”.

Nasze sięganie do Słowa Bożego i liturgia na nabożeństwach w kościołach, nie ma być odegraniem Męki Pańskiej! Ale sięgamy do Ewangelii, żeby przypomnieć sobie, że te Słowa, które mamy  zapisane w Biblii i mam nadzieję, że mamy też wpisane w swoje serca, pozwalają nam wierzyć, że dotyczą każdego i każdej z nas.

To, co zrobił Bóg w swoim Synu Jezusie na Krzyżu Golgoty, oddając dla nas swoje życie, stało się darem, do którego nie można już więcej nic dodawać.

Pozwólcie, że zapytam – o co jeszcze cenniejszego mogłabyś/mógłbyś poprosić Boga? – Co jeszcze bardziej wartościowego mógłby dać nam Bóg od życia swojego Syna, żeby przekonać nas do siebie?

Tym darem Chrystus ostatecznie chciał nas przekonać o wiecznej Bożej miłości i o tym, jak wielkie znaczenie dla Boga ma Twoje i moje życie.

W Wielki Piątek dziękujemy Bogu za to, że pojednał nas w Chrystusie z sobą, ALE czy rozumiemy te Słowa?

Bóg od ludzi się nie odwrócił. (Rdz 3,15; Rz 3,3) Gdyby tak było, w Jezusie nie przyszedłby szukać i zbawić ludzi. (Łk 19,10) To nie Bóg potrzebował tego, by przekonać samego siebie, że ludzie są warci Jego miłości, ale to my tego potrzebowaliśmy i stale potrzebujemy!

USŁYSZAŁAŚ/USŁYSZAŁEŚ to dzisiaj?!

Apostoł Paweł napisał: Bóg w Chrystusie pojednał świat ze sobą. Nie dowodzi, że pojednał Siebie ze światem. To świat (my – ludzie) tego potrzebowaliśmy. I dzisiaj też potrzebujemy usłyszeć tę Ewangelię!

Potrzebujemy poprowadzenia Jezusa, żeby chcieć zbliżać się do Boga. (J 14,6; Flp 2,13)

Potrzebujemy nowego zrozumienia, które daje nam Jezus,że Bóg nieprzerwanie chce pozostawać dla nas Tatą (hebr. ABBA). Nie jest czekającym na błąd swojego dziecka, rozliczającym nas, surowym Ojcem. Jest podającym nam rękę i dającym kolejne wskazania Tatą, także wtedy, kiedy my znowu wracamy do udowadniania sobie i Jemu – wiem lepiej.

Niby to wiemy, a jednak nadal można usłyszeć  powtarzane zdanie – śmierć Jezusa miała uśmierzyć gniew Boga i uczynić Boga skłonnym do pojednania.

Jeśli poddaliśmy się takiemu wskazaniu, jeśli dzisiaj jest jeszcze w nas takie myślenie – życzę, żeby ono  jak najprędzej z Bożą pomocą mogło się w nas zmienić!

Nie bez przyczyny apostoł Paweł przekonuje: On (czyli Bóg), Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą.

To mamy dzisiaj zrozumieć i zapamiętać.

To Bóg wyszedł do nas z inicjatywą, ze swoją miłością, dał nam pojednanie z sobą przez Jezusa. Przez śmierć Jezusa nie gniew Boga miał być wyciszony, ale jak pokazuje nam apostoł Paweł, to my wiedząc, że zostaliśmy usprawiedliwieni przed Bogiem w Jezusie ze swoich grzechów, powinniśmy chcieć innym dawać to, co sami otrzymaliśmy od naszego Pana, bez jakiejkolwiek zasługi. Do tego powinna skłaniać nas miłość Jezusa.

W wymowny sposób wyraził to ks. dr Dietrich Bonhoeffer, który sam doświadczył wielu krzywd ze strony ludzi: Jestem bratem dla innej osoby przez to, co Jezus Chrystus zrobił dla mnie; inna osoba stała się bratem (siostrą) dla  mnie przez to, co Jezus Chrystus zrobił dla niej.

Żeby przyjąć Ewangelię Wielkiego Piątku potrzebujemy więc uznania tego daru, który otrzymaliśmy od Boga w Jezusie Chrystusie. (J 3,16) On pokazuje nam, na co sami z powodu swojej grzeszności nadal byśmy siebie skazywali i od czego nigdy nie potrafilibyśmy się uwolnić.

Dlatego Ewangelia Wielkiego Piątku stawia nam pytanie o wiarę i wymaga od nas odpowiedzi!

Czy wierzę w to, że wybierając życie bez Boga, grzeszę? Czy uznaję tę prawdę, którą znajduję w Bożym Słowie, że nawet pojedyncza próba życia po swojemu, tak jakby Boga nie było,  – powiedzenie sobie, że nie potrzebuję Boga, – mogę żyć według swojej mądrości także w relacji z drugim człowiekiem, – jest grzechem i że wszyscy grzeszymy, dlatego dotyka nas śmieć. (Rz 3,23) Ale tak jak zapłatą za grzech jest śmierć, tak darem łaski Boga, jest życie wieczne w Jezusie Chrystusie, Panu naszym. (Rz 6,23)

Czy chcę słuchać Jezusa i odpowiadać swoim życiem na Jego Słowa, bo wiem co dla mnie zrobił? Czy rozumiem, że tylko taką odpowiedzią mogę wyrazić Jemu swoją wdzięczność?

Apostoł Paweł doskonale to rozumiał, jak wynika z dzisiejszego tekstu, który jest podstawą naszego rozważania.

Dlatego napisał słowa, które mówią nam o otrzymanym darze i wskazują na Bożą obietnicę, ale także na powierzone nam zadanie.

Kiedy apostoł Paweł się nawrócił, zrozumiał coś, czego wcześniej nie rozumiał.

Dzisiaj my też powinniśmy to sobie na nowo uświadomić, bo żyjemy w świecie, w którym tak często pozwalamy się dzielić. A nawet sami innych dzielimy, – nadal się piętnujemy, – wykluczamy,  – wzajemnie wypominamy sobie swoje winy i krzywdy. – Żyjemy w świecie, w którym potrzeba lekcji wybaczenia, miłości i pokoju.

Jezus umarł nie tylko za swoich zwolenników, za tych, którzy chcieli go słuchać i za Nim chodzić.

Jezus, który jest posłanym przez Boga Chrystusem – Zbawicielem ludzi, umarł za każdego człowieka! Umarł za tych żyjących przed Jego przyjściem, żyjących wtedy z apostołem, jak i dzisiaj z nami. I umarł też za tych, którym Bóg dopiero da życie w tym świecie. (1 P 3,19)

Dla każdego człowieka Jezus oddał swoje życie, dlatego że w każdym widział Boże dziecko, dla każdego  chce być Przyjacielem (J 15,13).

Jezus umarł za nas, dał nam udział w swojej śmierci i zmartwychwstaniu, żebyśmy należeli do Niego i dla Niego żyli. (1 Kor 13,21)

Dlatego słowa Jezusa – Wykonało się! – możemy dzisiaj na nowo przyjąć z wdzięcznością, jako wyraz troski Boga o nas i zapewnienie o Bożej miłości. Możemy je przyjąć także jako wskazanie, czego Bóg chce dla nas tu na ziemi i w wieczności.

To poznanie miłości Jezusa, pozwala nam inaczej spojrzeć na Boga, na siebie, ale też na drugiego człowieka.

Oddanie przez Jezusa ducha Ojcu, nie zakończyło życia naszego Pana i Jego miłości do nas ludzi.

Nie wolno nam oddzielać Ewangelii Wielkiego Piątku od Ewangelii Wielkanocy!

Jezus żyje! – On dla nas pokonał grzech i śmierć. – Także w tej nowej dla nas rzeczywistości jest Panem, który okazuje ludziom miłość i tej miłości chce nas uczyć. Nadal chce pomagając także sprzeciwiać się temu, co złe. (Flp 2,13)

Kiedy Zmartwychwstały przychodzi do uczniów, okazuje im miłość w wybaczeniu ich zdrady, ale także daje to wybaczenie, żeby jeden drugiego nie oskarżali i nie pogrążali się we własnym żalu, czy wyrzutach sumienia. (J 21,15-17; J 20,24-29)

Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Jezus pokazuje nam – moje zwycięstwo nad grzechem i śmiercią jest dla was, żeby zmieniało wasze i innych życie, a nie oznaczało tylko jakiegoś historycznego wydarzenia! Widzimy to bardzo mocno, kiedy patrzymy na życie apostoła Pawła.  (Dz 9,1-6)

To bycie braćmi i siostrami dla siebie ze względu na Niego jest tym zadaniem, które nam pozostawił. To nie jest zdanie tylko dla ludzi, którzy są w Kościele!

Naszym bratem i siostrą nie jest tylko drugi wierzący człowiek – ale także ten, który nie wierzy, albo  wierzy inaczej, także ten, który z powodu wiary się od nas odwraca, albo nas krytykuje! (Rdz 1,27; Łk  10,25-37; Ef  2,14)

Ktoś powie: nie potrafię tak żyć, żeby na wszystkich spoglądać z miłością, o każdym dobrze myśleć, każdemu dobrze życzyć.

Bóg o tym wie. –  Nie tylko my tak mamy, ale taka słabość dosięgała także najbliższych Jezusowi uczniów, ludzi ich czasów, ludzi przed nimi, i będzie dosięgać także ludzi po nas.

Dlatego swoją śmiercią i zmartwychwstaniem Jezus uwolnił nas od lęku i potrzeby życia wyłącznie własnymi siłami.

Jezus sprawił, że nie tracimy życia z powodu tego, co nam się nie udaje, ale zyskujemy je wtedy, gdy w swoich staraniach pozwalamy się Jemu wzmacniać i prowadzić.

I o tym pamięta apostoł Paweł, który dzisiejszą Ewangelią chce nas do tego starania motywować.

Każdy nasz grzech – każde nasze powiedzenie Bogu: nie potrzebuje Ciebie, nie chcę, nie potrafię żyć w takiej relacji z drugim, jak Ty mnie tego uczysz – to wszystko Jezus wziął na siebie.

Także ten, może nieraz i do ciebie powracający głos – jeżeli będę żyła, żył w tym świecie, jak mówi Bóg w swoim Słowie – inni to wykorzystają…, to naiwne, głupie…

Może prosiliśmy kiedyś: Boże pomóż mi się zmienić, wybaczyć, zachować w przyszłości inaczej. – Jednak wtedy, kiedy mieliśmy taką możliwość, dokładaliśmy swoje kolejne ALE,  swoje kolejne NIE TERAZ, NIE WOBEC TEGO CZŁOWIEKA.

Jednego możemy być pewni, pozostając w tym świecie, nie zabraknie wokoło nas tych, którzy będą podawać nam kolejne kamienie do ręki, którymi będą nas zachęcać, żebyśmy budowali nowy mur odgradzający nas od drugiego człowieka.  Albo w imię uznawania swojej sprawiedliwości i praw, wzywać nas będą, żeby ciskać je w Boga.

A Bóg przecież wciąż zaprasza nas – pojednaj się ze mną i z drugim, przyjmując mój dar, moją miłość, którą chcę Ciebie przemieniać i prowadzić w tym świecie.

Dlatego przyjmując wiarą wyznanie Jezusa – Wykonało się! – Bożą miłość, poświecenie, zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i szatanem, – przyjmując Boże pojednanie, – dziękujmy Bogu za to, co dla nas zrobił!

Módlmy się, żeby zawsze pomagał nam odrzucać wszystko to, co w Kościele i poza nim, miałoby w naszym życiu i przez nas wzmacniać: pychę, egoizm, izolacje, odrzucenie, nietolerancję, wojny i te polityczne i wyznaniowe. Żeby pomagał nam odrzucać, to co prowadziłoby nas do wykorzystywania władzy, do dyskryminacji, prześladowań, nienawiści, pogardy, braku miłości i dążenia do swego.

Życzę, żebyśmy mogli za apostołem Pawłem, wdzięczni za dar pojednania od Boga, dzielić się nim z innymi. A na pytanie dlaczego chcemy żyć inaczej, nie bali się nigdy odpowiedzieć – A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i polecił nam służbę pojednania.

AMEN

ks. Łukasz Gaś