Kazanie na pierwsze święto Narodzenia Pańskiego

„I stało się w one dni, że wyszedł dekret od Cesarza Augusta, aby spisano cały świat. A ten pierwszy spis stał się, gdy Cyreneusz był starostą Syryjskim. I szli wszyscy, aby spisani byli, każdy do miasta swego. Wstąpił też i Józef z Galilei z miasta Nazaretu do ziemi Judzkiej do miasta Dawidowego, które zwą Betlejem, (przeto, iż on był z domu i z familii Dawidowej); aby był spisany z Marią, poślubioną sobie małżonką, która była brzemienną. I stało się, gdy tam byli, wypełniły się dni, aby porodziła. I porodziła syna swego pierworodnego; a owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, przeto, iż miejsca nie mieli w gospodzie. A byli pasterze w onej krainie w polu nocujący i straż nocną trzymający nad stadem swoim. A oto, Anioł Pański stanął podle nich, a chwała Pańska zewsząd oświeciła ich, i bali bojaźnią wielką. I rzekł do nich Anioł: Nie bójcie się; bo oto, zwiastuję wam radość wielką, która będzie całemu ludowi: Iż się wam dziś narodził zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to wam będzie znak: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki, leżące w żłobie. A zaraz z owym Aniołem przybyło mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój, w ludziach jego upodobania.” Ewangelia Łukasza 2, 1-14.

Pierwsza rzecz w tej historii jest ta, że Chrystus narodził się właśnie w tym czasie, gdy Żydzi za panowania cesarza Augusta wraz z majątkiem swym po raz pierwszy byli spisani. Wtedy Pan nasz Jezus Chrystus rozpoczął w świecie swoje królowanie, przed oczami świata jeszcze w prawdzie ukryte; musi temu tedy chcąc nie chcąc służyć wielki cesarz August wraz ze swym cesarstwem, i dekretem swoim musi zniewolić Pannę Marię, aby z poślubionym mężem Józefem udała się w drogę do Betlejemu i spełniła tym sposobem, które zwiastowała, że Zbawiciel w Betlejemie ma się narodzić.

Przyszli tedy do Betlejemu i nadszedł czas porodu, ale niczego nie ma przygotowanego. Nikogo nie ma kto by ją znał; pomiędzy tylu niewiastami w mieście nie ma żadnej, która by ją sobie zaprosiła i jakiekolwiek schronienie w swym domu dała, aby mogła bezpiecznie mieszkać przez jakiś czas, w którym przecież każda niewiasta jedna drugiej służy i pomaga, ile może. Więc w stajni otwartej, gdzie chroniło się bydło ludzi ubogich, z Józefem stanąć musi i nie ma tam żadnej wygody ani pomocy.

Najprzykrzejsza atoli rzecz jest jej jako matce ta, że dziecię to, które przez wiarę zna jako Syna Bożego i prawdziwego króla narodu żydowskiego, w własnej swej ojczyźnie i u własnego narodu , w mieście ojca swego Dawida nie może znaleźć ani tyle przychylności ludzkiej, żeby choć kolebki albo łóżeczka jemu kto pożyczył. Nie ma biedna matka nic innego prócz swego łona i żłobu; w liche chustki i pieluszki na jakie ją było stać, odziać musi dziecię. Aniołowie tez tam każą iść pasterzom, gdzieżby nikt nioe szukał dziecięcia choćby najuboższej i najnędzniejszej z tamtejszych matek.

Takim sposobem ta historia opowiedziana jest, abyśmy wzięli to do serca, jako Pan nasz Jezus Chrystus tak ubogo przyszedł na ten świat i nigdy o tym nie zapomnieli zwłaszcza gdy w kazaniu anielskim slużymy, iż stało się to na ich pożytek. Możemy bowiem chlubić się, że Bóg bratem naszym, że ciałem i krwią naszą się stał. Nie aniołowie, ale ludzie tak wielkiej chwały dostąpili. A choć aniołowie chwalebniejszymi są stworzeniami, aniżeli my, jednak Bóg nas bardziej uczcił i bardziej tu nam niż tu aniołom się zniżył, kiedy nie aniołem ale człowiekiem się stał. Gdybyśmy o tym chcieli rzeczywiście pamiętać i z serca temu wierzyć, prawdziwie by ta niewymowna łaska dobroć Pana Boga naszego rozweseliła nas bardzo i pobudziłaby nas, abyśmy Bogu dziękowali za to z całego serca, miłowali go i chętnie stosowali się do jego woli.

Adama uczynił Bóg z prochu ziemi a Ewę z żebra Adamowego. Ale Chrystus daleko nam jest bliższy, aniżeli Ewa mężowi swemu Adamowi, gdyż jest prawdziwie naszym ciałem i krwią! Paweł św. Pisze, że „we wszystkim stał się podobny ludziom i postawą znaleziony jako człowiek”, tylko bez grzechu!

Ale także trzeba mieć w pamięci wielki i chwalebny przykład, jaki Pan Jezus nam dał. Ponieważ Chrystus Syn Boży, tak bardzo się upokorzył, i tak bardzo się uniżył, to my powinniśmy z wdzięczności dla niego i jemu na cześć i chwałę uczyć się pokory i według przykazania jego brać na siebie krzyż, który on na nas kładzie, cierpliwie znosić wszystkie utrapienia i tak iść w jego ślady. Bo cóż nam to zaszkodzi, albo dlaczego mielibyśmy utrapienia wstydzić się, gdyż miły Pan i Zbawiciel nasz znosił zimno, głód, zmęczenie i wszelaką nędzę i utrapienie?! Gdyż tedy brat twój, on król nieba i ziemi, i wszelkiego stworzenia, na taką mizerną pościel się kładzie, czy nie wstyd tobie, chcieć żyć w chwale i wygodach bez wszelkiego utrapienia? Uważ bowiem kim ty jesteś? Czy nie prawda, że jesteś nędzny grzesznik, któryś chyba na to zasłużył, abyś na łożu gwoździami nabitym leżał? A przecież leżysz w miękkich pierzynach, gdy Pan twój twardej słomie w żłobie leży, a jeszcze się uskarżasz na wiele niby utrapienie i tracisz cierpliwość. Jakaż to rzecz niepojęta: Pan i Zbawiciel nasz, w wielkiej nędzy i ubóstwie rodzi się dla nas, umiera nawet na krzyżu dla nas, a my grzesznicy zawsze chcielibyśmy mieć ciszę i dobry pokój. Zaprawdę, to rzecz niegodna. „Bo uczeń nie jest nad mistrza swego, ani sługa nad Pana swego”, mówi Chrystus Pan.

Gdy to stało się w Betlejemie, opowiada ewangelia, że tu niektórym pasterzom, co niedaleka na polu czuwali przy stadach swoich, przystąpił anioł z nieba z wielką światłością i o narodzeniu się Chrystusa w te odezwał się słowa: „Nie bójcie się; bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie całemu ludowi; iż się wam dziś narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to wam będzie za znak; znajdziecie niemowlątko zawinięte w pieluszki, leżące w żłobie”.

Bardzo też było trzeba tego kazania anielskiego: albowiem chociażby dwadzieścia razy Chrystus był się narodził, na nic by się to nie przydało, gdybyśmy się o tym nie mieli dowiedzieć. Na cóżby też przydał się temu skarb w domu albo w sklepie, gdyby nikt o nim nie wiedział? Skarb nieznany, nikogo nie rozweseli. Tak ma się ta rzecz także z owym świętym i radosnym narodzeniem. Gdyby Bóg o nim kazał aniołom opowiadać i skarbu tego w ten sposób nie objawił ludziom, nikt by skarbu tego nie pragnął, ani nie używał, ani się nim nie ucieszył.

Przeto słowem radości rozpoczyna anioł zwiastowanie swoje, aby nas pobudzić ku zwróceniu uwagi swojej na ten to wielki skarb nasz, i woła: „Oto zwiastuję wam radość wielką”. Słowa te bardzo stosownie są wybrane. Bardzo bowiem zlękli się byli pasterze, widząc rzecz tak niezwykłą, gdy wśród ciemnej nocy ujrzeli po ziemi i niebie rozlany wielki blask i jasność ognia i światła. Widząc ten przestrach, wesołym odzywa się słowem anioł, mówiąc: „nie bójcie się”.

O to więc najbardziej szło aniołowi, aby mieć takie kazanie, które by też utkwiło w sercach, a nie było daremne, ale wykonało, co wykonać miało. Zatem mówi: „Zwiastuję i przynoszę wam” samą radość, nie lichą, ale „wielką radość”, radość nie wywołaną przez nabycie bogactwa, potęgi, wolności albo spokojnego i cichego życia na ziemi, ale radość z przyczyny nowego narodzenia się. Nie jest to zwyczajne narodzenie się, jako wszyscy cesarze i królowie się rodzą; lecz „że wam narodził się Zbawiciel”. To narodzenie się powinno i może wam też jedynie sprawić radość prawdziwą i wielką. A to z tej przyczyny, że diabeł przywiódł nas ludzi przez grzechy do tak wielkiego upadku i żałości.

Jeśli tedy chcesz zwyciężyć diabła, trujący jego jad i gniew, piekło i śmierć i zabezpieczyć się przed nim, to stać się to może tylko w ten sposób, że w wierze spojrzysz na tego, o którym zwiastuje anioł, mówiąc: „Dziś się wam narodził Zbawiciel”, i w tym spojrzeniu znajdziesz pocieszenie. Skoroś w onym narodzonym dziecięciu ujrzał swego Zbawiciela, już wygrałeś. Bi jakież to myśli zrodziło w duszy twej anielskie kazanie o Zbawicielu? Czy nie te, że Pan mój, sam staje się człowiekiem prawdziwym; Bóg i człowiek w Chrystusie jest jedną osobą jest to Bóg-Człowiek.

Gdybyśmy to dobrze rozważali i przyjęli do serca, niezawodnie też umiłowalibyśmy i uczcilibyśmy się wzajemnie, choćbyśmy nawet stąd żadnego zysku nie mieli. Bo jeszcze nie mówię o zysku i pożytku, o którym także mówi anioł w onych słowach: „iż narodził się wam dziś Zbawiciel”, ale mówię tylko o chwale. Rzeczywiście nie moglibyśmy do żadnego człowieka mieć nienawiści, gdybyśmy o onej chwale pamiętali. Bo któżby chciał być nieprzyjacielem i szkodzić temu obrazowi, który ma ciało i duszę tak jak mój Bóg i twój Bóg? Czy dla onej chwały, jaką Bóg nas uczcił, nie mielibyśmy miłować wszystkich ludzi i dobrze im czynić? Ta rzecz, którą zwiastuje anioł, miałaby być piecem rozpalonym, w którym by wszystkie serca stopiły się w jedno i takim rozpaliły się zapałem, żeby się ludzie nawzajem serdecznie miłowali!

Ale anioł mówi dalej o tym, że dziecię Jezus chce także być naszym Zbawicielem. Rzecz to jest najważniejsza i prawdziwą zaznacza przyczynę, dla której weselić się mamy, bo wszystkim ludziom mówi: „wam, wam się narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan”. Rozmawia anioł z pasterzami, będącymi żydami, którzy wyraz Chrystus w swym ojczystym języku dobrze rozumieli, że oznacza, on króla i pana. Tylko w tym pomyliła się większa część narodu żydowskiego, że Pana i Zbawiciela tego uważali jako ziemskiego króla. Takiego zdania anioł nie objawia; o wyżej postawionym królu mówi on tymi słowami: „Zbawiciel się wam narodził”. Przeto godzi się, aby ludzie go przyjęli, gdy anioł powiada: „wam się narodził Zbawiciel”, a przedtem woła: „wam zwiastuję radość wielką, która będzie wszystkiemu ludowi”. Wasze jest ono, którzyście ubodzy, skażeni i zgubieni ludzie. Waszym Zbawicielem jest dziecię to. Syn Boży, więc przyjmijcie go; bo potrzebujecie takiego Zbawiciela, jeśli chcecie być wybawieni od grzechów i od śmierci. Już to wielka jest rzecz, że Bóg, stał się człowiekiem' ale to jeszcze większa, że ma być naszym duchowym i wiecznym Zbawicielem.

A gdybyśmy rzeczywiście wierzyli, to przynajmniej ten wyniknąłby stąd owoc, żebyśmy żyli z sobą po przyjacielsku i zaniechali kłamstwa i oszukiwania i wszelkiej innej niecnoty. Aleć to niestety dowód, jak słabi jesteśmy, kiedy ona radość nie chce nam iść do serca, a my prędko zapominamy, co zwiastował anioł i Zbawiciel i po największej części ludzie idą za skąpstwem i inną niecnotą. Bo jasnym jest dowodem, że o ono kazanie nie dbamy albo tylko słabo wierzymy, bo inaczej byśmy się weselili, i nie troszczylibyśmy się, gdybyśmy wierzyli, że mamy takiego Zbawiciela.

Czy nie radowałby się człowiek w niebezpieczeństwie życia, gdyby skuteczne miał lekarstwo przeciwko chorobie? Zaprawdę radowałby się z całego serca. Ale oto, gdy zwiastuje się, jako zabezpieczeni jesteśmy przeciwko grzechowi i śmierci wiecznej, to nikt się nie raduje, albo raduje się tylko słabo. Innej radości szuka sobie człowiek, jakoby miał tu pokój, wygodę i dogodzenie pożądliwościom, a przecież życia swego nie jest pewnym ani na chwilę. Znak to, że to radosne kazanie słyszymy tylko jakby przez sen i jesteśmy niepoprawni, co mają przed oczami skarb wielki a przecież nań nie zważają. Skarb ten kładzie Bóg w łono nie tylko matce, ale także mnie i tobie i mówi: Twoim ma on być, ty go masz używać, wszystko co on posiada na niebie i na ziemi, twoją ma być własnością. Kto to słyszy, a tym się nie rozweseli, albo tego Zbawiciela opuści i szuka innego, ten zasłużył aby go piorun trafił i aby w ziemię się zapadł. Przeto powinniśmy Bogu dziękować za jego łaskę, i prosić go, aby sam to kazanie anielskie wrył w serca nasze, abyśmy znaleźli pociechę u tego zbawiciela i przezeń diabła i śmierć zwyciężyć mogli.

Pasterze nie poprzestają na widzeniu i słuchaniu aniołów, ale natychmiast jeszcze w nocy ku pomnożeniu swej radości idą szukać i znaleźć dzieciątko w żłobie, a pocieszeni będąc i radość swą wzmocniwszy, wracają i wszędzie z radością powtarzają, co widzieli i słyszeli i chwalą Boga z dziękowaniem. Na koniec także Maria, matka dziecięcia tego, jak świadczy ewangelia z radością „zachowywała te słowa w swym sercu”.

Takimi to słuchaczami kazania tego chce nas mieć Pan Bóg. Bo inaczej z pożytkiem ani ku zbawieniu ono słuchanie być nie może; owszem będą to ludzie nieszczęśliwi i potępieni, którym kazanie to nie posłuży ku radości i poprawie życia, i którzy z wiary nie mają więcej pożytku niżeli czart i jego aniołowie, co tę historię także znają, ale ku swemu potępieniu.

Dał nam też anioł w tym kazaniu tyle, że kościół ma czego się ująć i opowiadać aż do skończenia świata.

Wszystko zawisło na tym słowie, które rzekł anioł: „Dziś się wam narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan”. To ma być skarbem najgłówniejszym i sprawiać radość, która wielką radością się nazywa i jest tym, którzy by chcieli być zbawionymi, czyli dostąpić łaski Bożej, pociechy dla sumienia i pewnej nadziei żywota wiecznego.

Bóg bowiem przez wielki ten dar i dobrodziejstwo pokazuje i poświadcza najwidoczniej, że już nie chce gniewać się na nas, ani nas potępiać.

Ale mdłe serce twe mówi niestety: Nie jestem pobożny, a gdy rozważę i osądzę życie swoje, to zakon Boży naciera na mnie, własne sumienie moje powstaje przeciwko mnie i grozi mi, że muszę być potępiony, ponieważ mam rozliczne grzechy a zakonu nie wypełniam. Atoli anioł tak ci odpowiada: Dobra to rzecz, że widzisz grzechy twoje i czujesz winy twoje, bo właśnie przez, to jesteś sposobnym, aby przyjąć pociechę i radość, którą ci zwiastuję. Bo gdybyś nie był grzesznikiem, nie trwożył się i nie bał się gniewu Bożego, to nie potrzebowałbyś Zbawiciela i kazanie moje na nic by ci się nie przydało. Nakłoń do tega kazania uszy, oczy i serce swe a przestań mówić o tym, kto i jaki jesteś. Bo to lepiej od ciebie wie Pan Bóg sam. Ale pamiętaj raczej, że tobie to jest powiedziane, co na miejscu Bożym i z rozkazu Bożego ci zwiastuję: Nie bój się ale raduj się.

Dobrze, – mówisz dalej, – ale jakże mam i mogę się dowiedzieć, że Bóg ze mną a ja z Bogiem jestem pojednany? Bo wiem, że albo jego zakon musi być zachowywany, albo w przeciwnym razie znosić trzeba gniew wieczny z przyczyny nieposłuszeństwa mego. Gniew ten najpierw musi być przebłagany. Gdzież tedy mam szukać, znaleźć i wziąć sobie to przebłaganie?

Gdzież tedy pójdę, abym znalazł pociechę i pomoc? Tutaj, woła anioł; tu słuchaj, co ci mówię; ja ci przynoszę kazanie, które może cię rozweselić, którego też jedynie trzymać się musisz. Ono ci nie mówi, co czynić powinieneś, abyś dostąpił pojednania z Bogiem i łaski jego; ale powiada, że narodził ci się Zbawiciel. Ten wyraz Zbawiciel przynosi ci, czego pragniesz; zwiastuje bowiem anioł, że to wasz Zbawiciel, twój i wszystkich ludzi Zbawiciel. Wy bowiem jesteście oni zgubieni i potępieni, którzy Zbawiciela potrzebują.

Bo tak święty Paweł do Rzymian w rozdziale 8 pisze: „Ponieważ Bóg ani własnemu Synowi nie przepuścił, ale go za nas wszystkich wydał, jakożby wszystkiego z nim nie darował nam?” Tym słowem objaśnia święty Paweł kazanie anioła i czyni je dla nas użytecznym. Bóg tedy daje nam swego własnego jedynego Syna, a to tak, żeby był ofiarą za grzechy nasze, i wziął na siebie straszny gniew Boży, który my wywołaliśmy, i zapłacił zań swym ciałem i życiem, abyśmy dla tej jego zasługi mieli u Boga łaskę i życie.

Gdy tego Syna daje nam w darze, toć zaiste z nim daruje nam także wszystko co ma, przyjmie nas w Chrystusie za swoje dzieci i za swoich własnych dziedziców i da nam odkupienie, panowanie i zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i piekłem, co wszystko Syn Boży ma już dla swej osoby jako Syn Boży od wieczności a dla nas uzyskał i uskutecznił przez swą śmierć i przez zmartwychwstanie swoje. Przeto w nim i z nim, jeśli temu kazaniu anielskiemu wierzymy, rzeczywiście mamy odpuszczenie grzechów, dar żywota wiecznego, tak że teraz mamy u Boga samą tylko łaskę, miłosierdzie i miłość ojcowską.

Przetoż, chociaż grzechy twoje cię straszą, a diabeł razi i trapi cię smutkiem i markotnością, mimo to wszystko trzymaj się kazania anielskiego i ucz się z niego odpierać od siebie te pokuszenia i mów: Gdy mam Syna, który jest na łonie i w sercu Ojca, to mam też Ojca samego i wszystkie jego dobrodziejstwa a skarbu tego mej ufności wydrzeć nie może ani piekło ani śmierć, ani diabeł, ani jakie bądź nieszczęście, jako też święty Paweł do Rzymian w rozdziale 8 pisze: „Ale w tym wszystkim (co nas spotkać może, czy doczesne utrapienie, czy wieczne karanie) przezwyciężamy przez tego, który nas umiłował”.

Strzeżmy się tego, abyśmy łaską Bożą nie wzgardzili ani jej nie utracili, ale owszem miejmy o to staranie, żebyśmy z radosnego narodzenia się Syna Bożego uczynili sobie zbawienny użytek ku swej pociesze i radości. Dziękujmy też Bogu za to wielkie dobrodziejstwo jego, że przez słowo swoje udzielił nam tak wielkiej znajomości i oświecenia, i prośmy go z całego serca, aby nas umacniał i zachowywał w swoim słowie, aby zbawienne światło jego znowu nie zgasło albo od nas wzięte nie było.

Kazanie anielskie nowym jest kazaniem i objawieniem Bożym, które nie opowiada gniewu Bożego ani wiecznego potępienia, którym zakon groził, ale samą tylko pociechę, radość i zbawienie zwiastuje tym, którzy przez zakon potępieni lękają się i trwożą sobą; tak następuje też po tym kazaniu, z nim się zgadzając, śpiew aniołów. W niepoliczonym mnóstwie schodzą się także aniołowie na ono kazanie i wtórują mu piękną muzyką; a jako kazanie anielskie jest mistrzowskim kazaniem Boskim, tak też następujący też po nim śpiew aniołów jest nową, piękną i mistrzowską pieśnią Boską, jakiej dotąd świat jeszcze nie słyszał, a która tak brzmi: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój, w ludziach jego upodobania”.

Trzy nowe prawa zwiastują aniołowie tą pieśnią swoją. Śpiewają tedy aniołowie, że będzie tak się działo i już się to dziać rozpoczęło, że Bóg chwalony będzie „na wysokościach”. W prawdzie nie uczynkami cielesnymi, bo te do nieba sięgnąć nie mogą; ale chwalić będą Boga serca z ziemi na wysokość tu onemu łaskawemu Bogu i Ojcu podniosą się w dziecięcej ufności z dziękowaniem.

Gdzie dziecię Jezus nie jest znane, tam niemożliwą jest rzeczą, aby ludzie mogli chwalić Boga w duchu i w prawdzie. W onej chwili, gdy Pan Jezus przyszedł na świat, cały świat, nawet jego własny naród, pogrążony był w bałwochwalstwie; chodził każdy swoimi drogami.

Większą jeszcze niesławę teraz czynią ludzie Panu Bogu tym, że pieniądze, majątek i tym podobne rzeczy czczą jako Boga. Takim bałwochwalstwem także jest świat napełniony. Bo wszyscy gonią za tym bałwanem, który nazywa się mamoną, a jest mizernym ratunkiem w utrapieniu. O mamonę wszystkim najbardziej idzie. Tak to wszędzie Panu Bogu bluźnią i zniesławiają go swoim sposobem, bałwochwalstwem ukryty, gdy na własną sprawiedliwość i świętość się spuszczają, a bałwochwalstwem jawnym, gdy Bogiem gardzą a na mamonie się zawieszają.

Ale i to wedle pieśni aniołów przemieni się, ponieważ na świecie już świeci światłość z wysokości, Chrystus Pan. Bo już nie będą ludzie pytać się o własną świętość i sprawiedliwość, ani oglądać się na ojca lub matkę, ani na złoto i pieniądze; ale tego jedynego Zbawiciela przyjmą i przy nim całym sercem trwać będą. Rozpocznie się tedy to, że ludzie prawdziwie będą Boga czcić, znać, chwalić i jemu dziękować.

Drugie prawo tak brzmi: „Na ziemi pokój”. Ono tak samo rozumieć należy, jak pierwsze. Prorokują aniołowie że odtąd tak dziać się, będzie na ziemi. Którzy dziecię to znają i przyjmują, tym dobrze dziać się będzie i będzie szczęście i pokój na ziemi. Bo co jest tam, gdzie Chrystusa nie ma? Czym że jest świat innym, jeżeli nie piekłem nieznośnym i królestwem diabelskim, w którym pełno jest ciemności, wzgardy dla Boga, kłamstwa, oszukaństwa, skąpstwa, obżarstwa, pijaństwa, cudzołóstwa, bijatyk, morderstw itd.? W świecie nie ma miłości ani wierności, nikt nie jest przed drugim bezpieczny.

Tako zaś aniołowie śpiewali, że ludzie, którzy dziecię Jezusa znają i przyjmują, we wszystkim Boga chwalić będą; tak też śpiewają, życzą, obiecują i pocieszają, że niewola diabelska koniec weźmie, a chrześcijanie z sobą żyć będą spokojnie, wzajemnie sobie radząc i pomagając, sporom i niezgodzie zapobiegając, w życzliwości dobrotliwości z sobą obcując; tudzież że między nimi będą spokojne rządy i miłe przyjemne życie, gdyż jeden drugiemu tylko wszelkie dobro z serca życzyć i czynić będzie.

Pragną aniołowie, żeby tak działo się po całym świecie. Widzą atoli, że znaczna większość ludzi z dziecięciem tym nic nie chce mieć do czynienia, tak że z tej przyczyny powstaje hałas na świecie. Przeto dodają także trzecie prawo tymi słowy: ” W ludziach jego upodobania”. Takiego serca życzą aniołowie wierzącym, które by radowało się w smutku i śpiewało, gdy diabeł się gniewa; które by w Chrystusie miało pokój i pokrzepienie, wszelkiemu nieszczęściu stawiało opór i temu z diabła, gdy im szkodzi, umiało śmiać się.

Trzecie prawo nakazuje nam pogodny umysł, wesołe serce i nie ustraszone męstwo we wszystkich utrapieniach, które by nas spotkać mogły, abyśmy rzec mogli diabłu: Choćbyś nie wiem co złego zamyślał na mnie, jednak nie zepsujesz mi radości, jaką ono dzieciątko mnie obdarza. Cudokia, wyraz grecki, oddany po polsku przez upodobanie, oznacza serce wesołe i odważne, które nawet wtedy ma pociechę i radość, gdy się mu wiedzie. Usposobienie to ma od Boga przez wiarę w Zbawiciela Chrystusa.

Oto macie najmilsi! tę pieśń aniołów świętych, której w żadnej innej nauce i książce nie znajdziecie. Uczą nas w tej pieśni prawdziwej służby Bożej. Polega ona na tym, że najpierw powinniśmy w dziecięciu tym, które jest Synem Bożym, a naszym Zbawicielem i Panem, poznać łaskę Bożą i za nią chwalić Boga i dziękować mu. Potem powinniśmy z sobą żyć we wzajemnej przyjaźni. A na koniec powinniśmy wszelkie nieszczęścia zwyciężać w pokorze i z przyczyny onego dziecięcia zawsze się weselić i być dobrej myśli.

Krótka to pieśń, ta pieśń aniołów, a jednak jaka ona rozkoszna i jak pełna pociechy! Znać że nie wyrosła ani ułożona nie była na ziemi, ale że z niebios wyniosłości zabrzmiała tu na ziemi. Panie Boże nasz, racz nas też wspomóc Duchem Świętym, abyśmy zachowali pieśń tę w sercu i pamięci i wedle niej żyli. Wysłuchaj nas przez Jezusa Chrystusa, Syna swego, Pana naszego miłego. Amen.