15. Niedziela po Trójcy Świętej

Jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku…, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.

List do Galacjan 6,3

ks. Mirosław CzyżZacni Internauci,

 

Z dość długiego tekstu kazalnego, jaki Kościół wyznaczył na dziś (Ga 5,25.26; 6,1-3.7-10), wybrałem tylko jeden werset. W Ga 6,3 apostoł Paweł kieruje do nas takie napomnienie: Jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku…, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.

 

W Biblii znajdziemy wiele tzw. zdań warunkowych. W codziennym języku też je używamy. Dla przykładu: jeśli ktoś wstaje w niedzielę przed siódmą, ma możliwość słuchania Słowa Bożego w radio. Jeśli nauczysz się na sprawdzian, zyskasz pewną dawkę wiedzy, a także otrzymasz dobrą ocenę. Jeśli poświęcasz swemu dziecku czas, a nie tylko zajmujesz się swoimi obowiązkami, wówczas znacząco wzrasta szansa na to, że twoje dziecko stanie się porządnym człowiekiem i dobrym obywatelem. I tak można by jeszcze dalej wymieniać.

 

Przejdźmy jednak do Pawłowego zdania warunkowego na dziś. Rozpocznę od pierwszej części tej wypowiedzi: jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku….

 

Załóżmy, że nie znasz, Drogi Internauto, dalszych słów. Jakie skojarzenia rodzą się w twoim umyśle, gdy słyszysz: jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku…

 

Co wtedy? Schowaj głowę w piasek i nie odzywaj się? Ciesz się, bo masz na niego haka? Powiedz o tym swoim znajomym, wtedy będą cię bardziej lubić, a jego odstawią na boczny tor? Rozgłoś to w swojej parafii?

 

Zobacz. W tej sytuacji idzie o zwykły odruch człowieczeństwa. Ktoś upadł, zawalił, zrobił złą rzecz. Jak wtedy powinno się postąpić?

 

Oczywiście można wyzwolić w sobie naturalne instynkty i mówiąc kolokwialnie „zniszczyć, zrównać z błotem” naszego znajomego. I – żeby nie odbiegać daleko od rzeczywistości – wielokrotnie tak się dzieje. Cieszymy się z cudzego nieszczęścia i nie raz na nim żerujemy.

 

Stąd też Apostoł Pański przypomina mieszkańcom Galacji niegdyś, a nam dzisiaj, że chrześcijański sposób dbania o wzajemne relacje jest diametralnie inny.

 

Jeśli upada człowiek niewierzący, wtedy nie ma sprawy, ponieważ prawdopodobnie nie odczuwa on wyrzutów sumienia ani nie ma poczucia grzechu. Gdy jednak upada chrześcijanin, wtedy rodzi się żal i skrucha w sercu, wtedy do głosu dochodzi prośba o przebaczenie.

 

W takim przypadku Paweł nie proponuje chowania głowy w piasek ani piętnowania tego człowieka. Sugeruje, by poprawiać go w duchu łagodności. Podkreślam łagodności. W księdze Przypowieści Salomona znajdujemy potwierdzenie dla apostolskiego zalecenia: Łagodna odpowiedź uśmierza gniew.

 

Często szukamy wzorca w postawie Pana Jezusa. Przypomnijmy więc sobie historię kobiety przyłapanej na cudzołóstwie. Grono krzykaczy przyprowadziło ją przed oblicze Nauczyciela i sugerowało, by sprawiedliwie się z nią obejść tzn. zabić przez ukamienowanie. Ewangelista Jan narysował dramatyczną sytuację. By ją dodatkowo zintensyfikować, napisał, że ludzie już mieli gotowe kamienie w dłoniach, by w nią rzucać.

 

A Jezus? Cicho i łagodnie podszedł do tej sprawy. Najpierw wszyscy upuścili swe kamienie i ze spuszczonymi głowami odeszli. A potem ta kobieta doznała przebaczenia swego grzechu. Na koniec Jezus rzekł do niej: idź i nie grzesz więcej. Znaczy to, nie czyń znów tego samego, ponieważ krzywdzisz samą siebie i innych ludzi.

 

Powyższe przykłady potwierdzają Pawłową naukę: jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku…, poprawiajcie takiego w duchu łagodności.

 

Na finał apostoł dodaje: Bacz na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony. Łatwo jest dostrzegać słabość i grzech u drugiej osoby. Pięknie i po chrześcijańsku jest umieć tę osobą napomnieć w duchu łagodności. Ale – co równie istotne – każdy z nas musi mieć sam siebie na baczności, aby nie upadać z powodu pokus, z którymi jesteśmy konfrontowani. Amen.

ks. Mirosław Czyż